OPEN ACCESS
Współczesny zik :
Różne oblicza sudańskiej eksp esji eligijnej
Maciej Ku cz
Mimo p ób wp owadzenia we współczesnym Sudanie o odoksyjnej, cen alnie upo-
wszechnianej we sji islamu, nazywanej p zez D. F. Eickelmana „islamem adiowym”,
o popula na, ludowa we sja ej eligii jes nadal żywa, za ówno w mieście, jak i na wsi
ego a ykańskiego k aju. P zykładem ego enomenu może być właśnie y uał zik u.
P ak yki zik u miałem okazję obse wować kilkak o nie, podczas dwóch poby ów ba-
dawczych w Północnym Sudanie w la ach 2000 i 2001, zajmując się ins y ucją szejcha
eligijnego na współczesnej wsi sudańskiej. P ojek en ealizowany był p zy współ-
p acy z Polską Połączoną Ekspedycją A cheologiczną do Doliny Nilu Ś odkowego.
Pie wo nie e minem zik (dik ) („wspomnienie”) posługiwano się dla wy ażenia
czci oddawanej Bogu. W akim sensie między innymi posługuje się nim Ko an.1 Z cza-
sem jednak, p awdopodobnie w VIII wieku, zaczął oznaczać szczególny sposób wiel-
bienia Boga.2 Polegał on na óżnego odzaju zbio owych, eks a ycznych modli wach,
ańcach, śpiewach czy li aniach, w k ó ych wielok o nie pow a zane jes imię Boga
i ma na celu wp owadzenie uczes ników w ans. Z eguły owa zyszył im uch ciała,
odpowiednie s e owanie oddechem i akompaniamen muzyki. Szczególną popula -
nością zik , w ym wydaniu, zyskał u muzułmańskich mis yków, by w końcu s ać się
pods awowym elemen em li u gii większości b ac w su ickich.3
Znane są dwa odzaje ego y uału. Pie wszy, cieszący się większym poważaniem,
ale eż ba dziej skomplikowany, odmawiany jes w myślach (zik ha i).4 D ugi o zik gło-
1 Ko an w jednym z we se ów (33.14) nakazuje: „Wie ni Wspominajcie Boga”. Na dob o-
dziejs wa spływające na człowieka p ak ykującego en sposób oddawania czci Bogu wska-
zywać ma akże jeden z hadisów ( iz DANECKI, J. Pods awowe wiadomości o islamie, Wa -
szawa 1998, s. 24).
2 Ibid. s. 12, 23.
3 TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, pp. 212–214; KENNEDY, J. G. –HUSSE-
IN, M. F. Dhik Ri uals and Cul u al Change, KENNEDY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e:
S udies in Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 42; DANECKI, J. Pods awowe
wiadomości o islamie, Wa szawa 1998, s. 23.
4 Roz óżnia się dwie jego odmiany. Dos ępna dla każdego, polegająca na ado owaniu
Boga w se cu i uzewnę znianiu ego pop zez y miczne pochylanie się. D ugi ze sposo-
bów za eze wowany jes ylko dla ych, k ó zy najba dziej posiedli ajniki sz uki ezo e-
ycznej i ok eśla się go jako zik osobowości.
MACIEJ KURCz 91
śny (gali), uznawany za ba dziej pospoli y, wulga ny i p zeznaczony dla mniej obezna-
nych w ajnikach mis ycznej ilozo ii członków b ac wa.5 W zdecydowanej większości
jednak o właśnie on jes najba dziej popula ny i zadowala ak p zecię nego uczes nika,
jak i widza ego ob zędu.6 Jak wspomniałem, p ak yki e związane są nie oze walnie
z działalnością b ac w su ickich. Każde z ych s owa zyszeń, podobnie jak w p zy-
padku p oponowanej mis ycznej „d ogi”7, posiada własną we sję ego y uału, óż-
niące się nieznacznie pod względem dobo u i sposobu ecy acji eks ów i o muł.8
Z pe spek ywy klasycznego su izmu powinny go ozpoczynać śpiewy ku czci
Boga, P o oka lub świę ego; nad o modli wy, polegające na odczy ywaniu specjalnych
we se ów ko anicznych lub alego ycznych us ępów z życia P o oka (mulid). Dopie o
po akim wp owadzeniu z eguły ozpoczynać się powinien właściwy zik , ecy acja
i pow a zanie o muł związanych z Bogiem.9 Cały y uał ma s opniowo p zeksz ał-
cać się w co az ba dziej żywiołowy spek akl. Wzmaga się siła i y miczność pow a-
zanych o muł, za k ó ymi podąża co az ba dziej żywiołowy uch ciał. P zy czym
właśnie sposób in onacji śpiewów czy ecy acja są óżne i właściwe poszczególnym
b ac wom. W końcu uczes nicy dochodzą do k esu swej wy zymałości, ale i s anu
absolu nego podniecenia i uniesienia (wajd).10
Miejsce, czas i częs o liwość nabożeńs wa mogą być óżne, zależne zasadniczo od kon-
k e nego b ac wa i nas awienia okolicznej ludności. W Sudanie zik może być o ganizo-
wany w lokalnym meczecie czy w zawiji — loży szejcha, każdo azowo w poniedziałkowy
i pią kowy wieczó lub okazjonalnie podczas k ó egoś z ych dni. Wp zypadku podnio-
słego wyda zenia w życiu jednos ki (np. na odziny dziecka) ob zęd en najczęściej ma
miejsce na podwó zu zwykłej zag ody, a jego uczes nikami jes odzina i najbliżsi sąsie-
dzi. Zasadniczymi okazjami jednak, z powodu k ó ych celeb uje się o nabożeńs wo są
świę a eligijne, ak e wynikające z nakazów o odoksyjnego islamu, jak i posiadające
5 TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, p. 212; KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M.
