scieee AI-readable full text Open interactive document viewer

Frazeologia jako źródło badań nad wybranymi wyznacznikami potoczności (na materiale Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych 1772–1939))

Ryś, Aleksandra

Abstract

Praca obejmuje wieloaspektową analizę związków frazeologicznych wyekscerpowanych z dwunastu dramatów, które wchodzą w skład Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939), wskazujących na dwie charakterystyczne cechy potoczności, tj. formuliczność i konkretność. W części teoretycznej rozważania koncentrują się wokół zagadnień związanych z kategorią potoczności (także w perspektywie historycznej) i jej wyznacznikami, a także frazeologią, m.in. kwestiami terminologicznymi, systematyzacją związków frazeologicznych oraz wariantywnością frazeologizmów. Część analityczna składa się z dwóch rozdziałów poświęconych wskazanym wyznacznikom potoczności. W pierwszym z nich, dotyczącym formuliczności, analizie poddane zostały, po pierwsze, językowe formuły etykietalne (np. bądź łaskaw, całować rączki), interiekcje (np. broń Boże!, do diabła!) oraz inne frazeologizmy, m.in. z elementami repetytywnymi bądź archaicznymi (np. wet za wet, koniec końców). W rozdziale poświęconym konkretności skupiono się na analizie porównań (np. walczyć jak lew, szczery jak Mazur), połączeń imiennych (np. babskie gadanie, musztarda po obiedzie) oraz werbalnych (mydlić komuś oczy, wpędzić kogoś do grobu). Pracę wieńczy zakończenie prezentujące zebrane wnioski i konkluzje, a także przedstawienie perspektyw przyszłych badań w tym zakresie. Zawiera ono również fragment, w którym zestawiono zgromadzony materiał z frazeologizmami funkcjonującymi we współczesnej polszczyźnie oraz sformułowano uwagi na temat stabilności, recesywności i ekspansywności analizowanych związków frazeologicznych. W dołączonym do pracy aneksie przedstawiono w formie tabelarycznej wykorzystane w pracy frazeologizmy. Opracowana tabela pełni jednocześnie funkcję indeksu, ułatwiającego lokalizację interesujących jednostek w obrębie pracy.

Full text

Wydział Humanistyczny Aleksandra Ryś 321330 Frazeologia jako źródło badań nad wybranymi wyznacznikami potoczności (na materiale Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych 1772–1939)) PRACA DYPLOMOWA (Praca magisterska) Promotor: dr hab. Barbara Mitrenga, prof. UŚ Katowice 2022 Słowa kluczowe: frazeologia, potoczność, cyfrowość, dramat, Korpus dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939) Oświadczenie autora pracy Ja, niżej podpisany/a: imię (imiona) i nazwisko: Aleksandra Ryś autor pracy dyplomowej pt. Frazeologia jako źródło badań na wybranymi wyznacznikami potoczności (na materiale Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939)) Numer albumu: 321330 Student/ka Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach kierunku studiów: filologia polska specjalności: nauczycielska Oświadczam, że ww. praca dyplomowa: • została przygotowana przeze mnie samodzielnie 1 , • nie narusza praw autorskich w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, z późn. zm.) oraz dóbr osobistych chronionych prawem cywilnym, • nie zawiera danych i informacji, które uzyskałem/łam w sposób niedozwolony, • nie była podstawą nadania dyplomu uczelni wyższej lub tytułu zawodowego ani mnie, ani innej osobie. Oświadczam również, że treść pracy dyplomowej zamieszczonej przeze mnie w Archiwum Prac Dyplomowych jest identyczna z treścią zawartą w wydrukowanej wersji pracy. Jestem świadoma/y odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. 8.06.2022 r. Data 1 uwzględniając merytoryczny wkład promotora (w ramach prowadzonego seminarium dyplomowego) Podpis autora pracy Streszczenie Praca obejmuje wieloaspektową analizę związków frazeologicznych wyekscerpowanych z dwunastu dramatów, które wchodzą w skład Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939), wskazujących na dwie charakterystyczne cechy potoczności, tj. formuliczność i konkretność. W części teoretycznej rozważania koncentrują się wokół zagadnień związanych z kategorią potoczności (także w perspektywie historycznej) i jej wyznacznikami, a także frazeologią, m.in. kwestiami terminologicznymi, systematyzacją związków frazeologicznych oraz wariantywnością frazeologizmów. Część analityczna składa się z dwóch rozdziałów poświęconych wskazanym wyznacznikom potoczności. W pierwszym z nich, dotyczącym formuliczności, analizie poddane zostały, po pierwsze, językowe formuły etykietalne (np. bądź łaskaw, całować rączki), interiekcje (np. broń Boże!, do diabła!) oraz inne frazeologizmy, m.in. z elementami repetytywnymi bądź archaicznymi (np. wet za wet, koniec końców). W rozdziale poświęconym konkretności skupiono się na analizie porównań (np. walczyć jak lew, szczery jak Mazur), połączeń imiennych (np. babskie gadanie, musztarda po obiedzie) oraz werbalnych (mydlić komuś oczy, wpędzić kogoś do grobu). Pracę wieńczy zakończenie prezentujące zebrane wnioski i konkluzje, a także przedstawienie perspektyw przyszłych badań w tym zakresie. Zawiera ono również fragment, w którym zestawiono zgromadzony materiał z frazeologizmami funkcjonującymi we współczesnej polszczyźnie oraz sformułowano uwagi na temat stabilności, recesywności i ekspansywności analizowanych związków frazeologicznych. W dołączonym do pracy aneksie przedstawiono w formie tabelarycznej wykorzystane w pracy frazeologizmy. Opracowana tabela pełni jednocześnie funkcję indeksu, ułatwiającego lokalizację interesujących jednostek w obrębie pracy. Spis treści Wprowadzenie .......................................................................................................................... 7 Korpus dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939) jako podstawa badań .... 8 Cele pracy .............................................................................................................................. 9 Metoda badawcza i charakterystyka materiału .............................................................. 12 Rozdział I ................................................................................................................................ 20 1. Kategoria potoczności w badaniach lingwistycznych ..................................................... 20 1.1. Wyznaczniki potoczności w języku ............................................................................ 22 1.2. Wyznaczniki potoczności w perspektywie historycznojęzykowej ........................... 28 1.3. Płaszczyzna frazeologiczna w badaniach dawnej potoczności ................................ 31 1.4. Podsumowanie ............................................................................................................. 32 Rozdział II ............................................................................................................................... 34 2. Frazeologia jako dyscyplina i przedmiot badań. Przegląd wybranych propozycji badawczych ............................................................................................................................. 34 2.1. Frazeologizm, idiom, frazem, kolokacja – problemy terminologiczne ................... 35 2.2. Systematyzacja związków frazeologicznych i porównań – dotychczasowe propozycje badawcze .......................................................................................................... 39 2.3. Zagadnienie wariantywności związków frazeologicznych. Przegląd najważniejszych stanowisk ................................................................................................ 45 2.4. Podsumowanie ............................................................................................................. 47 Rozdział III ............................................................................................................................. 48 3. Formuliczność jako cecha potoczności i jej przejawy na płaszczyźnie frazeologicznej .................................................................................................................................................. 48 3.1. Językowe formuły etykietalne .................................................................................... 51 3.1.1. Podziękowania ....................................................................................................... 53 3.1.2. Powitania/pozdrowienia ....................................................................................... 56 3.1.3. Pożegnania ............................................................................................................. 58 3.1.4. Obietnice ................................................................................................................ 60 3.1.5. Formuły w funkcji magicznej .............................................................................. 61 3.2. Interiekcje ..................................................................................................................... 63 3.2.1. Frazeologizmy z komponentem diabeł ................................................................ 64 3.2.2. Frazeologizmy z komponentem Bóg .................................................................... 71 3.2.3. Inne frazeologizmy w funkcji interiekcji ............................................................ 76 3.3. Formuliczność w pozostałych związkach frazeologicznych ..................................... 79 3.4. Podsumowanie ............................................................................................................. 82 Rozdział IV .............................................................................................................................. 84 4. Dosadność i obrazowość przekazu w komunikacji potocznej. Konkretność w nowopolskiej frazeologii ........................................................................................................ 84 4.1. Porównania – archiwum dawnych przekonań .......................................................... 85 4.1.1. Porównania nawiązujące do człowieka ............................................................... 86 4.1.2. Porównania nawiązujące do przyrody ................................................................ 94 4.1.3. Pozostałe porównania ......................................................................................... 102 4.2. Konkretność w wyrazowych połączeniach imiennych ........................................... 111 4.2.1. Wyrazowe połączenia imienne – nawiązania do przyrody ............................. 112 4.2.2. Wyrazowe połączenia imienne – nawiązania do człowieka ............................. 116 4.2.3. Pozostałe wyrazowe połączenia imienne ........................................................... 118 4.3. Konkretność w wyrazowych połączeniach werbalnych ......................................... 122 4.3.1. Wyrazowe połączenia werbalne – nawiązania do człowieka .......................... 122 4.3.2. Wyrazowe połączenia werbalne – nawiązania do przyrody ........................... 139 4.3.3. Pozostałe wyrazowe połączenia werbalne ......................................................... 143 4.4. Podsumowanie ........................................................................................................... 144 Zakończenie .......................................................................................................................... 147 Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie ................................................................................................................... 151 Perspektywa dalszych badań ........................................................................................... 163 Wykaz skrótów ..................................................................................................................... 164 Bibliografia ........................................................................................................................... 165 Aneks ..................................................................................................................................... 179 Wykaz tabel i wykresów ...................................................................................................... 