F. Dhik Ri uals and Cul u al Change, KENNEDY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e: S udies
in Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 44; DANECKI, J. Pods awowe wiado-
mości o islamie, Wa szawa 1998, s. 23.
6 TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, p. 212; KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M.F.
Dhik Ri uals and Cul u al Change, KENNEDY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e: S udies in
Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 44.
7 Pod ym e minem należy ozumieć dok ynę szkoły su ickiej, k ó a ujmowana jes jako
d oga ( a ika).
8 TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, p. 213; KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M. F.
Dhik Ri uals and Cul u al Change, KENNEDY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e: S udies in
Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 44; DANECKI, J. Pods awowe wiadomo-
ści o islamie, Wa szawa 1998, s. 24.
9 Fo muły; la ilaha illallah, subhana llahi, al.-hamdu li-llahi, Allahu akba , as ag i u Llaha (Nie
ma bós wa innego p ócz Boga, Pochwalony niechaj będzie Bóg, Chwała niechaj będzie
Bogu, Bóg jes najwyższy, P oszę Boga o p zebaczenie), słowa „Allah” czy jego a ybu ów,
choćby akich jak Al.-Hajj (Żywy); ( iz DANECKI, J. Pods awowe wiadomości o islamie, Wa -
szawa 1998, s. 23); TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, p. 213.
10 DANECKI, J. Pods awowe wiadomości o islamie, Wa szawa 1998, s. 23; TRIMIGHAM, J. S. Is-
lam in he Sudan, London 1965, pp. 212–214.
92 STUDIA ETHNOLOGICA PRAGENSIA 1/2015
ludowy odowód.11 W edy o eż y uał ów ma największą op awę i p zyciąga najlicz-
niejszą zeszę ludzi. Scene ią akiego wielkiego świą ecznego zik u s aje się najczęściej
g obowiec lokalnego świę obliwego człowieka w az z okalającym go cmen a zem.
Tych, k ó zy bio ą udział w ym y uale nazywa się zaki a i wo zą azem wspól-
no ę nazywaną maglis al-zik .12 Mogą do niej należeć wszyscy pełnole ni męscy człon-
kowie społeczności o az wyją kowo mali chłopcy, k ó ych uczes niczenie w u oczy-
s ościach uważa się za elemen eligijnego wychowania. Każdego z uczes ników
obowiązuje y ualna „czys ość”, ozumiana za ówno w sensie dosłownym i izycz-
nym, jak i duchowym — mis ycznym.13
Podobnie jak u muzułmanów w innych k ajach, ównież dla Sudańczyków zik
s ał się akim samym sposobem p ak ykowania islamu, jak pią kowa modli wa w me-
czecie. Z ą ylko óżnicą, iż okazywany jes w ba dzo żywiołowy, ba wny i emocjo-
nalny sposób. Zapewne dla wielu jego sympa yków e właśnie elemen y ego ob zędu
są najważniejsze; ważniejsza niż jego uk y a mis yczna ideologia, o k ó ej znakomi a
większość po p os u nie ma pojęcia.14
P zyczyn nieus ającej popula ności i siły ego y uału należy się akże doszuki-
wać w jego poza eligijnych właściwościach. Niezap zeczalnie spełnia on ważne unk-
cje owa zyskie, będąc p e eks em do ucz owania i spo kań wioskowej społeczności.
Nie zadko ównież okazuje się on kome cyjnym świę em, ściągającym na miejsce
celeb y okolicznych kupców i zemieślników.15 Ponad o dla wielu z poś ód uczes ni-
ków y uał en jes akże o mą zais nienia w społeczeńs wie, w k ó ym na co dzień
są niezauważani czy w ęcz poga dzani.16 Sp awa a wydaje się być szczególnie wi-
doczna w s osunku do g ona de wiszy. Jednym słowem jego wielopłaszczyznowość
upodobnia en y uał do ś edniowiecznych odpus ów ku czci ch ześcijańskich świę ych.
ZIKR W OMDURMANIE
Dwuk o nie uczes niczyłem w ym nabożeńs wie w pią kowe popołudnia na cmen-
a zu Hamad el-Nil w Omdu manie. Nek opolia związana jes z b ac wem A akijja
(odłam Kadi yjji), k ó ej p o oplas a pochowany jes właśnie w ym miejscu.17
11 KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M. F. Dhik i uals and cul u al change, KENNEDY, J. G. (ed.)
Nubian Ce emonial Li e: S udies in Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 45.
12 Z ego eż powodu e min maglis (zg omadzenie) używa się czasami na ok eślenie zi-
k u; ( iz KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M. F. Dhik i uals and cul u al change, KENNE-
DY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e: S udies in Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o
1978, p. 45).
13 TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, London 1965, p. 44.
14 Ibid. p. 214.
15 BLACKMAN, B. W. The Fellahin o Uppe Egyp : Thei Religious, Social and Indus ial Li e To-
day wi h Special Re e ences o Su i als om Ancien Times, London 1927, pp. 252–257.
16 DZIĘGIEL, L. Węzeł ku dyjski, K aków 1992, s. 154.
17 Poin o mowano mnie, iż b ac wo o pie wo nie związane było z k ó ymś z plemion za-
mieszkującym ejon Dżezi y. W la ach 60. b ac wo p zeniósł do Omdu manu szejch Ha-
mad el-Nil es-Haak, ojciec obecnego szejcha. Wokoło jego g obowca wy osło całe cmen-
MACIEJ KURCz 93
U oczys ość nie ozpoczęła się o jakiejś konk e nej, ok eślonej godzinie. Między
szesnas ą a siedemnas ą cmen a z powoli zaczynał się zapełniać. Ci, k ó zy p zy-
byli, w pie wszej kolejności udawali się do g obowców szejchów. Po up zednim
zdjęciu obuwia każdy wchodził do wnę za kubby.18 Później usłyszeć można było po-
zd owienia, modli wy, niek ó zy zapewne w edy eż in o mowali świę ego o swo-
ich p oblemach i p ośbach. W końcu każdy ok ążał udeko owany zielonym płó nem
sa ko ag o az schylał się p zy specjalnej szczelinie po ga ść piasku z wnę za mogiły
lub całował zielone płó no (kesła).19 Po złożeniu wizy y zma łemu szejchowi, p zy
specjalnych s oiskach można było napić się kawy, he ba y, zapalić papie osa czy po
p os u siąść i po ozmawiać. Z kolei inna, spo a g upa ludzi łoczyła się koło położonej
bezpoś ednio p zy jednej z kubb, izbie p zyjęć szejcha. Nie po o, by z nim po ozma-
wiać, bo zaszczy en za eze wowany jes jak dla niewielu, a aczej uj zeć go czy po-
być w jego sąsiedz wie. Ci, k ó zy p zyszli u z jakimś p oblemem, mogli być wysłu-
chani p zez jednego ze współp acowników mis za, p zyjmującego in e esan ów na
macie p zed izdebką. Na yłach g obowca na omias na polowym uszcie p zygo o-
wane było mięso, dos a czone p zez jakąś kobie ę chwilę wcześniej, będące wy azem
jej wdzięczności za o zymaną łaskę. Gdy było już godowe w całości zos ało ozdane
ubogim. Jeszcze inni czas p zed nabożeńs wem spędzali na g obach swoich bliskich.
Choć właściwi de wisze pojawili się dopie o na minu ę p zed nabożeńs wem (ich
p zybycie wyznaczało począ ek u oczys ości) o kilku z nich było już wcześniej na
miejscu.20 Nie można było ich p zeoczyć. Ub ani w zielone, g ube sza y, z ponaszy-
wanymi kolo owymi ła ami, szpiczas e czapki z gdzieniegdzie zwisającymi kolo o-
wymi sznu eczkami ( amina), wisio kami, óżańcami wyglądali aczej komicznie.
Jednak ich s ój ma wy ażać głęboki sens. Op ócz eligijnego znaczenia kolo u zielo-
nego, wspomniane ła y na ich s ojach mają być oznaką ubós wa i ascezy. Wskazują
na ich p os y i bogobojny, daleki od luksusów żywo . S a si ozmówcy łumaczyli,
że dawniej, co p awda, nie były one ak wyszukane kolo ys ycznie i kompozycyjnie,
a obecna moda jes zasługą ich ambicji w dążeniu do jak największej o yginalności.