229 7 Wprowadzenie Badanie płaszczyzny frazeologicznej stanowi doskonały punkt wyjścia do poznawania nie tylko nacechowanych chronologicznie zjawisk językowych, ale również dawniejszych realiów. Szczególnie interesujące zdaje się patrzenie na tego typu konstrukcje w wypowiedziach potocznych. Towarzyszące im obrazowość oraz dobitność wzmagają ekspresywność komunikacji m.in. przez humorystyczne odwołania. Jak wskazują Halina Kurkowska oraz Stanisław Skorupka: „obrazy i stwierdzenia podsuwane nam w utartych związkach frazeologicznych są zwykle przesadne, przerysowane, karykaturalne, ale mimo to, a może właśnie wskutek tego, wyraziste” (Kurkowska, Skorupka 2001: 178). W odniesieniu do pozostałych dyscyplin językoznawstwa frazeologia przez długi czas nie znajdowała się w obszarze zainteresowań naukowych – przedmiot badań stanowiła przede wszystkim paremiologia, której zwieńczenie może stanowić siedemnastowieczny trzytomowy zbiór przysłów niemieckich Friedriecha Petersa (por. Jóźwiak-Dądela 2006: 17). Początków opisów omawianej dziedziny upatruje się już w wieku XVI – w 1558 r. jej grecko-łaciński odpowiednik pojawił się w tytule słownika Michaela Neandra (Kurkowska, Skorupka 2001: 151). W polskiej literaturze termin „frazeologia” został po raz pierwszy wprowadzony po przeszło trzystu latach. Odnotowano go w tzw. Słowniku wileńskim (SWil), wskazując, że jest to z jednej strony: „budowa okresów, zdań, szykowanie wyrazów”, z drugiej zaś „sposób gładkiego wysławiania się przy ubóstwie myśli” (Kurkowska, Skorupka 2001: 151–152). Ostatnie ze znaczeń sygnalizuje, że przedmiot analiz stanowić powinny konstrukcje niewymagające zwiększonego wysiłku intelektualnego, którego owocem mogłyby być wypowiedzi noszące wszelkie znamiona indywidualizmu, niepowtarzalności, a zatem rekursywne, odtwarzalne. Współcześnie natomiast mianem frazeologii przyjęło się określać zarówno specyficzny typ konstrukcji językowych, jak i samą dyscyplinę naukową. Pierwsze znaczenie wskazuje na „wypowiedzi o treści nie mającej pokrycia w rzeczywistości” (Bąba 1986: 8), a zatem utrwalone w języku wielowyrazowe niepodzielne połączenia charakterystyczne dla danego języka o asumarycznym – nie wynikającym z sumy treści poszczególnych komponentów – znaczeniu. Poniższe studium jest próbą analizy wybranych frazeologizmów, które wykorzystane zostały w wypowiedziach (dialogach i monologach) pochodzących z tekstów zebranych w Korpusie dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939). Celem tego działania jest prowadzenie badań nad wybranymi wyznacznikami potoczności 8 (formulicznością i konkretnością) na wyselekcjonowanym historycznym materiale językowym (frazeologicznym), umożliwiającym rekonstruowanie polszczyzny wieków minionych. Korpus dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939) jako podstawa badań Korpus dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939) jest cyfrowym narzędziem badawczym opracowywanym przez zespół „Pragmalingwistyki historycznej” pod kierunkiem Magdaleny Pastuch w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przy wsparciu konsorcjum CLARIN-PL (Mitrenga, Pastuch, Wąsińska 2021: 175) 2 . Wpisuje się on w rozwój badań nad dawną polszczyzną mówioną – jest to bowiem korpus nawiązujący do analogicznych, innojęzycznych cyfrowych narzędzi badawczych, które powstają na potrzeby analizy tzw. dialogów konstruowanych (tu: stylizowanych na żywą, codzienną mowę). Opierając się na założeniach wypracowanych przez językoznawstwo brytyjskie, członkinie zespołu odpowiedzialnego za tworzenie korpusu wskazują na możliwość badania dawnej mowy na podstawie dialogów pochodzących z tekstów literackich (Mitrenga, Pastuch, Wąsińska 2021: 169–170). Odtwarzanie polszczyzny minionych wieków jest zadaniem trudnym m.in. z uwagi na brak możliwości wykorzystania współczesnych narzędzi służących utrwalaniu spontanicznych wypowiedzi. Konsekwencją tego jest konieczność korzystania z tekstów pisanych, np. rękopisów sądowych protokołów czy zeznań świadków, a zatem aktów skonwencjonalizowanych, nierzadko trudnych do odczytania (Mitrenga, Pastuch, Wąsińska 2021: 170). W związku z powyższym, a także w zgodzie z poglądem, 2 Korpus ten wpisuje się w intensywnie rozwijającą się w ostatnich latach, także w polskim językoznawstwie, humanistykę cyfrową. Powstanie dyscypliny stało się możliwe dzięki szybkiemu rozwojowi metod i technologii informatycznych, w tym narzędzi do digitalizacji tekstów – zarówno pisanych, jak i mówionych (Pastuch i in. 2018: 857). Humanistyka cyfrowa łączy w sobie tradycyjną refleksję humanistyczną z możliwościami oferowanymi przez nowe, cyfrowe narzędzia informatyczne, zorientowane na m.in. przetwarzanie i wizualizowanie wyników badań naukowych (Radomski, Bomba 2013: 7). Warto jednak podkreślić, że za pośrednictwem lingwistyki cyfrowej (szerzej: humanistyki cyfrowej) można nie tylko popularyzować badania naukowe, ale również je prowadzić, wykorzystując w tym celu nowe metody i technologie informatyczne (Duda, Lisczyk, Mitrenga 2020: 11). W kontekście podejmowanych rozważań warto wspomnieć o istniejących, wybranych polskojęzycznych korpusach historycznych, np. Korpus polszczyzny XVI wieku, Elektroniczny Korpus Tekstów Polskich XVII i XVIII w. (KorBa), Korpus polszczyzny 1830–1918, Chronopress. Portal Tekstów Prasowych, Korpus Dyskursu Parlamentarnego (zob. Gruszczyński 2020: 257–260), a także zdigitalizowanych dawnych słownikach języka polskiego: SStp, SPXVI (por. Korpus polszczyzny XVI wieku), SL, SW, SWil (Pastuch i in. 2018: 859). Temat lingwistyki cyfrowej i związana z nim dyskusja są, szczególnie w ostatnim czasie, niezwykle rozległe i intensywne. W związku z tym autorka poprzestaje jedynie na krótkim komentarzu odnośnie do badań w obrębie nowej dziedziny, jednocześnie odsyłając do prac, które szerzej traktują o poruszanej problematyce, zob. Chlebda 2014, Derwojedowa i in. 2014, Maryl 2014, Werla, Maryl 2014, Pałka, KwaśnickaJanowicz 2017, Pawlicka 2017, Wąsińska 2018. 9 że „zapis języka mówionego bliższy jest rzeczywistemu językowi danego czasu niż język pisany niebazujący na mówionym” (Mitrenga, Pastuch, Wąsińska 2021: 170), podstawę materiałową omawianego korpusu stanowią teksty pisane, spełniające poniższe kryteria: (…) dramaty o tematyce obyczajowej, kierowane do klasy średniej, których bohaterami są przedstawiciele różnych klas społecznych, a fabuła (wyrastająca często z angielskich komedii domowych) dotyczy perypetii zakochanych, mieszczańskich intryg, konfliktu pokoleń na tle relacji z osobami niższego stanu (Mitrenga, Pastuch, Wąsińska 2021: 170). Narzędzie badawcze obejmuje pięćdziesiąt wyselekcjonowanych oryginalnie polskich utworów o tematyce powszechnej i popularnej, a ponadto zgodnych z powyższymi kryteriami. Prace korpusowe są obecnie na etapie działań anotacyjnych. Cechą charakterystyczną jest stosowanie systemu dwupoziomowej anotacji, a zatem uwzględniającego zarówno kategorie formalne (wiek, płeć, status), jak i główne (m.in. formy grzecznościowe, przerywniki leksykalne, komentarze metatekstowe, interiekcje, przysłowia i frazeologizmy). W 2020 r. do działań tych włączono autorkę pracy, która była odpowiedzialna za preanotację (przygotowanie danych do anotacji socjopragmatycznej) dwunastu utworów i właściwą anotację dwudziestu czterech tekstów dramatycznych wchodzących w skład projektu. W związku z postępującymi pracami, w trakcie powstawania tekstu niemożliwe było korzystanie z wersji cyfrowej korpusu oraz wyszukiwarki, jakimi w przyszłości dysponować będzie narzędzie. Charakterystykę pozyskanego materiału, sposób jego ekscerpcji, a także kolejne kroki analizy przewidzianej w ramach niniejszego studium opisano w kolejnym fragmencie. Cele pracy Poruszane rozważania wpisują się w stale rozwijający się nurt badań pragmalingwistycznych. W ramach poszerzania ich zasięgu wykorzystuje się obecnie możliwości, jakie stwarza lingwistyka cyfrowa (korpusowa), zwracając uwagę zwłaszcza na aspekt diachroniczny polszczyzny, zagadnienia związane z dawną odmianą potoczną języka czy płaszczyznę frazeologiczną dawnych wieków. 16 świadomość jego mniejszej objętości materiałowej w stosunku do słownika S. Skorupki, zdecydowano się, by wyjątkowo w WSJP PAN poszukiwać frazeologizmów nierejestrowanych przez wspomniane opracowanie – podobne rozwiązanie zastosował zespół redakcyjny powstającego słownika etymologicznego polskich frazeologizmów (por. IgnatowiczSkowrońska 2020). W niektórych miejscach tabeli prezentującej zebrany materiał wyróżniano słownikowe eksplikacje za pomocą kursywy lub gwiazdki. Pierwszy zabieg stosowano, gdy forma frazeologizmu rejestrowana przez któreś z opracowań nie była tożsama z inwariantem. Drugi, odnoszący się wyłącznie do definicji pochodzących ze słownika S. Skorupki, kiedy autor nie podawał eksplikacji znaczenia danej konstrukcji. Porównania są specyficznym rodzajem konstrukcji frazeologicznych i semantycznie plasują się na pograniczu związków stałych i łączliwych (szerzej o teoretycznym podłożu porównań traktuje rozdział 2.3.). Sposób ich systematyzacji jest analogiczny do tego, który zastosowano przy porządkowaniu frazeologizmów, jednak zrezygnowano tu z układu gniazdowego. Wynika to przede wszystkim z mniejszej liczby tego rodzaju konstrukcji (48) oraz ich specyfiki składniowej – charakterystyczna dla nich jednostkowość, a nawet swego rodzaju „doraźność”, powodują, że dla większości spośród wyekscerpowanych porównań należałoby zastosować pojedyncze gniazda, co z kolei przełożyłoby się na dodatkowe rozbudowanie tabeli. Zamieszczony niżej fragment tabeli z materiałem przedstawia sposób porządkowania wyekscerpowanych porównań: Tabela 2: Systematyzacja porównań – egzemplifikacja Źródło: opracowanie własne. Jak można zauważyć, zarówno postać kanoniczna tego rodzaju konstrukcji, jak i formy wariantywne zapisywane są jako składniowe połączenia członów porównywanego 17 i porównującego, zestawione za pomocą spójników: jak oraz jakby, a także ich ewentualnych odpowiedników dialektalnych, np. kieby, kiej. Te ostatnie zdecydowano się umieszczać dodatkowo, w nawiasach, przy łącznikach znanych polszczyźnie ogólnej. Tło dla podejmowanych analiz stanowi ciesząca się niegasnącym zainteresowaniem teoria językowego obrazu świata (JOS) 9 . Choć, jak wskazuje Jerzy Bartmiński, dotychczas pojęcie JOS nie doczekało się jednorodnej, uzgodnionej przez językoznawców definicji (Bartmiński 2009b: 12), najogólniej mówiąc mianem tym określa się: zawartą w języku, różnie werbalizowaną interpretację rzeczywistości dającą się ująć w postaci zespołu sądów o świecie. Mogą to być sądy „utrwalone”, czyli mające oparcie w samej materii języka, a więc w gramatyce, słownictwie, w kliszowanych tekstach (np. przysłowiach), ale także sądy presuponowane, tj. implikowane przez formy językowe, utrwalone na poziomie społecznej wiedzy, przekonań, mitów i rytuałów (Bartmiński 2009b: 12). Przy odtwarzaniu JOS badacze chętnie odwołują się do płaszczyzny frazeologicznej (Bartmiński 2009b: 13). Choć, jak wiadomo, konstrukcje frazeologiczne mogą przechowywać dawne zjawiska gramatyczne (zob. rozdział 3.4), celem autorki rozprawy nie jest rekonstrukcja JOS na podstawie powyższych danych. W kontekście podejmowanych analiz z omawianej metody zostaną wykorzystane założenia odnoszące się w szczególności do płaszczyzny leksykalnej, która zajmuje pozycję uprzywilejowaną w rekonstruowaniu dawnego obrazu rzeczywistości. Wyróżnienie słownictwa spośród wszystkich aspektów metody jest motywowane przede wszystkim operowaniem pojęciami relewantnymi kulturowo i społecznie (Bartmiński 2009b: 13), co dotyczy także elementów tworzących trwałe połączenia wyrazowe. Inwentarz tego rodzaju wyrazów i wyrażeń powiązany jest bezpośrednio ze zmianą warunków życia, potrzeb czy relacji (Bartmiński 2009b: 13), które towarzyszą ludziom od najdawniejszych czasów. Wybór ten nie jest przypadkowy. Pozwoli zaobserwować, jak przez kolejne wieki modyfikowało się znaczenie pewnych pojęć lub związanych z nimi konotacji, aż wreszcie – kiedy jednostki te mogły ulec pełnej leksykalizacji, stając się bezrefleksyjnie przywoływanymi skostniałymi połączeniami wyrazowymi. Bezapelacyjnie w procesie tym kluczową rolę odgrywały czynniki pozajęzykowe, takie jak wspólna dla uczestników aktu komunikacji wiedza o świecie oraz towarzyszące jej wierzenia i przekonania, a nawet, jak 9 Szczegółowe opisy zagadnienia JOS na gruncie polskiej lingwistyki proponowali m.in. Jerzy Bartmiński (Bartmiński 1999, 2009a, 2009b), Renata Grzegorczykowa (Grzegorczykowa 2004), Jolanta Maćkiewicz (Maćkiewicz 1999, 2004), Anna Pajdzińska (Pajdzińska 2004, Pajdzińska, Krzyżanowski 1999), Ryszard Tokarski (Tokarski 1998, 1999, 2004), Anna Wierzbicka (Wierzbicka 1999). 18 wskazuje J. Bartmiński, skonwencjonalizowane zachowania (Bartmiński 2009b: 13). Na ostatni z elementów zwrócono uwagę nie bez przyczyny – skonwencjonalizowane zachowania (językowe) są silnie skorelowane z formulicznością, której poświęcono jeden z rozdziałów (zob. rozdział 3.) poniższej rozprawy. Uzasadnieniem korzystania z wybranych aspektów omawianej metody może być także jej ścisły związek z kategorią potoczności. JOS jest bowiem nienaukową, potoczną interpretacją rzeczywistości, a zatem odpowiadającą punktowi widzenia przeciętnego człowieka oddającego jego mentalność i potrzeby. Z metodą tą wiąże się ponadto perspektywę antropoi etnocentryczną, które wykorzystywane są także przy opisie potoczności oraz, co najważniejsze, przejawiają się w zgromadzonym materiale. Rekonstruowanie JOS stanowi wreszcie wsparcie przy próbach docierania do proweniencji analizowanych frazeologizmów i porównań – umożliwia zaobserwowanie pierwotnego znaczenia związków i ich poszczególnych elementów składowych, a także towarzyszących im niegdyś konotacji. Z całą pewnością przyczyniły się do tego stereotypy, które uważa się za fragmenty globalnego JOS (Bartmiński 2009b: 20). Warto mieć na uwadze, że nierzadko dawne wyobrażenia charakteryzujące pewne obiekty są archiwizowane we frazeologizmach, w szczególności zaś porównaniach, sprofilowanych wokół obrazowości i konkretności (zob. rozdział 4.). Dzieje się to za sprawą roli odgrywanej przez stereotypy, składające się na językowy obraz świata. J. Bartmiński proponuje rozumieć je jako „kolektywne wyobrażenia ludzi i rzeczy, także zdarzeń, obejmujące cechy charakteryzujące przedmiot od strony jego właściwości, funkcji, zachowań itd.” (Bartmiński 2009a: 20). Badanie języka i/lub jego poszczególnych kategorii (danych językowych) umożliwia rekonstruowanie tych jednostek, odtwarzanie ich domniemanej proweniencji, a także ustalanie mechanizmu postrzegania i wartościowania rzeczywistości przez człowieka (por. Bartmiński 2009c: 94–95). Wzbogacanie analizy o elementy, jakie dostarcza omawiana metoda umożliwia zatem rekonstruowanie sposobów myślenia, przekonań, systemów wartości a nawet informacji o stylu życia dawnych Polaków, na które składają się zarówno elementy uniwersalne, jak i specyficzne kulturowo (Bartmiński 2009b: 20). Z całą pewnością działanie to przyczynia się do prób poszukiwania źródłosłowu i odtwarzania etymologii badanych połączeń wyrazowych, w szczególności w zakresie odnajdywania semantyczno-leksykalnych motywacji decydujących o kształtowaniu się jednostek frazeologicznych. *** 19 Tak nakreślony sposób rozpatrywania zgromadzonego materiału otwiera pytanie o możliwość rekonstruowania żywej, spontanicznej mowy wieków minionych przez pryzmat utrwalonych w języku i kulturze konstrukcji wyrazowych. Odpowiedzią niech staną się wnioski wypracowane w ramach podjętej próby badawczej. Na koniec warto podkreślić, że materiał frazeologiczny będzie rozpatrywany przede wszystkim z perspektywy diachronicznej, która – jak wskazuje Agnieszka Piela – od kilkudziesięciu lat domaga się wnikliwych badań m.in. ze względu na marginalność studiów w tym zakresie (Piela 2018a: 137). 