Każdy posiadał akże ba dzo in e esujący ekwipunek; były wś ód ich miecze, noże,
a zysko o az zaczę o akże egula nie w pią kowe popołudnia odp awiać właśnie w ym
miejscu y uał zik u.
18 G obowiec kopułowy, najba dziej popula na o ma pochówkowa sudańskich świę ych.
19 Jak mnie poin o mowano owe płó no ma symbolizować dżallabiję świę ego, k ó ej do knię-
ciu p zypisuje się cza odziejskie właściwości.
20 De wisze nie należą z eguły do o icjalnych członków b ac w. Nie p zechodzą oni inicja-
cji, ani nie poświęcają się s udiom eligijnym. Służą aczej jakiemuś świę emu, aniżeli ży-
jącemu p zywódcy b ac wa. Choć powszechnie nazywa się ich de wiszami, sami podk e-
ślają, że są uczniami ( ilmidh) lub synami szejcha (ash-szejch). Ich eligijną misję zaspoka-
jają nabożeńs wa zik u czy p zesiadywanie i s óżowanie p zy miejscu pochówku „swo-
jego” świę ego i spełnianiu óżnego odzaju magicznych p ak yk dla okolicznej ludności.
Ba dzo częs o ludzie ci wywodzą się z ma ginesu, a bycie de wiszem jes o mą ich spo-
łecznego is nienia. Nade częs o są nimi ludzie nie do końca poczy alni, k ó ych cho obę
in e p e uje się jako całkowi e oddanie się Bogu. Viz KENNEDY, J. G. — HUSSEIN, M. F.
Dhik i uals and cul u al change, KENNEDY, J. G. (ed.) Nubian Ce emonial Li e: S udies in
Islamic Sync e ism and Cul u al Change, Cai o 1978, p. 43.
94 STUDIA ETHNOLOGICA PRAGENSIA 1/2015
bicze czy nawe a apa ka abinu maszynowego; były eż i akie p zedmio y, k ó ych
nie jes em ws anie ziden y ikować. Jeżeli chodzi o wygląd i zachowanie, o akże
odbiegały one od no my. Wielu z nich, bez wą pienia było ludźmi izyczne lub psy-
chiczne upośledzonymi, pozos ali s a ali się o w ażenie wywoływać. Z eguły wa z
de wisza pok ywał duży, zaniedbany za os a głowę bujna, ozczoch ana yzu a.
Na omias w ozmowie byli na p zemian p zyjaźni i ag esywni; spokojni i k zykliwi.
Należy dodać jeszcze, że każdy ep ezen ował własny s yl za ówno, gdy chodzi o wy-
gląd i zachowanie, jak później w eks a ycznym ańcu.21
Po upływie około godziny pojawili się pie wsi muzycy, dwaj mężczyźni,
ub ani w białe sza y i u bany, z ins umen ami p zypominającymi ambu yn ( a ).
Wokoło nich od azu us awiło się spo o gapiów, k ó zy jeden po d ugim, pojedynczo
lub pa ami zaczęli ws ępować i ańczyć wewną z k ęgu. Ich aneczne popisy, y -
miczny space og aniczał się ś ednio do jednego ok ążenia, po k ó ym, pozos awiając
pieniężny da ek muzykan om, pow acali na miejsce wś ód publiczności.
Nagle, nie wiadomo z skąd i kiedy, pojawił się au obus. Wszys ko jak gdyby za-
ma ło, uczes nicy zw acają się w kie unku pojazdu. Z au obusu wysiadają de wisze
ub ani w cha ak e ys yczne s oje o az jacyś no able szykownie odziani w białe dzal-
labije i u bany. Na ychmias o muje się pochód; na p zedzie de wisze z zielonymi
sz anda ami, za az za nimi elegancko odziana s a szyzna. Ko owód zamykają mu-
zycy i pozos ali de wisze. Wszyscy śpiewając w ak muzyki podążają w kie unku
zg omadzonego p zed kubbą łumu. Pochód za zymuje się p zed wejściem do g o-
bowca, gdzie wszyscy pozd awiają pochowanego am szejcha. Później ozb zmiewają
wzajemne pozd owienia. Po az kolejny o muje się odzaj k ęgu (halka), ym azem
znacznie obsze niejszego. W edy o po az pie wszy udaje się mi zauważyć de wi-
sza pokaźnych ozmia ów, dzie żącego w ęku pałkę. Człowiek en okazuje się być