20 Rozdział I 1. Kategoria potoczności w badaniach lingwistycznych Odtwarzanie języka, jakim w dawniejszych stuleciach posługiwali się Polacy w kontaktach codziennych jest jednym z ważniejszych pól badawczych, które jak dotąd nie znajdowało szerszego zainteresowania wśród historyków języka. Komunikacja najbardziej adekwatna dla tych sytuacji – potoczna – stała się przedmiotem opisu lingwistów już w połowie minionego stulecia (por. Klemensiewicz 1953: 42), dając tym samym asumpt do licznych badań w omawianym zakresie, przede wszystkim z perspektywy synchronicznej, w odniesieniu do współczesności. Szczególne nasilenie zainteresowań badawczych miało miejsce w latach siedemdziesiątych XX w., co bezpośrednio wynikało z rozwoju socjolingwistyki. Mirosława Siuciak zauważa jednak, że równolegle znacznie mniej miejsca poświęcono pracom podejmującym zagadnienie zróżnicowania stylowego polszczyzny (z perspektywy historycznej) – ogólnikowość opracowań lub, odwrotnie, ich zbytnia szczegółowość i jednostkowość nie były w stanie oddać pełnego obrazu dawnej potoczności 10 (Siuciak 2017: 301–302). W odpowiedzi na potrzebę wypracowania gruntownej i całościowej wiedzy w omawianym zakresie, Wojciech Rzepka i Bogdan Walczak postulowali stosowanie klasyfikacji odnoszących się do odmian językowych polszczyzny współczesnej. Ich zdaniem bowiem dziewiętnastowieczna leksyka potoczna odznacza się tymi samymi właściwościami językowymi, co jej współczesny odpowiednik (Rzepka, Walczak 1991: 27–28). W związku z powyższym kryteria odmian języka, także wyznaczniki poszczególnych wariantów, nosiłyby znamiona uniwersalności i z powodzeniem mogłyby być stosowane w odtwarzaniu mowy przodków. Teza ta poparta jest badaniami Danuty Buttler (Buttler 1977a, 1977b, 1978b) oraz Haliny Satkiewicz (Satkiewicz 1973), które koncentrowały się na analizie systemowych cech leksemów potocznych. W ostatnim dwudziestoleciu językoznawcy zwracali jednak uwagę, że potoczność uznać można za tzw. „kategorię wędrującą” (Warchala, Furgalska-Skudrzyk 2007: 31), a zatem podlegającą zmianom, historycznej ewolucji. W związku z tym należy na nią spoglądać przede wszystkim z perspektywy zewnętrznej, tj. kulturowej, socjologicznej, 10 Stosowane określenie (dawna potoczność) nie występuje w literaturze przedmiotu. W podejmowanych rozważaniach proponuje się rozumienie dawnej potoczności jako kategorii obejmującej cechy nieoficjalnych, codziennych wypowiedzi, charakterystycznych dla odmiany mówionej języka, jakimi posługiwano się w wiekach minionych, tj. od czasów najdawniejszych aż do końca doby nowopolskiej (1939 r., por. Klemensiewicz 1985). 21 a nie wyłącznie systemowej (por. Warchala, Furgalska-Skudrzyk 2007: 25, Lubaś 1983). Badania nad potocznością w ujęciu historycznym domagają się zatem uwzględniania w większym stopniu niż dotychczas kontekstu sytuacyjnego, który uznano za najważniejszą kategorię determinującą tekst przynależny do omawianej odmiany polszczyzny (Warchala 2003: 83, Warchala, Furgalska-Skudrzyk 2007: 26, Siuciak 2018: 328). Z tego też powodu w postępowaniu badawczym zgromadzone frazeologizmy rozpatrywano nie w izolacji, lecz z perspektywy ich użycia i funkcjonowania w wypowiedziach (dialogach lub monologach). W opracowaniach wpisujących się w opisywany obszar badań, potoczność postrzegana jest przede wszystkim przez pryzmat ekspresywności oraz charakterystycznej dla tej odmiany warstwy leksyki i frazeologii. Co więcej, to właśnie dwie ostatnie płaszczyzny najdobitniej oddają nienaukową interpretację otaczającej rzeczywistości i takiż sposób myślenia (Siuciak 2018: 327), o czym świadczyć mogą transformacje „semantyki intelektualnej na oglądową, zmysłową (por. zadziwić się: zdębieć)” (Lubaś 1983: 88). Dociekania nad dawną potocznością były dotychczas podejmowane przez m.in. Teresę Skubalankę (Skubalanka 1984), Elżbietę Umińską-Tytoń (Umińska-Tytoń 1992), Artura Rejtera (Rejter 2006) czy Aleksandrę Niewiarę (Niewiara 2009). Oprócz tego powstał szereg badań uwzględniających ten aspekt języka; poruszane rozważania są jednak traktowane jako poboczne, jedynie uzupełniające opis głównego przedmiotu zainteresowań badawczych (por. Rejter 2006: 53). Stan ten przekłada się tym samym na problem trudności oddania pełnego obrazu potoczności, jaka towarzyszyła mowie Polaków w dawniejszych stuleciach. Należy mieć na uwadze, że tego rodzaju badaniom zawsze towarzyszy ryzyko niedokładności, dociekań (Siuciak 2017: 304). Z drugiej jednak strony przy próbach odtwarzania praw rządzących codzienną komunikacją w dawniejszych wiekach, nie jest wymagana stuprocentowa wierność, by poznać ówczesny sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości (Siuciak 2017: 204). Postępowanie to wydaje się uzasadnione zwłaszcza w odniesieniu do analiz leksyki i frazeologii, które, jak twierdzą W. Rzepka i B. Walczak, mogą być odtwarzane metodą „świadectw bezpośrednich” (Rzepka, Walczak 1991: 27). Ich wyraźna swoistość wynikała z bodaj najsilniej manifestującego nacechowania ekspresywnością, uważaną za jedną z konstytutywnych cech potoczności. To również jeden ze sposobów archiwizowania dawnego dziedzictwa kulturowego, także materialnego. Obszar ten, mimo rosnącego zainteresowania, dalej domaga się pogłębionych badań, co sygnalizuje m.in. Ewa Młynarczyk – treści zakrzepłe w trwałych połączeniach wyrazowych są wyraźnie sprofilowane kulturowo, w związku z czym stanowią doskonałą podstawę w próbach odtwarzania językowego obrazu świata (Młynarczyk 2016: 99), jak również codziennej mowy przodków. 22 Wykorzystując powstałą dotychczas literaturę przedmiotu, poniżej zaprezentowano przegląd wybranych propozycji rozumienia potoczności przez pryzmat cech uznanych za charakterystyczne dla niej. W kolejnych etapach pracy wykorzystano wybrane wyróżniki omawianej odmiany języka w celu zbadania, jak w historycznym materiale frazeologicznym, obejmującym czas między końcem wieku XVIII a początkiem wieku XX przejawia się potoczność. 1.1. Wyznaczniki potoczności w języku O syntetycznym ujęciu dotychczasowych propozycji rozumienia potoczności można mówić w odniesieniu do badań Aleksandra Wilkonia (Wilkoń 2000: 50–52). Analizując warianty współczesnej polszczyzny, językoznawca wskazał także najbardziej typowe cechy potoczności. Sprowadzić je można do siedmiu podpunktów, w myśl których charakteryzuje ją: 1. prymarna oralność i towarzysząca jej w tekstach literackich stylizacja na język mówiony, 2. wtórność wobec języka ogólnego (obsługiwanie sfery komunikacji codziennej, w tym kontaktów indywidualnych – „wewnętrznych” – oraz neutralnych – „zewnętrznych” – i półoficjalnych, także profesjonalnych), 3. wzajemna relacja z językami mieszanymi, regionalnymi i gwarami (rozumianymi jako: „nieogólny język potoczny”), 4. zmniejszony stopień normatywizacji, 5. wariantywność i dynamiczna innowacyjność, wynikająca m.in. z otwartości na inne języki i ich odmiany, 6. ekspresywność, będącą jedną z podstaw spontanicznej komunikacji, 7. wielość gotowych formuł i stereotypów, umożliwiających szybkie tworzenie wypowiedzi i spełnianie funkcji performatywnej i pragmatycznej. Można zatem zauważyć, że polszczyzna potoczna postrzegana jest przede wszystkim jako odmiana prymarnie mówiona, używana w kontaktach nieoficjalnych, a więc codziennych, akceptująca w większym stopniu w stosunku do odmiany oficjalnej językowe modyfikacje i swobodę, nacechowana ekspresywnością, a także wyposażona w gotowe, utrwalone, schematy składniowe, które umożliwiają niemal bezrefleksyjne ich wykorzystywanie w rozmowach. Warto zwrócić uwagę na odnotowaną współzależność z innymi wariantami języka, takimi jak gwara czy odmiany regionalne. Spostrzeżenie to pozwala włączać w obszar 23 badań obecny w źródłach materiał nacechowany dialektalnie, bezapelacyjnie wzbogacający frazeologiczny zasób polszczyzny. Odmienną propozycją w odniesieniu do omawianej warstwy języka jest rozumienie polszczyzny potocznej jako czynnika integrującego wspólnotę, wysunięte przez Janusza Anusiewicza i Jacka Skawińskiego (Anusiewicz, Skawiński 1996: 8). Badacze postulują stosowanie terminu „intersocjolektu” – przesłaniem do tego ujęcia jest postrzeganie wariantu potocznego języka nie tylko jako (substandardowego) kodu, ale przede wszystkim elementu odpowiedzialnego za tworzenie i trwałość danej wspólnoty kulturowej. Za jego fundament uważają słownictwo i frazeologię neutralne, które zyskują swoją swoistość dzięki wzbogacaniu wypowiedzi jednostkami nacechowanymi. Ostatni z czynników warunkowany ma być wiekiem i statusem społecznym interlokutorów. Autorzy Słownika polszczyzny potocznej (Anusiewicz, Skawiński 1996) traktują, że wskutek spełnianej przez siebie funkcji jednostki nacechowane stają się nośnikami potoczności. Co istotne, lingwiści nie wskazują bezpośrednio kategorii, które spełniałyby funkcję wyznaczników omawianej odmiany języka. Choć koncepcja ta wydawać się może nietypowa, warto zwrócić na nią uwagę w przyszłych badaniach traktujących o dawnej potoczności m.in. ze względu na zastosowaną perspektywę zewnętrzną (socjopragmatyczną). Jak sygnalizowali J. Warchala i Aldona Furgalska-Skudrzyk (Warchala, Furgalska-Skudrzyk 2007: 25) dostarczyć ona może znacznie więcej informacji o mowie, jaką posługiwali się Polacy w dawniejszych wiekach w odróżnieniu od systemowego postrzegania języka. Z uwagi na to, że J. Anusiewicz oraz J. Skawiński nie wyróżnili cech kluczowych dla postrzegania potoczności, a stanowi to podstawę podejmowanych w rozprawie analiz, warto w tym miejscu pochylić się także nad innymi propozycjami, w których wyodrębniono jednostki towarzyszące omawianej kategorii. Koncepcją, o której warto wspomnieć w ramach podejmowanych rozważań jest opisana przez J. Warchalę Kategoria potoczności w języku (Warchala 2003). Rozprawa śląskiego językoznawcy to głos w dyskusji nad teoretycznymi zagadnieniami potoczności w języku współczesnym. Obok formułowanych wyznaczników – kategorii, badacz wskazuje także zasady potocznego myślenia, które pozwalają ujmować świat codziennych doświadczeń. To właśnie od nich warto rozpocząć omówienie przywołanej propozycji – zdają się bowiem stanowić istotny punkt wyjścia przy wyodrębnianiu cech potoczności. Do pięciu reguł warunkujących nienaukowe, a więc potoczne myślenie o otaczającej rzeczywistości i sposób jej postrzegania, według J. Warchali należą: 1. zasada generalizacji prostych doświadczeń życiowych – mówiąc o „potocznym myśleniu”, lingwista wskazuje, że do wyjaśniania faktów 24 empirycznych wystarczająca jest obserwacja świata zewnętrznego, oparta na doświadczeniu nie tylko własnym, ale przede wszystkim pokoleniowym. W tego rodzaju wiedzy, określanym przez badacza mianem „instrumentalnej” (Warchala 2003: 36), nie przewiduje się zgłębiania problemów – służy ona raczej tworzeniu tła codziennego myślenia i nadawania znaczeń w trakcie komunikacji międzyludzkiej (Searle 1999: 238–241). W związku z tym język potoczny wyposażony jest w gotowe formuły, których użycie umożliwia postrzeganie świata jako wspólnego dla nadawcy i odbiorcy tekstu, 2. zasada stosowania schematu odniesienia – wiedza potoczna nabywana jest przede wszystkim poprzez obserwacje. Tworzone wskutek tego schematy, wykorzystywane są przez członków danej społeczności do weryfikacji doświadczeń codzienności, które można przyporządkować do kategorii charakterystycznej dla danego doświadczenia (powtarzalność), mimo że w każdym wypadku znamionuje je pewna swoistość, 3. zasada typizacji – reguła ta wydaje się powiązana z zasadą stosowania schematu odniesienia. W jej myśl obiekty „nietypowe” postrzegane są z perspektywy obiektów już znanych, a zatem „typowych”, co umożliwia doświadczanie elementów świata mniej konkretnych, trudniejszych do zdefiniowania. Językoznawca konstatuje, że choć aspekt wiedzy ludzkiej jest pierwotnie indywidualny, to jego punkt dojścia stanowi aspekt społeczny. Przyczyną tego stanu jest konieczność podzielania doświadczeń innych ludzi, wraz z którymi jednostka tworzy wspólnotę językowo-kulturową, 4. zasada myślenia antropocentrycznego – obszar antropocentryzmu według J. Warchali najsilniej zaznacza się w sposobie ujmowania czasu i przestrzeni. Istotne jest jednak także otoczenie najbliższe człowiekowi, które zwykło się postrzegać z perspektywy ludzkiej, a wskutek tego nadawać takież cechy zjawiskom i przedmiotom nieożywionym (por. ucho kubka), 5. zasada ukonkretniania abstrakcji – obok zasady myślenia antropocentrycznego jest to podstawowa z cech codziennego myślenia i potocznego ujmowania świata. Niemożność ukonkretnienia niektórych (abstrakcyjnych) elementów świata przełożyła się na tworzenie potocznych metafor, ułatwiających przekładanie tego, co niematerialne i trudno definiowalne na elementy znane i bliskie człowiekowi. Bogactwo środków tego rodzaju wyrazu zawiera warstwa frazeologiczna polszczyzny, np. spłonąć ze 25 wstydu ‘bardzo się zawstydzić’, być pod pantoflem ‘o mężczyźnie zdominowanym przez żonę’. Można zatem zauważyć, że nienaukowa, potoczna percepcja rzeczywistości charakteryzuje się przede wszystkim dążeniem do generalizacji doświadczeń i zjawisk, a co za tym idzie – wykorzystywaniem gotowych, przekazywanych pokoleniowo schematów myślenia i postępowania, które wypracowane zostały na drodze empirycznej. Przekłada się to częściowo na sposób postrzegania rzeczywistości – zdominowany przez antropocentryzm, o czym świadczyć może tendencja do nadawania nieożywionym i ożywionym elementom przyrody cech ludzkich. Antropocentryzm, obok dążeń do ukonkretniania i upraszczania rzeczywistości, jest podstawową cechą codziennej percepcji otaczającego świata. Spostrzeżenie to nie jest przypadkowe. Jak wskazywał J. Warchala antropocentryzm swoje bogactwo ujawnia właśnie w warstwie frazeologicznej języka polskiego. Obok poruszanych zagadnień związanych z kategoriami i zasadami myślenia potocznego J. Warchala (Warchala 2003: 43–49) dotyka również istoty potocznego aktu mowy, poświęcając jeden z rozdziałów analizie jego składników. Wyróżnia pięć płaszczyzn 11 , na których odbywa się komunikacja potoczna. Warto tu wspomnieć zwłaszcza o jednej z nich – werbalnej, bowiem za przedmiot opisu obrano frazeologizmy obecne w dialogach naśladujących dawną mowę codzienną (dialogi konstruowane, zob. Wprowadzenie, Korpus dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939) jako podstawa badań). Na podstawie dotychczasowego stanu badań śląski językoznawca formułuje reguły towarzyszące wariantowi potocznemu języka. Wśród nich sytuują się: 1. eliptyczność – redukcja elementów warstwy werbalnej, które z perspektywy nadawcy są znane odbiorcy, 2. (pozorna) redundancja – powtarzanie przez nadawcę elementów, które ocenia jako istotne dla odbiorcy, także: zagęszczenie tekstu wskaźnikami zespolenia, 3. zmniejszony stopień zgramatykalizowania tekstu – ocenienie struktury tekstu przez pryzmat wypowiedzi pisanych, w których warunkiem ich akceptowalności jest poprawność gramatyczna. Przesuwa się tu punkt ciężkości z konieczności spełniania reguł formalnych struktury werbalnej na interpretację kontekstu sytuacyjnego przez interlokutorów. Spostrzeżenia te przyczyniają się w dużej mierze do rozstrzygnięcia problemu wariantywności zgromadzonych frazeologizmów, o którym szerzej traktuje rozdział 2.4. 