po ządkowym. Jak mnie poin o mowano, „ins umen ” w jego dłoni służy w azie
konieczności do zap owadzenia ładu w p zypadku jakiejś szczególnej eksplozji e-
ligijnych uczuć. Do ś odka udają się de wisze i muzycy, wszyscy inni us awiają się
wokoło. Pie wsze zędy zajmują mężczyźni, za nimi kłębią się kobie y i dzieci. Roz-
poczyna się właściwe nabożeńs wo, słychać mono onnie pow a zaną o mułę, pół
ecy owaną, pół śpiewaną. Publiczność p zy w ó ze bębnów (noba lub da abukeh),
ambu inów i ins umen ów p zypominających małe ale ze zaczynają się y micz-
nie kiwać. Inaczej zachowują się de wisze. Jeden zaczyna k ęcić się w miejscu, d ugi
obchodzi szybkim k okiem cały ok ąg, inny z kolei biega, k zycząc z jednego końca
na d ugi. Część de wiszy kiwając się i ecy ując pa aduje w g upie wzdłuż p zyglą-
dającego się łumu. Po chwili nas ępuje k ó ka p ze wa, po k ó ej pow acają e same
śpiewy i ecy acje, ylko muzyka jes już szybsza. Ruchy aneczne uczes ników są
co az ba dziej dynamiczne, śpiewy co az żywsze. De wisze wydają się już powoli
acić kon ak z zeczywis ością. Rozlegają się k zyki, k oś upada na ziemię. Dyna-
21 Majdhub, li . „zau oczony” (Bogiem), w en sposób łumaczy się dziwne zachowanie de -
wiszy czy ludzi niespełna ozumu. W p zypadku su izmu, ich s an ma wynikać z działa-
nia nadp zy odzonego by u czy ducha jakiegoś świę ego. Te min en odnosi się akże do
uczes ników zik u, k ó zy osiągnęli ans. Viz TRIMIGHAM, J. S. Islam in he Sudan, Lon-
don 1965, p. 213.
MACIEJ KURCz 95
miczne uchy wzbijają chmu ę piasku i udno jes już wszys ko oga nąć. Nagle cich-
nie muzyka, ale ylko na chwilę. Pow aca z jeszcze ba dziej wzmożoną siłą. Te az, do
ozg zanego i ozen uzjazmowanego łumu dołącza szejch. S aje w az ze s a szyzną
us awioną w dwóch zędach nap zeciw siebie, w samym ś odku akcji. W az z nimi
y micznie kiwa się i po usza, az w p zód, az w ył. Nas ępuje najdłuższa część
ce emonii a jednocześnie najżywsza. Niek ó zy już nie ańczą, ylko leżą skuleni na
piasku. Jeden z de wiszy, k ó y cały czas k ęcił się w miejscu, wyd ążając pod sobą
dziu ę w piasku, e az z k zykiem biega z jednego końca na d ugi. Do śpiewów do-
łączają k zyki i lamen y. Zwłaszcza słychać cha ak e ys yczny, adosny pisk kobie .
Wpowie zu jes już yle piachu, że nie sposób ozeznać się w sy uacji. Czuć w po-
wie zu zapach kadzidła. Po chwili widać de wisza pa adującego z palącą się kadziel-
nicą w ęce. Podchodzi do każdego, ludzie zaś uchem dłoni s a ają się jak najwię-
cej okadzić swoje ciało.22 Nagle wszys ko milknie, nie ma już śpiewów ani muzyki.
Chmu a ku zu opada. Rozlega się na omias w zawa pozd owień; wszyscy g a ulują
sobie i ściskają się nawzajem. Oczywiście największe zain e esowanie wzbudza osoba
szejcha, en jednak szybko wymyka się z miejsca nabożeńs wa do swojej izdebki. Tuż
p zed wejściem do niej udziela szybkiego błogosławieńs wa pa u wyb ańcom. Jakaś
kobie a zdespe owanym głosem p osi o pomoc dla có ki, k ó a p agnie dos ać się do
szkoły. Szejch cha yzma ycznym uchem ozkłada ęce, po czym wypowiada jakąś
o mułę. Na wa zy kobie y pojawia się uśmiech, zuca się do ąk szejcha i całuje je.
Później szejch de ini ywnie znika. Większość uczes ników bezpoś ednio po skończe-
niu u oczys ości ozchodzi się. Podjeżdżają yksze i aksówki. Inni jeszcze pozos ają
p zed kubbami by się pomodlić. Zachodzi słońce, nas aje czas wieczo nej modli wy.