11 To jest: werbalną, niewerbalną (kinezyczną), proksemiczną, parajęzykową oraz inferencji i presupozycji, zob. Warchala 2003: 43–49. 32 w odniesieniu do badań nad historycznym materiałem frazeologicznym i językowym w ogóle, a także niedostępnością materiału rejestrującego dawne związki wyrazowe czy leksykę potoczną (Rejter 2006: 52, Piela 2018a: 138). Potrzebę badań nad frazeologią historyczną, przez którą rozumieć można zbiór połączeń wyrazowych rejestrowanych od czasów najdawniejszych aż do schyłku XIX w., sygnalizowała także Lidia Przymuszała (Przymuszała 2018). Językoznawczyni dała przegląd dotychczasowego stanu badań w powyższym zakresie, wskazując, że najpełniejszy obraz zawierają opracowania leksykograficzne, szkice i rozprawy poświęcone frazeologii biblijnej (m,in. monografia Stanisława Koziary z początku XXI w., zob. Koziara 2001), studia filologiczne nad wybranymi zabytkami języka (Bieńkowska 1999, Adamiec 2007) czy poszczególnymi grupami tematycznymi (np. dotyczące płaszczyzny frazeologiczno-paremiologicznej w odniesieniu do nazw roślin, zob. Nowakowska 2002, 2005). Za domagający się pogłębionych badań L. Przymuszała traktuje obszar prac koncentrujących się wokół problemu recesywności i zanikania trwałych połączeń wyrazowych (zob. Jawór 2011). O kwestii frazeologii w kontekście rozważań nad dawną potocznością wspomina się nie bez przyczyny – wydaje się, że traktować ją można za integralny i reprezentatywny składnik omawianej kategorii polszczyzny, co poświadczają opinie badaczy (por. Lubaś 1983: 88, Rzepka, Walczak 1991: 27, Siuciak 2018: 327). 1.4. Podsumowanie Przedstawiony przegląd dotychczasowego stanu badań pozwala spostrzec, że potoczność nie jest kategorią jednorodną, choć część jej wyznaczników (m.in. ekspresywność, obrazowość czy posługiwanie się gotowymi formułami) nosi znamiona historycznej uniwersalności – pojawiają się one bowiem w systematyzacjach odnoszących się zarówno do współczesnego materiału językowego, jak i historycznego. Przy próbie ujmowania istoty potoczności warto także zwrócić uwagę na aspekty takie jak zwiększona tolerancja na odstępstwa od przyjętych norm gramatycznych, do czego w dużej mierze przyczynia się doraźność sytuacji wypowiedzeniotwórczej. Za sprawą obniżonej normatywizacji, powstającym tekstom mogą towarzyszyć zarówno elipsy, jak i elementy naddane – z systemowego punktu widzenia redundantne, lecz istotne dla kontekstu, sytuacji w jakiej znajdują się rozmówcy. Jak pokazują badania J. Warchali, aspekt ten (sytuacyjność) odgrywa szczególną rolę w próbach uchwycenia potoczności – zdaniem badacza to najważniejsza cecha, determinująca istnienie omawianej kategorii. Składające się na nią zewnętrzne, niesystemowe elementy, jak np. kontekst 33 historyczno-geograficzny, czy wyposażenie socjologiczne uczestników dialogu pozwalają zauważyć, że potoczność jest tzw. „kategorią wędrującą” (Warchala, Furgalska-Skudrzyk 2007: 31), a zatem historycznie zmienną. Badania nad frazeologią – płaszczyzną, którą traktować można jako integralny i charakterystyczny składnik omawianej odmiany polszczyzny – pozwalają zaobserwować, jak istotne jest patrzenie na stałe połączenia wyrazowe nie w izolacji, lecz w (językowym i pozajęzykowym) kontekście, traktując stałe połączenia wyrazowe jako integralny składnik wypowiedzi dialogowych. Podejście to pozwala zauważyć zmienność znaczeń analizowanych jednostek czy nierzadko towarzyszącą potocznym rozmowom ironię, która znacząco wpływa na wydźwięk nie tylko frazeologizmu, ale i całej wypowiedzi. W dalszych rozważaniach szerszą uwagę poświęcono formuliczności oraz konkretności – wyznacznikach sformułowanych w tej formie nazewniczej przez E. UmińskąTytoń (Umińska-Tytoń 1992), ale obecnych we wszystkich propozycjach rozumienia potoczności. Wybór ten nie był przypadkowy. Podstawę konkretności bowiem stanowią odwołania do najbliższego człowiekowi otoczenia, które postrzegane jest ze znamiennej dla potoczności antropocentrycznej perspektywy. Podejście to umożliwia rekonstruowanie nie tylko dawnej płaszczyzny leksykalno-frazeologicznej, ale także funkcjonującego niegdyś światopoglądu i towarzyszącej mu hierarchii wartości. Formuliczność z kolei, przejawiająca się w już zautomatyzowanym operowaniu utrwalonymi połączeniami wyrazowymi, pozwoli na zaobserwowanie zacierania się pierwotnych znaczeń i semantycznych motywacji zawartych w badanych frazeologizmach, co jest następstwem leksykalizacji ich składników. W konsekwencji przechowywany przez analizowane jednostki system kulturowy danej społeczności przestaje być czytelny dla niewyspecjalizowanych użytkowników języka, czego przejawem jest spontaniczne, bezrefleksyjne i nieuświadamiane odwoływanie się do skostniałych związków wyrazowych w codziennych wypowiedziach. 34 Rozdział II 2. Frazeologia jako dyscyplina i przedmiot badań. Przegląd wybranych propozycji badawczych Współczesne rozumienie terminu frazeologia odnosi się, o czym sygnalizowano już we wprowadzeniu (zob. Wprowadzenie, Metoda badawcza i charakterystyka materiału), zarówno do spetryfikowanych językowo konstrukcji, jak i dziedziny naukowej, która zajmuje się ich opisem. Pierwsze znaczenie pozwala postrzegać przedmiot badań jako utrwalone wielowyrazowe, niepodzielne połączenia charakterystyczne dla danego języka (por. Bąba 1986: 8). Z systemowego punktu widzenia rozpatrywane są one w kategorii pojedynczego leksemu (EJP: 88). Spostrzeżenie to uzasadnia dotychczasowy stan badań – w specjalistycznej nomenklaturze frazeologia rozumiana jest właśnie jako z jednej strony zasób wymienionego rodzaju połączeń charakterystycznych dla określonego języka z jednej strony, a przy cała dyscyplina naukowa zajmująca się analizą oraz opisem wspomnianych jednostek (Bąba 1986: 8, Lewicki, Pajdzińska 2001: 315). W ujęciu S. Bąby przedmiot badań stanowią związki frazeologiczne będące odpowiednikami pojedynczych wyrazów lub ich grup (tzn. zestawień co najmniej dwóch jednostek) w tzw. połączeniach doraźnych (Bąba 1986: 12) – z tego też względu formalnie pełnią funkcję leksemu. Podczas gdy na płaszczyźnie syntaktycznej frazeologizmy mogą być utożsamiane ze zdaniami (frazeologizmy, których ośrodkiem jest czasownik, por. zwroty i frazy, Skorupka 1967: 6–8), w odniesieniu do semantyki są od nich zgoła odmienne – funkcjonują jako całość znaczeniowa, nie wynikająca z sumy znaczeń komponentów. Jak wskazuje S. Bąba: „znaczenie »strukturalne« frazeologizmu nigdy nie pokrywa się z jego znaczeniem realnym” (Bąba 1986: 12). Przy próbie precyzyjniejszej definicji za jednostkę frazeologiczną uznać można by połączenie: − co najmniej dwu segmentów akcentowych (dwu taktów), − komponentów kształtowo utożsamianych z formami wyrazów, które są powiązane w sposób właściwy połączeniom wyrazów, ale graficznie rozdzielonych tak, jak się w tekście rozdziela wyrazy (spacją lub innym znakiem), − nieciągłe, to znaczy takie, w którym komponenty związku frazeologicznego w realizacjach tekstowych mogą zajmować względem siebie niestałą pozycję i nie muszą pozostawać w styczności na linii tekstu, a więc są rozsuwalne i (albo) przestawialne (Müldner-Nieckowski 2007: 92). 35 Zgodnie z propozycją Piotra Müldnera-Nieckowskiego, aby uznać połączenie wyrazowe za frazeologizm, oprócz konieczności istnienia jako forma utrwalona w języku (nie: produkt systemu językowego, przypadkowa zbitka wyrazów) wymagane jest spełnienie co najmniej dwóch z wymienionych warunków. Co istotne, realizacja jednej z podanych właściwości nie wyklucza możliwości kwalifikowania konkretnego połączenia jako frazeologizmu – decyzja należy wówczas do analizującego jednostkę (Müldner-Nieckowski 2007: 92). Z kolei dla Andrzeja Bogusławskiego przy rozpatrywaniu konstrukcji pretendujących do miana związków frazeologicznych niezwykle istotną cechą jest odtwarzalność, ujawniająca się w elementarnej składnikowości (w słownictwie) (Bogusławski 1989: 18, 23). Obok wielowyrazowości, składa się ona na procedurę klasyfikowania danej jednostki jako przynależnej do płaszczyzny frazeologicznej (Bogusławski 1989: 18). Mając na uwadze nieostrość granic opisywanej dyscypliny i brak jednorodnych kryteriów kwalifikowania wielowyrazowych połączeń jako frazeologizmów, w dalszych rozważaniach wykorzystane zostanie ujęcie P. Müldnera-Nieckowskiego, oparte o kryteria globalne i pomocnicze. Według badacza frazeologiczność ujawnia się w takich połączeniach, które odznaczają się: wielowyrazowością oraz referencjalnością przy jednoczesnym utrwaleniu w języku – zapamiętywalność, odtwarzalność, sytuacyjność (Müldner-Nieckowski 2007: 117). Uznając je za kryteria globalne – pewne, badacz wskazuje, że cechy takie jak obrazowość, ekspresywność czy „swoistość stylistyczna” pełnią funkcję semantycznej nadwyżki, w związku z czym klasyfikować je należy jako uzupełniające – mogą, ale nie muszą ujawniać się w każdej tego typu konstrukcji (por. Müldner-Nieckowski 2007: 100–117). Warto jednak zauważyć, że w propozycji tej zwrócono uwagę na sytuacyjność – jedną z najważniejszych cech potoczności (por. Warchala 2003: 81, rozdział 1.1.). Pokazuje to, jak istotne jest rozpatrywanie frazeologizmów nie w izolacji, lecz w kontekście całej wypowiedzi – sytuacji komunikacyjnej, a jednocześnie uzasadnia sposób analizowania zgromadzonych jednostek przyjęty w ramach podejmowanej próby badawczej. 2.1. Frazeologizm, idiom, frazem, kolokacja – problemy terminologiczne Z obszarem frazeologii nierozerwalnie związany jest termin idiomu, czyli co najmniej dwuwyrazowej konstrukcji, której znaczenia nie można wyprowadzić z sumy treści elementów, jakie się na nią składają. Z formalnego punktu widzenia mianem tym określa się związki stałe 36 (por. klasyfikacja S. Skorupki, rozdział 2.3) a zatem takie konstrukcje, które postrzegać należy jako semantyczną całość wskutek leksykalizacji składników. Co istotne, w przypadku niektórych idiomów dopuszczalna jest formalna lub semantyczna wariantywność – mogą występować różnice w składzie wyrazowym przy zachowaniu znaczenia lub niewielkiej jego modyfikacji (EJP: 119). W odniesieniu zatem do frazeologii, idiomatyka (rozumiana jako zbiór idiomów) ma znaczenie węższe, obejmując wyłącznie jeden z typów „utrwalonych połączeń wyrazów występujących w określonym języku, tekście, stylu” (Müldner-Nieckowski 2007: 91). Postrzegając omawiane konstrukcje jako jeden z typów związków frazeologicznych, określić je można jako: (…) połączenia wyrazowe, których znaczenie globalne jest diametralnie różne od znaczeń elementów składowych, w przeciwieństwie do »zwykłych« frazeologizmów, gdzie jeden ze składników zachowuje swój sens, np. idiomem będzie ślepa uliczka ‘sytuacja bez wyjścia’, związkiem frazeologicznym natomiast ślepa uliczka ‘ulica, która nie ma połączenia z inną na drugim końcu’ (Węgrzynek 2007: 88). Ich specyfika sprawia, że stanowią jeden z najrzadziej zapożyczanych przez inne języki typów frazeologizmów – to stałe połączenia wyrazowe, charakterystyczne dla danego języka i w swojej istocie nieprzekładalne (Kurkowska, Skorupka 2001: 166). Determinowane jest to przede wszystkim tradycją i kulturą znajdującymi swe odbicie w języku. Warto na koniec dodać, że P. Müldner-Nieckowski, odwołując się do typologii semantycznej utrwalonych połączeń wyrazów wysuniętej przez Andrzeja Marię Lewickiego, w której idiomy rozumiane są jako połączenia o „znaczeniu asumarycznym”, proponuje rozszerzenie tej definicji na związki frazeologiczne w ogóle (Müldner-Nieckowski 2007: 93). Myśl tę argumentuje koncepcją wyrazu uwięzionego, to jest wyzbywającego się swoich cech swoistych (wyrazu osobnego) wraz z przejmowaniem tych, które nadaje mu związek frazeologiczny – w konsekwencji „staje się innym wyrazem, wyrazem wciąż pozostając” (Müldner-Nieckowski 2007: 13). Jak zauważa badacz, możliwość rozszerzenia tego ujęcia motywowana jest umiejętnością panowania przez ludzki umysł nad językowym systemem poprzez „indeksowanie” znaków (Müldner-Nieckowski 2007: 13–14). Już wstępne rozważania pozwalają zaobserwować złożoność frazeologii jako zbioru utrwalonych połączeń wielowyrazowych oraz nauki. Jeszcze w latach siedemdziesiątych minionego stulecia A.M. Lewicki spostrzegł, że niemożliwe jest jej jednorodne rozumienie 37 (Lewicki 1974: 151). Owa wieloaspektowość dziedziny wynika z różnych ujęć – odmiennych perspektyw i stawianych celów badawczych (Lewicki 1974: 151). Językoznawca proponuje postrzeganie i analizę przedmiotu badań z punktu widzenia odbiorcy oraz nadawcy, a