ZIKR W STAREJ DONGOLI
Zupełnie inny zik miałem okazję oglądać na północnosudańskiej p owincji. U oczy-
s ość miała miejsce w S a ej Dongoli, w scene ii „opuszczonej muzułmańskiej wio-
ski” o az p zylegającego do niej cmen a za. Okolica a jes od dawna zupełnie wy-
ludniona, wpisana już całkowicie w k ajob az pus yni. Najbliższe osiedle znajduje
się na północ od S a ej Dongoli. Jes o wieś Ed Ghadda w odległości ok. 5 km o az
na południu osada Bukibul w mniej więcej ej samej odległości. Jednak wyludniona
S a a Dongola jes wciąż żywa w świadomości i kul u ze okolicznej ludności. Miejscu
emu owa zyszy o oczka ajemniczości i świę ości. Wś ód mieszkańców wciąż żyje
pamięć o ch ześcijańskiej nadzwyczajności ego miejsca. Również o u aj znajduje
się pie wszy w okolicy, jeden z pie wszych w Nubii mecze , p zeksz ałcony z siedziby
k ólów ch ześcijańskich. W eszcie, o u aj akże usy uowana jes wielka nek opo-
lia, gdzie pochowanych jes w monumen alnych kubbach sze eg pokoleń szejchów
(wielu zapomnianych już z imienia). A uż p zy nich spoczywają dawni mieszkańcy
ych s on, p zodkowie wieśniaków obydwóch wiosek. P awdopodobnie z ych eż
powodów S a a Dongola jes miejscem wyją kowym, w k ó ym obcy nie pozos aje
22 Woń palonej subs ancji ma mieć wi alne właściwości, sp awiająca, iż uczes nicy y uału
nie czują zmęczenia, a ym, k ó ych emocje sięgnęły zeni u, p zyw aca świadomość.
96 STUDIA ETHNOLOGICA PRAGENSIA 1/2015
niezauważony. Tubylcy nade częs o p zychodzą się u pomodlić o az w ym miejscu
odp awia się zbio owy zik . Ry uał en w ym miejscu odp awiany jes ylko p zy spe-
cjalnych okazjach, dwa azy do oku, w dwa największe muzułmańskie świę a. Zik ,
k ó emu się p zyglądałem był z okazji id al-Adha (Świę o O ia ), zwany akże al-id al-
-Kabi (Wielkie Świę o), k ó e w 2001 oku p zypadło na 5–7 ma ca.23
Za ówno ok es świą jak sam zik był powodem wielkiego po uszenia i szczegól-
nych p zygo owań we wspomnianych już dwóch wsiach. Kobie y obiły hennę, p ały
i p asowały odświę ne s oje. Mężczyźni zaś p zygo owywali zwie zę a na ubój o az
podekscy owani ozmawiali o zbliżających się popisach anecznych.
Dla ych, k ó zy musieli udać się pieszo, świą eczny dzień ozpoczął się ba dzo
wcześnie. My mieliśmy o szczęście, że dysponowaliśmy samochodem i mogliśmy
p zybyć na miejsce w os a niej chwili. Po d odze można było p zyj zeć się wszys kim
ś odkom anspo u będących w dyspozycji am ejszej ludności. Najwięcej ludzi po-
dążało na osłach, wielbłądach, ale byli i acy, k ó zy na miejsce u oczys ości do a li
au obusem lub samochodami. Właśnie w edy widok pus yni z okolic S a ej Dongoli
był imponujący. Zwykle bezludna, e az była pełna podążających ludzi, k ó ych s oje
s anowiły kon as ujący ob az dla pus ynnego k ajob azu.
Około dziesią ej wszyscy byli już na miejscu, g omadząc się na cmen a zu.
Wszys ko ozpoczęło się od wizy na g obach bliskich i p zyjaciół. Mogiły zwykle
sza e, komponujące się idealnie z pus ynią, e az p zys ojono zielonymi łodygami
palm, p zy k ó ych akże złożone zos ały naczynia z wodą. Wszędzie usłyszeć można
było modli wy, później gwa powi ań i ozmów. A mos e a w dużej mie ze p zypo-
minała nasz dzień Wszys kich Świę ych. Oczywiście wielką popula nością cieszyły
się kubby szejchów. Tłok p zed wejściem do nich był niesamowi y, a najliczniejsze
wś ód ludzi usiłujących wejść do g obowców były kobie y. Gdy nadszedł w eszcie
en momen , odwiedzający ściągał obuwie. Po wejściu pozd awiał zma łego szejcha,
a nas ępnie adycyjnie p zys ępował do ok ążenia sa ko agu. Sa ko ag w en dzień
był szczególnie p zys ojony. Zwykle była nim s e a kamieni lub licha d ewniana
kons ukcja. Te az sa ko ag ok ywało zielone płó no (kesła), z licznie pop zyczepia-
nymi węzełkami.24 W powie zu na omias unosił się zapach kadzidła. Po y ualnym
ok ążeniu, każdy schylał się po piasek z wnę za g obowca. Część chowała go, inni
z kolei wysypywali go po chwili z dłoni. Wne po ym odwiedzający opuszczał g obo-
wiec bo w kolejce czekał już k oś nas ępny.
W pewnej odległości od nek opoli zauważyłem, że ciągle odp awiane są modły.