zatem przez pryzmat procesu komunikacji międzyludzkiej, nie zaś systemu, jak dokonywano tego dotychczas. Frazeologia w pierwszym ujęciu jest swoistą częścią „syntaktycznej i stylistycznej interpretacji zdania” (Lewicki 1974: 146). Opis analizy dokonywanej z perspektywy odbiorcy otworzył tym samym miejsce dla frazeologii nadawcy – frazematyki – której ośrodkiem jest osoba mówiąca w określonych: celu i sytuacji oraz z zamierzoną intencją komunikacyjną (Chlebda 2001: 335). Na gruncie polskim teoria ta w ostatnim trzydziestoleciu spotyka się z coraz większym zainteresowaniem, do czego przyczynił się Wojciech Chlebda (por. Chlebda 2001, 2003). W przeciwieństwie do frazeologii, posługuje się ona jednym kryterium klasyfikowania utrwalonych połączeń językowych jako frazemów, to jest odtwarzalnością jednostki „w danej sytuacji i dla nazwania danej wiązki sensów” (Chlebda 2001: 336). Wilga Herman, dokonując przeglądu definicji przedmiotu badań tej dziedziny, wysuwa tezę, w myśl której termin ten można rozumieć jako połączenie przynajmniej dwóch wyrazów posiadających motywację znaczeniową i gramatyczną (opozycyjność wobec leksemu). Charakteryzuje się ono odtwórczością stałej struktury, wnoszeniem specyficznego kontekstu do wypowiedzi (za sprawą wyboru nadawcy, z reguły dysponującego wielością środków językowych), a tym samym stylistyczną modyfikacją wypowiedzi. W odróżnieniu od frazeologizmu nie tworzy metafory, stanowi jednak całość syntaktyczną i semantyczną – wnosi nowe treści w stosunku do przypisanych elementów (Herman 2004: 20–29). Dla W. Chlebdy jednostka ta jest ponadto każdym znakiem językowym, „stanowiący(m) nazwę potencjału treściowego (pojęcia), którą w danej sytuacji dla wyrażenia tego potencjału mówiący przywołuje (odtwarza) w charakterze jego względnie stałego symbolu” (Chlebda 1991: 27). Granice semantyczne frazemu są zatem szersze od tych, które charakteryzują frazeologizm, bowiem pierwszy z terminów może obejmować jednostki takie jak: idiom, przysłowie, slogan reklamowy, frazeologizm (tytułopochodny), zwrot fatyczny, wtrącenie metatekstowe i tym podobne (zob. Chlebda 2001: 336–337). Przyczyną takiego stanu jest obranie odmiennego od dotychczas opisywanego punktu widzenia, to jest: perspektywy nadawcy, dla którego nie jest istotna klasyfikacja formalna przywoływanych połączeń, ale raczej to, czy użyta konstrukcja istnieje już w kulturze i została odtworzona w funkcji swoistego cytatu, czy też charakteryzuje się pełną indywidualizacją (Chlebda 2001: 336) – jest swego rodzaju produktem językowym powoływanym do życia wraz z aktem mówienia. 38 Reasumując, frazematykę rozumieć można z jednej strony jako zbiór niezindywidualizowanych i odtwarzalnych jednostek istniejących w kulturze, z drugiej zaś – dyscyplinę naukową, która zajmuje się ich analizą. W. Chlebda wskazuje ponadto potrzebę wyraźnego odróżniania jej od frazeologii (w rozumieniu tradycyjnym), z kolei możliwość utożsamiania nauk określa wyłącznie w kontekście terminów: frazematyka i frazeologia nadawcy/mówiącego (Chlebda 1991: 27). Przedstawione w zarysie zestawienie obu dyscyplin zdaje się zatem potwierdzać słuszność stwierdzenia opolskiego językoznawcy, co wynikać może z szerszych granic frazematyki, a tym samym jej nadrzędności w stosunku do frazeologii. Obok rozważań poświęconych granicom frazeologii i frazematyki wspomnieć należy również o kolokacjach – połączeniach co najmniej dwóch wyrazów o zrównoważonym charakterze łączliwości (Müldner-Nieckowski 2007: 133). Brunhilda Kissig tego rodzaju konstrukcje proponuje rozumieć jako: powtarzające się, półstałe lub stałe, przede wszystkim jednak uzualne połączenia wyrazowe, które występują w pewnym ściśle określonym zakresie komunikacyjnym, a składają się z dwóch lub więcej elementów, zestawionych są ze sobą w sposób hierarchiczny. Te reprezentujące różne części mowy elementy kolokacji mogą być w pewnych granicach wymieniane na inne (Cyt. za: Jóźwiak-Dądela 2007: 11). Kolokacje podzielić można na dwa rodzaje. Pierwszy z nich reprezentowany jest przez produkty językowe (niestałe połączenia wyrazów), charakteryzujące się doraźnością. Ich kształt determinowany jest zarówno przez semantykę, jak i gramatykę. Choć nie stanowią przedmiotu badań frazeologii, warto o nich wspomnieć ze względu na możliwość ujawniania się wśród nich drugiego rodzaju połączeń, czyli frazemów. Te z kolei odznaczają się utrwaleniem w języku i leksykalną łączliwością, a możliwość substytucji jednego z elementów składających się na daną konstrukcję jest ograniczona. W odróżnieniu od idiomów semantyka całości wynika z sumy znaczeń komponentów (Jóźwiak-Dądela 2007: 11). W polskiej terminologii językoznawczej utrwaliło się rozumienie kolokacji jako wyrazowych połączeń pewnych jednostek, które w tekstach występują znaczenie częściej w porównaniu do pozostałych związków. Z tego powodu uznać można, że kolokacje plasują się na granicy stałych i luźnych połączeń wyrazowych (por. Żmigrodzki 2021: 51, Bańko 2012: 288). Jak wskazuje Katarzyna Węgrzynek, obok próby sformułowania precyzyjnej i wyczerpującej definicji związku frazeologicznego, niewyraźna granica pomiędzy frazeologizmem a kolokacją stanowi jeden z podstawowych problemów praktyki leksykograficznej (Węgrzynek 2007: 87– 39 88). Opisując koncepcję płaszczyzny frazeologicznej przyjętej w WSJP PAN, badaczka proponuje rozumieć kolokację jako „takie połączenie wyrazowe, którego elementy funkcjonują w danym znaczeniu także i poza analizowanym połączeniem” (Węgrzynek 2007: 89). Rozumienie tego rodzaju konstrukcji jako jednego z typów frazeologizmów umożliwia rozszerzenie przedmiotu badań także na związki, w których składniki nie uległy pełnej leksykalizacji, jednak spełniają one warunek „znacznej powtarzalności określonych struktur” (Umińska-Tytoń 1992: 112), w szczególności w kontekście odnotowanych w materiale tzw. porównań swobodnych (por. rozdział 4.1.). Podjęte działanie umożliwia tym samym wypracowanie pełniejszej wiedzy o rekursywnych połączeniach wyrazowych, stanowiących jeden z elementów polszczyzny potocznej. 2.2. Systematyzacja związków frazeologicznych i porównań – dotychczasowe propozycje badawcze Frazeologia doczekała się nie tylko rozmaitych ujęć i sposobów definiowania, lecz także sposobów jej klasyfikowania. Najbardziej znaną propozycją systematyzacji związków frazeologicznych jest typologia wysunięta przez S. Skorupkę, za której podstawę autor przyjął kryteria formalne i semantyczne (Skorupka 1967: 6−8). Pierwsze z nich bazuje na płaszczyźnie gramatycznej elementów tworzących połączenie wyrazowe oraz zachodzące między nimi relacje na płaszczyźnie składniowej (Kurkowska, Skorupka 2001: 152). W jego obrębie badacz wyróżnił: a. wyrażenia, czyli konstrukcje przynajmniej dwóch wyrazów o charakterze nominalnym, których połączeniem jest pewna całość syntaktyczna, np. fala morska, kraina mlekiem i miodem płynąca, także: trwałe połączenia przyimkowe, przysłówkowe, spójnikowe, np. na bok, po kryjomu, a mianowicie, b. zwroty, to jest syntaktyczne połączenia wyrazów o podstawie werbalnej – ośrodek stanowi odmienna lub nieodmienna forma czasownika, np. pleść trzy po trzy, wziąwszy pod uwagę, c. frazy, przez które rozumie się trwałe syntezy o charakterze nominalno-werbalnym, występujące w postaci zdania, np. nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (Skorupka 1967: 6). Należy zwrócić uwagę na konieczność rozgraniczania zakresów znaczeniowych frazy oraz zdania. Ostatni z terminów zajmuje pozycję nadrzędną: każda fraza jest z perspektywy 40 formalnej zdaniem, jednak w obrębie frazeologii mieszczą się tylko konstrukcje składniowe, które charakteryzują się pewną trwałością, powtarzalnością (stabilnością) w języku i kulturze. Warszawski językoznawca proponuje również podział połączeń wyrazowych uwzględniający stopień leksykalizacji ich znaczenia (zespolenia i samodzielności elementów konstrukcji, zob. Kurkowska, Skorupka 2001: 154), czyli na podstawie kryterium semantycznego. W ten sposób wydziela trzy grupy frazeologizmów: a. związki stałe: zleksykalizowane jednostki języka, których całość znaczeniowa nie jest sumą znaczeń składników, np. dwa grzyby w barszcz, b. związki łączliwe: jednostki o znacznym stopniu spoistości, nie będące zleksykalizowanymi, np. dobry/różowy/zły humor (Skorupka 1967: 7). Przed wymienieniem ostatniego rodzaju związków (z perspektywy znaczeniowej), wspomnieć warto o pograniczu związków stałych i łączliwych, gdzie plasują się porównania. Określić je można jako konstrukcje tworzone na bazie potocznej wizji świata, w którym niebagatelną rolę odgrywa kategoria stereotypu, np. czerwony jak burak, podobni do siebie jak dwie krople wody. Ich różnica w stosunku do połączeń dowolnych polega na wyrazistym, obrazowym, podkreśleniu wyrazistości jednego z elementów tworzących podstawę porównania (Skorupka 1967: 7). Cechą swoistą jest jednak brak wyrazistej „nadwyżki znaczeniowej” (Kurkowska, Skorupka 2001: 158) – pomimo, że mogą funkcjonować w języku w skostniałej formie, znaczenie całości nie jest odległe w stosunku do sumy treści składników. Wspomina się o nich nie bez przyczyny – proces porównywania bowiem, jak wskazuje Alicja Nowakowska, „odgrywa niesłychanie istotną rolę w procesie poznawania rzeczywistości” (Nowakowska 2010: 77) – umożliwia nadawcy dobitne podkreślenie kwestii dla niego szczególnie istotnej, nierozdzielnie wiąże się z działalnością podmiotu poznającego rzeczywistość (Wysoczański 2006: 21). Specjalna pozycja porównań w formalnych klasyfikacjach motywowana jest sposobem rozumienia tego rodzaju jednostek przez autorów prac frazeologicznych i frazeograficznych. Terminem tym zwykło określać się bowiem nie tylko stabilne w języku konstrukcje, składające się z członów porównywanego i porównującego, zestawionych ze sobą przy pomocy łącznika. Są to również połączenia, które nie uległy całkowitej leksykalizacji, a nawet związki o charakterze quasi-porównań, a zatem wyłącznie otwierające miejsce dla comparandum (Nowakowska 2010: 80). Przywołana badaczka, wskazując różne rodzaje comparatio, proponuje wyróżnienie trzech elementarnych typów: 41 a. porównania prowerbialne, a zatem takie zestawienia leksykalne, w których występuje comparandum i comparatum, połączone przy użyciu łącznika, np. oczy błękitne jak chabry, b. quasi-porównania, czyli połączenia wymagające uzupełnienia – zawierające łącznik i człon porównujący, ale nie człon porównywany; jedynie otwierają miejsce dla niego, np. milczy jak grób, c. przysłowia porównawcze, to jest wypowiedzi, będące ludowymi przekonaniami o świecie, które przekazywane są w „łatwej do zapamiętania formie metaforycznej” (Nowakowska 2010: 80–81), np. jak grochem o ścianę. Uznanie porównań za jedną z części płaszczyzny frazeologicznej jest uzasadnione, jeśli charakteryzują się one nie tylko repetytywnością, względną stabilnością czy znaczeniem nie wynikającym z sumy znaczeń składników, ale także obrazowością, która jest istotą porównania (Nowakowska 2010: 81). Szerzej o roli odgrywanej przez obrazowość traktuje rozdział 4., poświęcony analizie konkretności przejawiającej się w badanych połączeniach wyrazowych. Odwołując się do powyższych rozważań, rozróżnić zatem można tzw. porównania swobodne i sfrazeologizowane. Przez konstrukcje pierwszego typu rozumieć można niezleksykalizowane porównania, które cechuje wysoki poziom konkretności, ponieważ nawiązują one do indywidualnych własności danego obiektu (Wysoczański 2006: 29). Procesowi „zastygania w języku” towarzyszy stopniowe zacieranie się obrazowości, aż wreszcie jej całkowita utrata. W konsekwencji obserwować można zmiany na płaszczyźnie semantyczno-strukturalnej – poszczególne człony konstrukcji stają się jednorodnym związkiem. Na płaszczyźnie wyrażeniowej z kolei powstałe jednostki odnoszą się do tego, co uogólnione, typowe, zyskując miano porównań zleksykalizowanych (Wysoczański 2006: 29) lub sfrazeologizowanych. Włodzimierz Wysoczański wskazuje ponadto, że ich swoistość motywowana jest również powszechną rozpoznawalnością (znajomością) oraz stabilnością składu wyrazowego i symboliki ogólnonarodowej (Wysoczański 2006: 29). Posługując się typologią proponowaną przez badacza, zauważyć można, że w zebranym materiale znajdują się zarówno porównania zleksykalizowane, tj. spełniające powyższe kryteria, jak również swobodne, w odniesieniu do których trudno mówić o językowej skostniałości. Omawiając frazeologizmy zaczerpnięte z Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939), nie zrezygnowano jednak z ich analizy, co motywowane jest przejawiającą się w nich obrazowością, konkretnością, które stanowią jedne z bardziej charakterystycznych cech potoczności. 