Modlący wo zyli dwie g upy; w każdej z nich p zodu znajdowali się mężczyźni,
a z yłu kobie y. Modły p owadzili lokalni imamowie i współp acownicy szejcha.
Modły zakończyły częs e w en dzień g a ulacje i uściski dłoni.
Około 11- ej wszys ko dobiegło końca. Część ludzi udała się w d ogę pow o ną do
domu; znakomi a większość jednak skie owała się w s onę domos wa położonego
poza cmen a zem, w ob ębie uin „opuszczonej wioski”. Budynek nie wy óżniał ni-
23 Jak mnie poin o mowano, d ugi ak u oczys y zik ma miejsce w czasieId as-Saghi (Małe
Świę o), ozpoczynające się w os a nią noc miesiąca pos u-Ramadanu.
24 To najzwyklejsza magia kon ak owa, up awiana nade częs o w czasie wizy u g obów
świę ych.
MACIEJ KURCz 97
czym szczególnym od całego zaby kowego kompleksu, za wyją kiem powiewającego
zielonego sz anda u. Dom en miałem okazję wielok o nie widzieć wcześniej. Tym
ba dziej zdziwił mnie e az jego świą eczny wygląd. Dookoła było gwa no i łoczno.
Dzbany (zi y) napełnione były świeżą wodą, a z małych, p zysypanych w części pia-
skiem pomieszczeń wydobywał się dym i zapach pa zonej kawy i he ba y. W sąsiedz-
wie uwijało się mnós wo kobie , p zygo owujących kis ę, mięso i inne świą eczne
smakołyki. W ś odku, w największym pomieszczeniu, znajdowało się miejsce mo-
dli w. Było o duża, podłużna sala, z dwoma zędami ila ów podpie ających dach.
Podłogę pok ywał piach. Świa ło wpadało p zez kilka okien o az p ześwi ów w ścia-
nach. Wy aźnie było widać, iż budowla a wyko zys ywana jes ylko odświę nie,
kilka azy do oku. W jej wnę zu znajdowało się jedynie męskie g ono siedzące
pod ścianami na ma ach. P zy ścianie gdzie znajdował się mih ab, nap zeciw wej-
ścia, w cen alnym miejscu siedział szejch i jego świ a. Wszyscy w podeszłym wieku.
Również i u aj panowała owa zyska a mos e a. Specjalnie wyznaczony do ego
człowiek oznosił kawę i he ba ę o az smakowi e g zanki; można było akże zapa-
lić papie osa. Powie ze wypełniała woń i dym kadzidła, palonego w samym ś odku
sali.25 Po chwili zaczę o zbie ać szklanki. Wszyscy pows ali, a na ś odku pojawiła się
pa a muzyków z ambu ynami. Odczy ano al-Fa iha26, bezpoś ednio po niej ozległy
się słowa wyznania wia y la-illaha-illa-Allah (Nie ma Boga p ócz Allaha). Rozpoczęło
się nabożeńs wo. Jeden człowiek in onuje ecy ację imion Boga. Muzycy zaczynają
g ać i śpiewać, a po chwili pows ają z ma y i ozpoczynają ok ążać salę. Nas ępnie,
pojedynczo, zaczynają do nich dołączać mężczyźni z łumu. Tańcząc każdy na swój
sposób, po wykonaniu undy dookoła pow acają na miejsce, pozos awiając muzykom
pieniężny da ek. P awie każdy ze zg omadzonych popisał się w en sposób solowym
ańcem. W pewnym momencie, bez zmiany empa muzyki pows ał do ychczas sie-
dzący szejch i włączył się do u oczys ości, śpiewając i wyklaskując dłońmi y m. Jak
się później okazało, był o kulminacyjny momen u oczys ości. Po niej muzyka za-
milkła, a wszyscy zaczęli się ściskać i składać sobie życzenia. I znów był czas na kawę
i he ba ę w męskim g onie. Po k ó kim odpoczynku podano w eszcie świą eczny
obiad, złożony wyłącznie z ubi ych specjalnie na ą okazję zwie zą .
WNIOSKI
Oba nabożeńs wa — jak widzimy — są częścią jednej i ej samej adycji, wyp aco-
wanej p zed wiekami p zez poszczególnych p zywódców b ac w eligijnych. Is o ą
każdego jes y miczna, zbio owa ecy acja agmen ów Ko anu, eks ów eligijnych
i imion Allaha p zy akompaniamencie muzyki i ańca. Poszczególne e apy: Tilawa
( ecy acja), Is igh a (p ośba), ecy acja al.-Fa iha, wyznanie wia y (la-illaha-illa-Al-
lah) są z eguły niezmienne. Oba ównież wydają się p zemawiać za większą popula -
nością „zik u głośnego” nad innymi, ba dziej wy a inowanymi me odami medy acji.