48 Rozdział III 3. Formuliczność jako cecha potoczności i jej przejawy na płaszczyźnie frazeologicznej Formuliczność wskazują wszelkie utarte konstrukcje językowe, przede wszystkim zaś te zaliczane do frazeologii (zob. rozdział 1.2.). E. Umińska-Tytoń sygnalizowała, że bardzo wyrazistym przejawem „manifestowania” się omawianego wyznacznika potoczności w badanym przez siebie materiale jest nasycenie tekstów właśnie frazeologią, a także obecność zjawisk takich jak ograniczona łączliwość schematów składniowych i leksyki (Umińska-Tytoń 1992: 228–229). Wniosek ten stał się podstawą do prób poszukiwania formuliczności w obrębie zgromadzonego materiału. Analizie poddane zostały jednostki cechujące się skostniałością językową, w których kulturowe nawiązania poszczególnych komponentów mogły stać się nieczytelne dla przeciętnego użytkownika polszczyzny. Połączenia tego rodzaju określa się mianem formuł. J. Bartmiński proponuje stosowanie terminu formuła w odniesieniu do językowej konstrukcji, która jest „(…) już zastygła, traktowana integralnie, zleksykalizowana, tzn. nie odtwarzana każdorazowo od nowa ze swoich elementów składowych przy pomocy praw gramatyki, wytwarzająca pewną nadwyżkę znaczeniową, scalona (…)” (Bartmiński 1975: 8), w związku z czym samodzielna i syntetyczna na płaszczyźnie semantycznej. Jej funkcjonowanie w języku wynika z przyjętych konwencji – np. zasad grzeczności językowej, co uzasadnia obecność w analizowanym materiale połączeń takich jak: BOGU DZIĘKI, CAŁOWAĆ RĄCZKI, DAĆ SŁOWO HONORU czy BĄDŹ ZDRÓW!. W tym miejscu warto przywołać także opinię Natalii Szwiedowej, mówiącą, że na gruncie potoczności funkcjonują związki nie tylko „zamknięte”, a zatem zleksykalizowane, ale także częściowo ograniczone, a nawet i nieograniczone w zakresie wypełnienia leksykalnego, mające jednak niepodzielne znaczenie i stały szyk członów – np. wziął i napisał (Bartmiński 1975: 8–9). Korzystając z ustaleń badaczki, w ramach analizy zwrócono uwagę także na frazeologizmy, które charakteryzują się ingerencjami i modyfikacjami strukturalnymi – wymiennością komponentów, ich nadmiarem lub deficytem w stosunku do postaci traktowanej przez autorkę pracy jako inwariantna. Poza kryteriami językowej stabilności oraz znaczeniowej samodzielności, wynikającej z leksykalizacji składników analizowanych konstrukcji, o włączeniu części zgromadzonego materiału w granice formuliczności decydowała także pełniona przez frazeologizmy funkcja 49 w wypowiedziach. Warto bowiem zauważyć, że w badanych tekstach jednostki te przywoływane są także w celu wyrażenia emocji osoby mówiącej, np. Bój się pan Boga! co za lampart!... Mówiłam mu, żeby zrobił rachunkowe zadanie... (Marya – Sielski, WMałDomRitt, akt I, scena XII), Czy ich diabli przynieśli, już byłbym dobił targu. (Gierycht, KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena X). Drugi z przytoczonych przykładów pokazuje, że użycie frazeologizmu odbywa się nie tylko w celu przekazania znaczenia, lecz przede wszystkim wyrażenia emocji, w związku z czym zaobserwować tu można przewagę funkcji ekspresywnej języka nad poznawczą. Konsekwencją tego rodzaju działań jest m.in. bezrefleksyjna repetycja utworzonych niegdyś połączeń leksykalnych, które z perspektywy współczesnej zawierają elementy nacechowane chronologicznie. Choć opisana cecha nie jest traktowana jako obligatoryjna, to uwzględnienie jej w trakcie analizy umożliwi wydobycie także połączeń archiwizujących dawne zjawiska językowe, w szczególności zaś leksykalne, stanowiące nieczytelny współcześnie komponent wielu frazeologizmów 15 . Wobec powyższego, obok skostniałych formuł etykietalnych w opisie uwzględniono także zleksykalizowane interiekcje. Działanie to nie jest przypadkowe. Posługiwanie się stereotypowymi schematami leksykalno-składniowymi znacząco wpływa na usprawnienie komunikacji (Bartmiński 2001: 226), co sprawia, że są one chętnie wykorzystywane przez uczestników dialogu. Jeśli uznać frazeologię za własność kolektywną, która jest nacechowana kształtującą się przez wieki świadomością i tradycją, to formuły, rozumiane jako gotowe, utrwalone kulturowo wzorce, stanowią tego istotne poświadczenie (por. Bartmiński 1975: 3). W zgromadzonym materiale frazeologicznym (zob. Aneks, Tabela 3) odnotowano trzydzieści pięć konstrukcji inwariantnych, które spełniają przyjęte przez autorkę kryteria formuliczności opisane powyżej. Plasują się tu zatem następujące połączenia: 1. BOGIEM A PRAWDĄ, 2. BOGU DZIĘKI, 3. BOŻE WIELKI!, 4. BÓG ZAPŁAĆ!, 5. BÓJ SIĘ BOGA!, 6. BROŃ BOŻE!, 7. MATKO BOŻA!, 8. NA MIŁOŚĆ BOSKĄ!, 15 Badania frazeologizmów przechowujących dawne zjawiska językowe prowadzi A. Piela, zob. Piela 2012, 2013, 2014, a w szczególności 2018a. 9. NIECH BÓG MA W SWOJEJ OPIECE, 10. PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM, 11. BĄDŹ ŁASKAW, 12. BĄDŹ ZDRÓW!, 13. NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, 14. CAŁOWAĆ PSA W NOS, 15. CAŁOWAĆ RĄCZKI, 50 16. DAĆ KATU, 17. DIABLI NADALI, 18. DIABLI PRZYNIEŚLI, 19. DIABLI WIEDZĄ, 20. DIABŁA TAM!, 21. DIABŁA WARTE, 22. DO DIABŁA!, 23. IŚĆ DO DIABŁA, 24. NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ!, 25. SAM DIABEŁ, 26. ZJE DIABŁA, 27. W IMIĘ OJCA I SYNA!, 28. DAĆ POKÓJ, 29. NIECH ODPOCZYWA W POKOJU, 30. DAĆ SŁOWO HONORU, 31. ŚWIĘTY OBOWIĄZEK, 32. ŚWIĘTA SPOKOJNOŚĆ, 33. WET ZA WET, 34. KONIEC KOŃCÓW, 35. KRÓTKO I WĘZŁOWATO. Wśród nich dwanaście jednostek wystąpiło w tekstach także w formach wariantywnych: 1. BOGU DZIĘKI! (Bogu dzięka!, Bogu dziękować!, Chwała Bogu!, Dzięki Niebu!), 2. BOŻE WIELKI! (Miłosierny Boże!, Miły Boże!, Mocny Boże!, Mój Boże!), 3. BÓJ SIĘ BOGA! (Bój się biedy!, Bój się Boga żywego!), 4. BROŃ BOŻE! (Niech Bóg broni!, Niech Bóg zachowa!, Uchowaj Boże!, Zachowaj Boże!), 5. NA MIŁOŚĆ BOSKĄ! (Dla Boga!, Na Boga!, Na miły Bóg!, Na rany boskie!, Na zlitowanie boskie!), 6. PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM (Pójść sobie z Panem Bogiem), 7. BĄDŹ ZDRÓW! (Bywaj zdrów!), 8. CAŁOWAĆ RĄCZKI (Całować nózie, Całować nóżki), 9. DIABLI WIEDZĄ (Kaduk wie), 10. DO DIABŁA! (Do bisa!, Do stu diabłów!, Do stu katów!, Do stu paraliży!, Do stu piorunów!, Do tysiąc milionów diabłów!, Do wszystkich diabłów!, Do wszystkich katów!, U kata!), 11. DAĆ POKÓJ (Dać spokój, Dać święty pokój, Dać święty spokój), 12. DAĆ SŁOWO HONORU (Dać słowo). Można zauważyć, że większość form inwariantnych zawiera leksemy Bóg (i pochodne od niego przymiotniki, por. boża, boska) lub diabeł – po dziesięć w obu przypadkach. To 51 właśnie wśród nich obserwuje się także najliczniejsze reprezentacje pragmatycznej wariantywności, por. BOGU DZIĘKI! (4), BOŻE WIELKI! (4), BÓJ SIĘ BOGA! (2), BROŃ BOŻE! (4), NA MIŁOŚĆ BOSKĄ! (5), PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM (1), DIABLI WIEDZĄ (1), DO DIABŁA! (9). Ze sferą religii wiążą się też dwie formy kanoniczne frazeologizmów, które zawierają przymiotnik święty: ŚWIĘTY OBOWIĄZEK, ŚWIĘTA SPOKOJNOŚĆ, dwie wariantywne (Dać święty pokój, Dać święty spokój, por. DAĆ POKÓJ), jak również połączenia: NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, W IMIĘ OJCA I SYNA.! Dwie ostatnie konstrukcje stanowią punkt wyjścia dla kolejnych obserwacji, skoncentrowanych wokół możliwości wyróżnienia utrwalonych w języku formuł etykietalnych, którym poświęcono rozdział 3.1. 3.1. Językowe formuły etykietalne Współcześnie grzeczność językowa bywa rozumiana jako nieobligatoryjna, naddana, a nawet zbędna (sic!) w komunikacji potocznej „wyższa forma ludzkiego zachowania” (Kita 2016: 196). Uznać to można za kulturową zmianę, a wręcz „przewrót”, bowiem jeszcze w dobie nowopolskiej werbalne formuły grzecznościowe były nieodzownym elementem codziennej (a zatem potocznej) komunikacji. Marek Cybulski w swojej monografii poświęconej dawnej obyczajowości językowej Polaków również zwraca uwagę na ówczesne znaczenie etykiety na płaszczyźnie języka jako m.in. „czynnika konstytuującego lub co najmniej wyróżniającego socjolekty i etnolekty w dawnej Rzeczypospolitej, w tym dominujący niegdyś socjolekt szlachecki” (Cybulski 2003: 5). Jeśli przedstawione poniżej stałe połączenia uznać za rodzaj grzecznościowych zachowań, umiejscowić je można w obszarze potoczności 16 , którego granice wytycza m.in. formuliczność. Wydaje się to potwierdzać opinia Małgorzaty Kity, która wskazuje, że „zachowania grzecznościowe przybierają formę rytualną, przebiegają według wytworzonego i przyjętego na mocy konwencji – czasem też kodyfikacji – scenariusza” (Kita 2005: 7). Powyższe rozważania pozwalają zatem, by w ramy wyróżnionego podzbioru językowych formuł etykietalnych wpisać dziesięć form kanonicznych oraz łącznie dziewięć wariantów pragmatycznych. W tym celu wyróżniono pięć następujących kategorii: 1. podziękowania: grzecznościowe zwerbalizowane akty mowy (formuły dziękczynne), których celem jest okazanie wdzięczności za oddaną przysługę, 16 Potoczność rozumiana jest tu jaka odmiana języka wykorzystywana przez interlokutorów w językowych sytuacjach codziennych i temu typowi komunikacji najwłaściwsza. 52 reakcję odbiorcy lub wydarzenie mające niegdyś miejsce; także akty informujące o pozytywnych doznaniach nadawcy (Kita 2005: 210) – BOGU DZIĘKI! (Bogu dzięka!, Bogu dziękować, Chwała Bogu!, Dzięki Niebu!), BÓG ZAPŁAĆ!, 2. powitania/pozdrowienia: językowe formuły otwierające rozmowę, których celem jest „inicjowanie bądź podtrzymywanie więzi” (Eibl-Eibesfeldt 1997: 218), wyraz życzliwości wrażony przez nadawcę w kierunku odbiorcy – CAŁOWAĆ RĄCZKI (Całować nózie, Całować nóżki), NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, 3. pożegnania: utrwalone połączenia językowe używane w trakcie rozstawania się z rozmówcą i/lub w celu zakończenia aktu komunikacji – BĄDŹ ŁASKAW!, BĄDŹ ZDRÓW! (Bywaj zdrów!), 4. obietnice: sfrazeologizowane konstrukcje językowe, mające na celu zapewnienie, także uroczyste, odbiorcy komunikatu o wykonaniu jakiejś czynności – DAĆ SŁOWO HONORU (Dać słowo), 5. formuły w funkcji magicznej: formuły językowe używane w sytuacji, gdy nadawca komunikatu chce za pośrednictwem swojej wypowiedzi wpłynąć na kształt zastanej rzeczywistości, kreować ją; w granice tej kategorii wpisują się także wyrażenia zaklinające, skłaniające odbiorcę do wykonania jakiejś czynności (Cybulski 2003: 178) – NIECH ODPOCZYWA W POKOJU, NIECH BÓG MA W SWOJEJ OPIECE, NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, W IMIĘ OJCA I SYNA!. Przedstawione zestawienie pokazuje, że prawie połowa zgromadzonych form kanonicznych (4) i wariantów pragmatycznych (4) wiąże się ze sferą religijną. Są to połączenia (wraz z odpowiednimi wariantami): BOGU DZIĘKI! (Bogu dzięka!, Bogu dziękować, Chwała Bogu!, Dzięki Niebu!), BÓG ZAPŁAĆ!, NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, NIECH BÓG MA W SWOJEJ OPIECE, na co wskazuje obecność komponentów takich jak: Bóg, Jezus Chrystus czy Niebo. Spośród wymienionych związków aż trzy skonstruowane są w oparciu o wyraz Bóg. Warto także zauważyć, że płaszczyzna wiary znajduje swoje odbicie w większości wyróżnionych kategorii (z wyjątkiem pożegnań i obietnic). Obserwacje te pozwalają na wysunięcie wniosku o wysokiej pozycji religii (i samego Boga) w społecznej hierarchii dawnych rodzimych użytkowników polszczyzny. Według M. Cybulskiego w dobie średniopolskiej nie różnicowano zjawisk językowych w takim stopniu, jak obserwuje się to na gruncie współczesnym (Cybulski 2003: 282), w związku z czym granica między świeckością 53 a religijnością była dość płynna. Badacz wskazuje ponadto na znamienne dla ówczesnych realiów wykorzystywanie boskiego imienia w różnego typu sytuacjach komunikacyjnych – począwszy od kontaktów prywatnych, aż po uroczyste wystąpienia o charakterze publicznym, a zatem zarówno na płaszczyźnie codziennej (potocznej), jak i oficjalnej. Jak twierdzi łódzki językoznawca: (z)najdowało w ten sposób swój językowy wyraz głębokie przeświadczenie wywodzące się z teorii boskiego prowidencjalizmu, że bieg życia ludzkiego wraz z najdrobniejszymi nawet jego składnikami, bieg spraw publicznych i cała w ogóle historia świata zależy od stałych i bezpośrednich interwencji boskich. Znajdowało też zwolenników przekonanie o szczególnej pieczy boskiej nad Rzeczpospolitą (Cybulski 2003: 282). Tezy badacza znajdują swoje odbicie w analizowanym materiale. Dowodzi tego prezentowana niżej analiza zgromadzonych frazeologizmów w kontekście formuliczności, która podzielona została na pięć fragmentów poświęconych odpowiednio formułom: dziękczynnym, powitalnym oraz pozdrawiającym, następnie pożegnalnym, obietnicom, aż wreszcie – formułom pełniącym funkcję magiczną. Analiza materiału rozpocznie się od omówienia połączeń klasyfikowanych jako sformalizowane podziękowania. 3.1.1. Podziękowania Wśród zgromadzonych konstrukcji, które zostały zaklasyfikowane do opisywanej kategorii wszystkie odnoszą się do sfery religijnej tylko jedna nie zawiera w swym składzie komponentu Bóg – Dzięki Niebu!. Zdecydowano, by traktować ją jako wariantywną reprezentację związku BOGU DZIĘKI! ze względu na prawdopodobieństwo zastosowania metonimii. W ludowym sposobie postrzegania kultury judeochrześcijańskiej niebo traktowane jest bowiem jako miejsce przebywania Boga, a ponadto cel podróży nieśmiertelnej duszy ludzi wierzących. Co więcej, znaczenie konstrukcji Dzięki Niebu wynikające z poniższego dialogu jest tożsame z tym, jakie posiada inwariant BOGU DZIĘKI!: DORAS. WPanna mówiłaś, że jey Brat o czymsiś doniosł. KAROLINA. To tylko, że Pan Gierycht usilnie się starał o moią Rękę. DORAS. (Na stronie). Dzięki Niebu, jeszcze o niczym nie jest uwiadomioną (Doras – Karolina, KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena VII). 54 Z kolei połączenie BÓG ZAPŁAĆ! jest bodaj najstarszą formułą podziękowania (Cybulski 2003: 190). Odnotowana konstrukcja jest zmodyfikowaną postacią dawniejszej frazy Bóg zapłaci, używanej przede wszystkim w kontaktach dialogowych, czego dowodzi brak innych poświadczeń źródłowych (Cybulski 2003: 190). Trwałość połączeń: BOGU DZIĘKI! i Dzięki Niebu! tłumaczyć można niesamodzielnością rzeczownika dzięki, który od XVII w. wymagał obecności epitetu, a jeszcze częściej czasownika w 1. os. (Cybulski 2003: 197). Ciekawą formą pozostaje związek Bogu dzięka!, który wyekscerpowano z dramatu ChłoAryAncz. Frazeologizm ten pojawia się w wypowiedziach postaci o niskim statusie społecznym (kobiety w średnim wieku, o chłopskim pochodzeniu): Ha no! to jus dzięka Bogu wsyćko skońcone: miły Sceponek ozeni się z Franką… (Katarzyna, ChłoAryAncz, scena XIV), Dzięka Bogu wsyćko przyryktowano… (Jędrzejowa, ChłoAryAncz, scena II). W związku z tym uzasadnienia użycia analizowanego połączenia poszukiwano w leksykograficznych opracowaniach gwar polskich. Zaobserwowano, że SGPKarł odnotowuje zarówno tę formę, jak i jej ewentualne postaci wariantywne, tj. z komponentami wymienionymi, zredukowanymi lub naddanymi 17 . Spostrzeżenie to może zatem wskazywać, że omawiana formuła jest nacechowana dialektalnie, a tym samym ma ograniczony zasięg użycia – nie zauważono, by pojawiała się w wypowiedziach przedstawicieli nie posługujących się polszczyzną gwarową. Inny wariant wyrażenia BOGU DZIĘKI!, tj. Bogu dziękować!, występuje, podobnie jak pozostałe połączenia z grupy podziękowań, w „funkcji czysto ekspresywnej” (Cybulski 2016: 42), co jest znamieniem współwystępowania i przenikania się wyznaczników potoczności. Z kolei obecność formuły Chwała Bogu! obserwuje się już w polszczyźnie barokowej (Wysoczański 2016: 190). Wariantywność formuł dziękczynnych pokazuje splatanie się aktów podziękowania i wychwalania Boga, a także miejsca, w którym przebywa. Według Doroty Adamiec tego rodzaju konstrukcje są drugim (po prośbach) ważnym powodem odwoływania się człowieka do sfery sacrum jako wyraz nie tylko wdzięczności, ale również uwielbienia (Adamiec 2007: 76). Adresowane do Boga formuły dziękczynne wpisują się ponadto w sferę zawołań charakterystycznych dla polszczyzny XVII i XVIII w. Przemawiają za tym ówczesne poświadczenia pamiętnikarzy (m.in. Jana Chryzostoma Paska) czy autorów diariuszy 18 , przywiązujących dużą wagę do przesadnego eksponowania swojej religijności (Kuryłowicz 2017: 57). 