25 Palenie kadzidła o p ak yka o uniwe salnym znaczeniu; wy ażającą za ówno lęk i szacu-
nek za azem w odniesieniu do Boga, jak i posiadającą unkcję cudo wó cze i magiczne.
26 Jes o pie wsza su a Ko anu, nazywane akże „O wie ającą”.
98 STUDIA ETHNOLOGICA PRAGENSIA 1/2015
Nie oznacza o jednak, że ych d ugich w ogóle nie było.27 Ba dziej duchowymi spo-
sobami wielbienia Boga posługiwał się sam szejch i nieliczni ludzie, zapewne z jego
najbliższego o oczenia.
Między y uałami is niały jednak akże i óżnice. Czymś na u alnym jes , iż p ak yki
e w wydaniu poszczególnych szejchów lub b ac w óżnią się od siebie nieznacznie pod
względem s opnia żywiołowości o az w dobo ze doda kowych eks ów i pieśni eligij-
nych. Różnice e są dość czy elne w p zypadku obu opisywanych powyżej we sji zik u.
Nawe dla nieobeznanego w sp awach su izmu obse wa o a, zik z cmen a-
za Hamad el-Nil był zdecydowanie ba dziej żywiołowy i p zesycony emocjami.
Na pie wszy zu oka bieg wyda zeń wydawał się być w ęcz niep zewidywalny.
Dla wielu jego uczes ników bez wą pienia najważniejsza była eks aza, dająca im
zeczywis e eligijne zaspokojenie. W ańcu nie było żadnych og aniczeń. Każ-
demu z uczes ników u oczys ości udzielała się eks a yczna a mos e a. De wiszy
podniecał ozen uzjazmowany łum, jemu zaś wib ujący ob az de wiszy. W S a ej
Dongoli było zupełnie inaczej, y uał p zebiegał w całkiem odmiennej a mos e ze.
Nabożeńs wo było s a eczne i spokojne. Nie było w nim k zyków, szaleńs wa czy
wy aźnego momen u eks azy. Muzyka była bez wy aźnych zmian y mu, o muły
wyśpiewywano wy aźnie i z czcią. W p zeciwieńs wie do Omdu manu, nie uczes -
niczyły w nim ani kobie y, ani dzieci.28 W ezul acie nabożeńs wo obiło w ażenie
ba dziej dos ojnego.29
Jedną z p zyczyn bez wą pienia są odmienne adycje su izmu obu ych miejsc
(choć obaj szejchowie zekomo byli zawiązani z b ac wem Kadi i). Fak em jes , iż ś o-
dowisko e niczne i kul u owe obu okolic jes odmienne. W p zypadku Omdu manu,
mozaiki kul u owej Sudanu, dochodzą do głosu cechy o óżno odnym odzimym,
a ykańskim cha ak e ze. Na omias wb ew p zypuszczeniom, wieś północnosudań-
ska częs o pod wieloma względami wydaje się być ba dziej konse wa ywna.
Inna z p zyczyn p awdopodobnie kwi w samym b ac wie eligijnym o az w jego
de wiszach, zawodowej kad ze, adycyjnie odpowiedzialnej za p zebieg i op awę
ych u oczys ości. W Omdu manie był ich cały sze eg. Można akże powiedzieć, że
ludzie ci byli zawodowcami ( ak wie dzili in o ma o zy i o się z esz ą po wie dziło
dwuk o nie). Każdy z nich miał ściśle ok eślone unkcje, jak wspomniany już po ząd-
kowy. W u oczys ości b ała eż udział pewna g upa osób, nie będących de wiszami.
27 Bez wą pienia adycje zik u odmawianego w myślach s a ali się ealizować sami szejcho-
wie. Religijny p zywódca z Omdu manu włączył się do całej u oczys ości dopie o w kul-
minacyjnym momencie. Wcześniej zaś miał medy ować w swojej izdebce. W Dongoli z ko-
lei szejch uczes niczył w y uale, lecz s a ał się wszys kie o muły wymawiać w myślach.
Z kolei obu świą obliwych mężów zdawało się akże naśladować najbliższe ich o oczenie;
współp acownicy i lokalni dygni a ze.
28 Na cmen a zu Hamad el-Nil kobie y nie b ały udziału w ańcach, niemniej jednak mogły
się p zyglądać całej u oczys ości i nie udno było zauważyć, iż im ównież udzielała się
eks a yczna a mos e a.
29 Ba dzo podobny zik zaobse wowała i opisała B. W. Blackman ( iz BLACKMAN, B. W. The
Fellahin o Uppe Egyp : Thei Religious, Social and Indus ial Li e Today wi h Special Re e ences
o Su i als om Ancien Times, London 1927, pp. 81–83) w Gó nym Egipcie.