17 Odnotowane formy wariantywne: Bogu dzięka za kawałek sęka, Dzięka Tobie, Boze!, Dziękaści! (= dziękaż ci), Dzięka panu Jezusowi!, Dzięka panu Bogu!, Dzińka (SGPKarł: 440). 18 Jak wskazuje E. Umińska-Tytoń są to gatunki wypowiedzi, w których odnajduje się odbicie żywej – codziennej – mowy (Umińska-Tytoń 1992: 24). 55 W badaniach nad udziałem religii w gwarowej etykiecie językowej Kazimierz Sikora zauważa, że większość językowych konstrukcji zawierających w swym składzie elementy nawiązujące do przestrzeni sakralnej znajduje uzasadnienie w kulturze szlacheckiej doby średniopolskiej (Sikora 2021: 248). Ostateczny rozpad wspólnego modelu grzeczności językowej dla stanów szlacheckiego, późniejszego miejskiego oraz wiejskiego obserwuje się, jak stwierdza językoznawca, w końcu wieku XVIII, kiedy to społeczna ekstensja tego rodzaju formuł ograniczyła się do niższych warstw społecznych (Sikora 2021: 249). W rezultacie nowopolska polszczyzna literacka 19 rezygnuje z nacechowanego religijnie podziękowania BÓG ZAPŁAĆ! na rzecz performatywnego dziękuję (Sikora 2021: 249). Inaczej sytuacja wyglądać mogła na ówczesnej płaszczyźnie dialektalnej, w której nie doszło do procesu pełnej laicyzacji językowego modelu grzeczności. Hipotezę tę potwierdzać mogą wypowiedzi w dramacie ChłoAryAncz, w których wykorzystano połączenia Bogu dzięka! i BÓG ZAPŁAĆ!: MARYSIA. Dziękuje ci Marcinku, (…) ze chces scęścia biednej sieroty. MARCIN. Twego scęścia? a mojego niby to nie droga Marysiu. JĘDRZEJOWA. Dzięka Bogu wsyćko przyryktowano… (Jędrzejowa – Marysia – Marcin, ChłoAryAncz, scena II), MARCIN. Jak się mas dziewucha!... dzień dobry wam Jędrzejowa! MARYSIA. Bóg zapłać Marcinku (Marysia – Marcin, ChłoAryAncz, scena II). W przytoczonych fragmentach dialogów można zauważyć przenikanie się obu rodzajów językowej grzeczności (tj. świeckiej, por. „Dziękuje ci Marcinku” i nacechowanej religijnie). Najprawdopodobniej nie jest to spowodowane wiekiem osób dramatu, a raczej stopniową zmianą kulturową, która na grunt polszczyzny dialektalnej docierała z opóźnieniem w stosunku do pozostałych odmian językowych. Przemawiać za tym może równoległe (w obrębie jednej sceny) stosowanie świeckich i nacechowanych religijnie formuł dziękczynnych przez Marysię, która jest jedną z młodszych postaci występujących w przywołanym tekście. Przenikanie się obu modeli grzeczności zaobserwować można także na gruncie powitań i pozdrowień, które omówione zostały w kolejnym fragmencie. 19 Przyjmuje się tu szerokie rozumienie polszczyzny literackiej, używając terminu zarówno w odniesieniu do odmiany pisanej języka ogólnego, jak i mówionej, właściwej ówczesnym elitom kulturalnym – ludziom wykształconym (tzw. dialekt kulturalny, por. Walczak 1994: 37). 56 3.1.2. Powitania/pozdrowienia W grupie zawierającej formuły powitalne i pozdrawiające, podobnie jak w przypadku podziękowań, także obserwuje się nawiązania do sfery religijnej. Dotyczy to jednej konstrukcji, mianowicie: NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!. Poszukując genezy frazeologizmu, można dowiedzieć się, że miał on charakter elitarny. Ograniczał się swym użyciem raczej wyłącznie do grupy duchownych katolickich, co wynikać mogło z jego dość późnego „wprowadzenia” (sic!) do języka. M. Cybulski, opierając się na zapisach Karola Żery (Żera 1980), wskazuje, że został on zainicjowany w XVIII w. przez papieża; sam autor Vorago rerum… posługuje się tylko łacińską wersją połączenia, tj. Laudetur Jesus Christus (Cybulski 2003: 30–31). Łódzki badacz odnotowuje, że powitanie to pojawiło się m.in. w księgach sądowych dóbr biskupich, natomiast trudno doszukać się jego używania przez warstwę chłopską (Cybulski 2003: 31), co z kolei zdaje się charakterystyczne dla komunikacji członków tej warstwy jeszcze w wieku XX (por. obserwacje Kuchowicza 1957: 100). Teza M. Cybulskiego nie znajduje zatem w pełni swego uzasadnienia w analizowanym materiale. Zaobserwowano bowiem, że konstrukcja ta używana jest zarówno przez przedstawicieli ziemiaństwa (Jerzy, PogZLosLub, akt I, scena VIII, akt V, scena IV), jak i chłopstwa (Marcin, ChłoAryAncz, scena II). Warto zwrócić uwagę na funkcjonowanie analizowanego połączenia w wypowiedziach osób dramatu. W pierwszym przypadku ziemianin (Jerzy) kieruje je do swego brata stryjecznego Kazimierza, który jest przedstawicielem wysokiego stanu społecznego – pełni funkcję ministra księcia. Nadawca komunikatu nie otrzymuje jednak zwyczajowej odpowiedzi, tj. na wieki wieków, amen, ale nienacechowane religijnie, nieformalne powitanie: JERZY. (stając we drzwiach). Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! KAZIMIERZ. (zbliżając się). Witaj bracie! (Jerzy – Kazimierz, PogZLosLub, akt I, scena VIII). Wykorzystywanie różnych modeli językowej grzeczności może mieć swoje uzasadnienie w przemianach kulturowych, zmierzających ku laicyzacji polszczyzny, co sygnalizowano w poprzedzającym fragmencie poświęconym podziękowaniom. Inaczej prezentuje się to w tekście ChłoAryAncz. Uczestnicy dialogu pozostają w tej samej konwencji komunikacyjnej, stosując nacechowane religijnie formuły powitalne: MARCIN. (wpada) Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. 57 JĘDRZEJOWA. Na wieki wieków amen (Marcin – Jędrzejowa, ChłoAryAncz, scena II). Można zatem przypuszczać, że przyczyną takiego stanu jest przechowywanie przez dialekty językowych form właściwych dobie staroi średniopolskiej. Należy także wziąć pod uwagę wolniejsze tempo adaptacji przemian kulturowych (np. laicyzacji) przez tę odmianę polszczyzny, a także większy sceptycyzm do nich w stosunku do pozostałych wariantów języka. Uzasadnienia tego zjawiska poszukiwać można w wysokiej pozycji Kościoła i samej religii – zajmowały one wysokie miejsca w społeczności wiejskiej oraz mentalności jej przedstawicieli. Inną formułą powitalną jest inwariant CAŁOWAĆ RĄCZKI i jego formy wariantywne Całować nóżki, Całować nózie. Inspirując się badaniami Katarzyny Sicińskiej, określić je można jako „zwerbalizowane formuły gestyczne” (Sicińska 2021: 121–122), bowiem nawiązują do charakterystycznego dla polskiej grzeczności zwyczaju całowania kobiet w rękę na powitanie. Gest ten, choć w znikomym już stopniu, to jednak dalej spotykany jest w polskiej kulturze jako „element ceremonialnej, nieco zrytualizowanej kurtuazji i rycerskiego zachowania wobec kobiet” (Wierzbicka 1999: 220). Ciekawymi przykładami pozostają żartobliwe przekształcenia inwariantu przez zastąpienie komponentu rączki deminutywami nóżki oraz nózie. Pojawiają się one w dwóch tekstach: PanMężKorz oraz PięSioAJedDmu: MAJOR. (…) Całuję nózi Szanownej Pani. A, i Kunktator tu? (Podaje mu rękę.) Jak się masz? Fabiuszu! PÓŁKOWNIKOWA. Dobrze, żeś przyszedł, kochany Majorze! (Major – Półkownikowa, PanMężKorz, akt I, scena I), OSZCZĘDNICKI. (…) A... całuię nóżki; nayuniżeńszy służeczka. AMELIA. Zapewne JPan Oszczędnicki? (Oszczędnicki – Amelia, PięSioAJedDmu, scena IV). Modyfikacje powstały na skutek kontaminacji frazeologizmu CAŁOWAĆ RĄCZKI i padać do nóg. Jak wskazują K. Sicińska i M. Cybulski konstrukcje zawierające komponent nóżki (a zatem formę deminutywną) stosować można było w akcie komunikacji skierowanej zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn (tu raczej wyłącznie forma: padać do nóg), bowiem był to wyraz szczególnej grzeczności w stosunku do adresata, który zajmował wyższe miejsce w hierarchii społecznej (Cybulski 2005, 114–115, za: Sicińska 2021: 123). Znajduje to swoje uzasadnienie w analizowanym materiale. Choć uczestnicy obu dialogów reprezentują ten sam stan społeczny – wysoki – co wynika z pełnionych przez nich funkcji, pokrewieństwa lub powinowactwa, to obserwuje się tu próbę wyrażenia szczególnego szacunku mężczyzny do kobiety, także 64 paraliży!, Do stu piorunów!, Do tysiąc milionów diabłów!, Do wszystkich diabłów!, Do wszystkich katów!, U kata!), 16. IŚĆ DO DIABŁA, 17. NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ!, 18. SAM DIABEŁ, 19. ZJE DIABŁA. 20. DAĆ POKÓJ! (Dać spokój!, Dać święty pokój!, Dać święty spokój!). W ośmiu z dwudziestu przytoczonych przykładów odnotowano formy wariantywne. Ich liczbę podano w nawiasach po wymienianych kolejno postaciach kanonicznych: BOŻE WIELKI! (4), BÓJ SIĘ BOGA! (2), BROŃ BOŻE! (4), NA MIŁOŚĆ BOSKĄ! (5), PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM (1), DIABLI WIEDZĄ (1), DO DIABŁA! (9), DAĆ POKÓJ! (3). Można zauważyć, że najliczniej reprezentowane są połączenia inwariantne z elementami składowymi diabeł (11) lub Bóg, wliczając pochodzące od drugiego z wyrazów przymiotniki: boża, boska (łącznie: 6). To nawiązanie do sfery religii, która, jak sygnalizowano w rozdziale 3.1.2., zajmowała wysokie miejsce w hierarchii wartości dawnych Polaków, pozwala na przeprowadzanie analizy zgromadzonego materiału badawczego oraz opis płynących z niej wniosków odnoszących się odpowiednio do frazeologizmów zawierających komponent diabeł oraz Bóg. 3.2.1. Frazeologizmy z komponentem diabeł 21 Wśród zgromadzonych frazeologizmów ponad połowa reprezentowana jest przez połączenia, w których jednym z elementów składowych jest leksem diabeł, z czego w czterech postaciach inwariantnych obserwuje się wyrazowy anachronizm: diabli, będący pozostałością po M. lm. rzeczowników męskich. Choć współczesna polszczyzna dopuszcza zarówno użycie formy deprecjatywnej (por. te diabły), jak i niedeprecjatywnej (por. ci diabli), zwyczaj językowy pokazuje, że druga z końcówek utrzymuje się już wyłącznie na gruncie frazeologiczno-paremiologicznym, podczas gdy końcówkę rodzaju niemęskoosobowego wykorzystuje się w pozostałych sytuacjach językowych (Piela 2018b: 53–55). Kinga Różańska sygnalizuje, że choć najwyższą częstotliwość występowania komponentu diabeł w utartych związkach wyrazowych obserwuje się w liczbie pojedynczej, w języku obecne są także wyrażenia z formami liczby mnogiej (Różańska 2008: 473). Analizowany tu materiał pokazuje z kolei, że częstsze połączenia (uwzględniając również warianty pragmatyczne) są zbudowane 21 Obraz mocy piekielnych i samego diabła w kulturze słowiańskiej, a więc i polskiej, motywowany jest zarówno podłożem judeochrześcijańskim, jak i wierzeniami pogańskimi – u Prasłowian, co poświadcza ludowa mitologia, sytuował się w centrum zainteresowań (Różańska 2008: 472–473, Iwczenko 2009: 385), Szerzej o pochodzeniu diabła i jego językowego odbicia w kulturze słowiańskiej piszą Kinga Różańska (Różańska 2008) i Alfonso di Nola (di Nola 1997). 65 w oparciu o komponent diabeł występujący w liczbie mnogiej – inwarianty: DIABLI NADALI, DIABLI PRZYNIEŚLI, DIABLI WIEDZĄ, NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ! oraz warianty: Do stu diabłów!, Do stu katów!, Do stu paraliży!, Do stu piorunów!, Do tysiąc milionów diabłów!, Do wszystkich diabłów!, Do wszystkich katów!, które z kolei są obocznymi formami dla konstrukcji DO DIABŁA!. Mimo różnic w składzie formalnym wymienionych wyżej połączeń, wszystkie one przywoływane są w wypowiedziach w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego: Mości Panie! Lat moich mi nie rachuj. Ja wiem to dosyć... Nie rachuj! to ci powiadam, do stu piorunów! (Rotmistrz – Kapelan, DamIHuzFre, akt III, scena XIV), Będę milcząc poglądał na moię sromotę? Ah do stu katów, co ludzie na to powiedzą? (Prostakiewicz, PodBoh, akt II, scena XI), (…) Gdyby dawny towarzysz mnie to powiedział, co ja teraz mówię Wać Panu, tobym się na pierwszem drzewie obwiesił; rozumiesz Wać Pan, obwiesiłbym się, do stu paraliży! (Major – Kapelan, DamIHuz, akt III, scena X). Warto również zwrócić uwagę, że tego rodzaju konstrukcje pełnią często funkcję leksykalnych przerywników, w związku z czym traktować je należy jako wyraz zwyczaju językowego nadawcy. Rezultatem może być zatem zróżnicowanie komponentów, z jakich składają się poszczególne interiekcje. Zgromadzone frazeologizmy pozwalają ponadto na wysunięcie wniosku, że utrwalony we frazeologii i – co za tym idzie – w kulturze językowy obraz przedstawiciela świata piekielnego jest negatywny oraz odległy od starotestamentowych poświadczeń 22 . Znakiem tego jest utrwalenie wizerunku diabła jako istoty, której celem jest wprowadzanie zamieszania (zamętu) w życiu ludzkim, podżeganie do grzechu (por. DIABLI NADALI, DIABLI PRZYNIEŚLI), czy wywołanie negatywnego stanu rzeczy (Różańska 2008: 476), co odzwierciedlać może interiekcja: NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ!. Kontekst użycia dwóch pierwszych połączeń wskazuje na to, że przywoływane są one w momencie pojawienia się osoby niepożądanej, co potwierdzają dane słownikowe (por. Skorupka 1967: 170, WSF PWN: 67). Konstrukcje te pełnią jednak także funkcję komentarza metatekstowego: (…) Ale proszęż tak nie brać słów moich do serca. (Na stronie) Ej! to mi djabli nadali! (Głośno) No, Pani kochana, mogłem się pomylić (Major – Cecylia, PanMężKorz, akt II, scena I). Zauważyć można, że Major po wypowiedzeniu nieadekwatnych słów przywołuje wspominaną interiekcję, by zaznaczyć, że popełnił nietakt (w związku z czym robi to „na stronie”). W przypadku frazeologizmu NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ! zaobserwować można użycie potwierdzające wyżej wspomniany 22 W świętej księdze wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa diabła nie przedstawia się bowiem jako przeciwnika, ale pomocnika (sic!) Boga (Różańska 2008: 472). Zniekształcony obraz jest najprawdopodobniej wynikiem próby zaimplementowania chrześcijaństwa na gruncie słowiańskim, na którym z kolei obserwuje się znaczny wpływ dualistycznych wierzeń irańskich, rozróżniających dobre i złe bóstwa. 66 kulturowy wizerunek diabła, a ponadto przejęcie znaczenia innego inwariantu, tj. IŚĆ DO DIABŁA: MARYA. Zmięła mi się suknia. DOKTÓR. Niech ją dyabli wezmą! O czem myślisz? popatrz na mnie (Doktór – Marya, WMałDomRitt; akt II, scena VIII). Odesłanie kogoś czy udanie się do diabła (IŚĆ DO DIABŁA) jest równoznaczne z nieodwracalną utratą wszystkiego, co bliskie i drogie człowiekowi 23 . Reprezentant piekieł jawić się może ponadto jako istota wszechwiedząca (Różańska 2008: 476) – por. DIABLI WIEDZĄ, Kaduk wie, jednak zarówno definicje słownikowe, jak i kontekst użycia wyrażają przekonanie o braku wiedzy, niemożliwości odpowiedzenia na jakieś pytanie: A kto temu winien, na co darmoziadów trzyma w domu. Syna Alberta odebrał z Regimentu, a diabli wiedzą po co (Gierycht – Konsyliarz Pierwszy, KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena V). Można zatem spostrzec, że znaczenie analizowanych frazeologizmów jest niedosłowne, odwrotne do tego, na jakie wskazują elementy składowe związków, jak również zakorzeniona w kulturze wizja przedstawiciela piekieł. Konstrukcje SAM DIABEŁ, ZJE DIABŁA sygnalizują, że diabeł jest wysoko sytuowany w hierarchii, jednak po uwzględnieniu kontekstu kulturowego, w jakim są one wykorzystywane całościowo zyskują ironiczny wydźwięk: (…) dałby to pan Bóg żebyś mógł cierpieć zawrót głowy, ale twój czerep jest tak silnie przytwierdzony do kadłuba, że go nie tylko wino, ale i sam djabeł nie zawróci (Muszkat – Antoni, PrzeŚluZal, akt III, obraz I, scena I) 24 . W drugim przypadku szczególnie uwidacznia się metaforyczne znaczenie połączenia, które S. Skorupka ujął w słowach „choćby nie wiem co, nigdy się to nie stanie” (Skorupka 1967: 170): Zie diabła, że mnie oszuka, możeby się potym chciała rozwieść… (Gierycht – Karolina, KobJakMałNaŚwiBoń; akt II, scena IX). Widać zatem, że Gierycht, wplatając do swojej wypowiedzi analizowane połączenie, podkreśla pewność własnych przekonań i mniemanie o ich ziszczeniu. Frazeologizmy DIABŁA WARTE, a także: DIABŁA TAM! poświadczają kulturową wizję propozycji i ewentualnych owoców działań diabła jako aktów w gruncie rzeczy 23 Odzwierciedleniem tej myśli jest także nieodnotowany w materiale zwrot: zaprzedać duszę diabłu ‘nie mieć sumienia’ (Skorupka 1967: 170). 24 Połączenie SAM DIABEŁ uznano za interiekcję na podstawie danych odnotowanych w słowniku frazeologicznym S. Skorupki (zob. Tabela 3, Skorupka 1967: 169). Zaproponowana przez językoznawcę definicja wyrażenia świadczyć może o leksykalizacji jego znaczenia. 67 bezwartościowych. W dramacie DamIHuzFre pierwsze z połączeń wykorzystane zostało w żartobliwym kontekście: ORGONOWA. Chwilę tylko cierpliwości; ożenienie ożenieniu nie równe. MAJOR. (na stronie) Zawsze diabła warte (Major – Orgonowa, DamIHuzFre, akt I, scena IX). Znamienne jest to, że wypowiada je tzw. stary kawaler, który we wcześniejszej rozmowie podkreślał swoją odwieczną niechęć do małżeństwa; niegdyś była ona spowodowana pełnioną służbą, a obecnie – podeszłym wiekiem. Przyjrzeć się wreszcie warto dziewięciu formom wariantywnym frazeologizmu DO DIABŁA!. Wyróżnić tu można, po pierwsze, połączenia z elementami naddanymi (i wymiennymi komponentami): Do stu diabłów!, Do stu katów!, Do stu paraliży!, Do stu piorunów!, Do tysiąc milionów diabłów!, Do wszystkich diabłów!, Do wszystkich katów!, stanowiące ilościową większość analizowanego podzbioru (7). Odnotowuje się także dwa wyrażenia o tej samej liczbie miejsc walencyjnych, ale odmiennych komponentach: Do bisa!, U kata!. W obrębie pierwszej grupy warto zwrócić uwagę na pojawiający się w czterech wyrażeniach liczebnik stu (sto), który w kulturze europejskiej oznacza dużą ilość czegoś lub całość (Hampl 2011: 29). Jeśli spojrzeć na podobne konstrukcje, tj.: Do wszystkich diabłów!, Do wszystkich katów!, można odnieść wrażenie, że desygnatem przywołanego liczebnika są całe piekielne zastępy. W kontekście powyższych rozważań ciekawą konstrukcją pozostaje forma: Do tysiąc milionów diabłów!, bowiem obecne tu liczebniki są odpowiednio dziesiętnym oraz dziesięciomilionowym zwielokrotnieniem liczby 100. Jeżeli uznać propozycję desygnowania piekielnych zastępów liczebnikiem stu (sto) w pojawiających się frazeologizmach za przekonywającą, zabieg ten (zwielokrotnienie liczby 100) rozpatrywać można np. przez pryzmat organizacji wojskowej dawnych Słowian. Łukasz Godecki zwraca uwagę na stosowany tuż przed rozpadem wspólnoty prasłowiańskiej (wejście w okres demokracji wojennej) system dziesiętny, który nakazywał dzielić oddziały na „dziesiątki, setki i tysiące” (Godecki 2006: 64). Być może zatem wspomniany sposób organizacji utrwalił się w kulturze polskiej do tego stopnia, że stopniowo przenikał inne dziedziny życia, by następnie znaleźć swój wyraz w płaszczyźnie frazeologicznej. Analiza wariantów wyrażenia DO DIABŁA! prowadzi do obserwacji, że w niektórych z nich rzeczownikowy komponent został zamieniony innym wyrazem, a, dodatkowo, sama konstrukcja mogła zostać wzbogacona o elementy naddane. Można wskazać następujące pięć 68 grup frazeologizmów skoncentrowanych wokół leksemów zastępujących inwariantny komponent diabeł: 1. kat: U kata!, Do stu katów!, 2. bis: Do bisa!, 3. piorun: Do stu piorunów!, 4. paraliż: Do stu paraliży!, 5. kaduk: Kaduk wie. SWil w artykule poświęconym hasłu kat, obok definicji wskazującej na osobę zawodowo zajmującą się wymierzaniem kar cielesnych lub wykonywaniem wyroków śmierci na skazańcach, odnotowuje także znaczenie będące synonimem leksemu diabeł: „kaduk, djabeł. licho; Kat bowiem w pierwotném znaczeniu, jeden ze słowiańsko-pogańskich Dydków, lub djab(ł)ów, trapi grzeszników na (z)iemi i w piekle (…)” (SWil). Marek Pacholec wskazuje, że wspólnota miejska katem pogardzała, a nawet go odrzucała (!) 25 , co było m.in. wynikiem wymierzania kar cielesnych i torturowania (Pacholec 2009: 27–28, 37). Negatywne konotacje, jak również funkcjonowanie pojęcia jako synonimu wyrazu diabeł może zatem uzasadniać wariantywne postaci frazeologizmów DO DIABŁA! czy Do stu diabłów!, tj. form Do stu katów! i U kata!. W trakcie ekscerpcji materiału odnotowano jeszcze jedno połączenie zawierające omawiany element, tj. DAĆ KATU, które, na podstawie poświadczeń słownikowych zostało uznane za frazeologiczny inwariant. Kontekst użycia pozwala stwierdzić, że jego znaczenie w dobie nowopolskiej było tożsame z definicją proponowaną przez S. Skorupkę ‘okrzyk wyrażający zdumienie, złość, gniew, zniecierpliwienie’ (Skorupka 1967: 320): (…) Mcia Panno... Mcia Panno... czyś iuż umarła WM Panna? Day go katu, nic nie odpowiada! to nie dobrze (Prostakiewicz – Rozalia, PodBoh, akt I, scena III). Warto dodać, że emocje, które towarzyszą nadawcy wypowiedzi to nie tylko te, które proponuje w swojej eksplikacji S. Skorupka, ale być może także strach i niepewność. Połączenie: Do bisa! skonstruowane zostało w oparciu o małoruską, rzadszą w języku polskim (por. Brückner 1985: 26), ale zachowaną w gwarach (Boryś 2005: 28) formę prasłowiańskiego rzeczownika *běsъ oznaczającego złego ducha, czarta. Aleksander Brückner 25 Wyrazem swoistego ostracyzmu był m.in. nakaz mieszkania z dala od społeczności miejskiej, na uboczu czy też przykład „modelowej” katowskiej żony – kobiety z kryminalną przeszłością lub prostytutki, dla której zawarcie związku małżeńskiego z mężczyzną wykonującym zawód kata nie groziło utratą pozycji społecznej (Pacholec 2009: 37–38). 69 podaje informację, że nazwa ta na gruncie polskim do XV w. była wypierana przez formę djabeł (diabeł) (Brückner 1985: 26). Ponowna obecność w polszczyźnie (od r. 1500) wynikała z wpływów ruskich, a szerzyła najprawdopodobniej dzięki polszczyźnie kresowej (Boryś 2005: 28). A. Brückner twierdzi ponadto, że jeszcze przez dwa stulecia funkcjonowała w połączeniach zawierających elementy w sposób jednoznaczny kojarzące się z terenami za wschodnią granicą Rzeczpospolitej (por. trafił bis na Iwana, Brückner 1985: 26). W analizowanej konstrukcji zawiera się zatem dawniejsza forma, której desygnatem jest zła istota (najczęściej: zły duch), we współczesnej polszczyźnie określana najczęściej mianem diabła. K. Różańska, badając językowy obraz mocy piekielnych na polsko-rosyjskim gruncie frazeologiczno-paremiologicznym zauważa, że zestaw kategorii opisujących biesa jest mało zasobny i jednoznacznie pejoratywny (Różańska 2008: 482–483, 485). W analizowanym materiale połączenie z komponentem bis pojawia się wyłącznie w ChłoAryAncz. Osoby dramatu posługują się wyłącznie gwarowym wariantem polszczyzny, który nierzadko przechowuje dawniejsze formy językowe. Przypuszczalnie jest to zatem jedna z przyczyn funkcjonowania w tekście leksemu bis obok diabeł (także: djabeł). Wyrażenie Do stu piorunów! można rozpatrywać przez pryzmat relacji między apelatywem piorun a teonimem Perun (także: Piorun 26 ). Badacze nie są zgodni w kwestii etymologii wyrazów, wskazując zarówno możliwość wystąpienia procesu apelatywizacji (Boryś 2005: 437, Bańkowski 2000: 584), jak i onimizacji (Brückner 1985: 414, Łuczyński 2011: 222), a zatem odpowiednio powstania rzeczownika pospolitego piorun od nazwy bałtosłowiańskiego bóstwa oraz traktowania apelatywu jako podstawy nazwotwórczej dla gromowładnego przedstawiciela sfery sakralnej. Opracowania kognitywnej definicji omawianego teonimu podjął się Michał Łuczyński. Wskazuje w niej na trzy znaczenia, tj. ‘bóstwo pogańskie’, ‘demon atmosferyczny, płanetnik’, ‘diabeł, czart, nieczysty’, z których w obrębie pierwszego zwraca uwagę także na fakt, że do Peruna zwracano się z nakazem (!) uśmiercenia człowieka (Łuczyński 2011: 222–223). Zauważyć zatem można, że analizowane wyrażenie jest bliskoznacznikiem inwariantu DO DIABŁA!, bowiem, oprócz negatywnych konotacji, jakie wynikają ze znaczenia rzeczownikowego komponentu, pełni ono funkcję przeklęcia. Mówiący wzywa nie jednego, lecz sto (por. Godecki 2006) złych duchów w geście reakcji na jakieś zdarzenie, czyjeś zachowanie lub sytuację komunikacyjną. W wariancie Kaduk wie odnaleźć można leksykalny anachronizm – rzeczownik kaduk. Zarówno E. Jędrzejko, jak i A. Piela wskazują, że frazeologizm ten archiwizuje nazwę dawnego 26 Forma zgodna z polską fonetyką. Funkcjonowała w polszczyźnie od XVI do XX w., gdy zastąpiono ją teonimem Perun, pojawiającym się wyłącznie w dyskursie naukowym (Sieradzki 2017: 199). 70 prawa spadkowego 27 . Druga z badaczek podaje ponadto znaczenie rzeczownika, tj. ‘diabeł, czart, pies’ (Piela 2018b: 81–82), podkreślając jego nacechowanie chronologiczne. Warto w tym miejscu jednak wspomnieć o obserwacjach Moniki Buławy, która, analizując przekleństwa z komponentem szlag/szlak na gruncie polszczyzny ogólnej i gwarowej, zwróciła uwagę na semantyczny rozwój kaduka. Według lingwistki łacińska podstawa wyrazu - cadūcus morbus ‘padaczka’ – została przejęta do języka polskiego najpierw jako nazwa choroby, z czasem ewoluując w bliskoznacznik leksemu diabeł (Buława 2020: 78). Jeśli przyjrzeć się pierwotnemu znaczeniu łacińskiej podstawy (caducus ‘spadający’), proces ten wydaje się uzasadniony – diabeł postrzegany jest jako istota spadająca (por. pojęcie upadłego anioła, Pochwat 2012: 200–202), a zatem wykluczona za swój bunt. Kontekst użycia frazeologizmu w tekście źródłowym wskazuje raczej na związek z diabłem niż nazwą prawa spadkowego: EULALJA. (…) moja dziewczyno, jest pan? PAWŁOWA. Dziewczyno! kto pani powiedział, że ja dziewczyna!... ja taka dziewczyna, jak i pani... EULALJA. (z godnością) Jestem panną, rozumiesz? PAWŁOWA. Kaduk tam wiedział!... ja jestem sobie kobieta, jak się należy... wdowa (Pawłowa – Eulalja, MarKawBli, scena XI). Na podstawie powyższego cytatu można zauważyć, że omawiane połączenie pełni funkcję wariantu zwrotu DIABLI WIEDZĄ, co potwierdzałoby tezę krakowskiej badaczki oraz traktowanie konstrukcji jako postaci wariantywnej a nie kanonicznej. Spostrzeżenia M. Buławy warto przywołać także w kontekście analizy ostatniego z połączeń wariantywnych, tj. Do stu paraliży!. Przyglądając się płaszczyźnie frazeologicznej polskich gwar, zwraca ona uwagę na związek między diabłem a chorobą (Buława 2016: 229– 249). Wyróżniając „kategorię wyrażeń przyimkowych w funkcji wykrzykników służących do wyrażania negatywnych stanów emocjonalnych” (Buława 2016: 241), wskazuje na funkcjonowanie analizowanego tu połączenia raczej w polszczyźnie dawnej. Związek ten odnotowuje jeszcze SW, co może świadczyć o jego trwałości w języku m.in. dzięki literaturze. W badanym materiale pojawia się dramacie DamIHuzFre, powstałym w pierwszej połowie XIX w.: (…) Gdyby dawny towarzysz mnie to powiedział, co ja teraz mówię Wać Panu, tobym się na pierwszem drzewie obwiesił; rozumiesz Wać Pan, obwiesiłbym się, do stu paraliży! (Major – Kapelan, DamIHuz, akt III, scena X). Nie zaobserwowano, by omawiana interiekcja była 27 Kaduk to nazwa dawnego prawa odnoszącego się do spadku bezdziedzicznego i beztestamentowego, który przechodził na rzecz państwa (Piela 2018b: 81–82, Jędrzejko 2002: 607). 71 obecna w pozostałych tekstach. Na gruncie współczesnym także trudno zetknąć się z jej występowaniem 28 . Z dużym prawdopodobieństwem została wyparta przez konstrukcje zawierające komponent związany z inną chorobą – cholerą (np. do jasnej cholery!). Nie wywiera to jednak większego wpływu na fakt, że obie przypadłości, podobnie jak diabeł, są analogicznie wartościowane, tj. jako elementy zagrażające życiu człowieka: odpowiednio w aspekcie fizycznym i duchowym (Buława 2016: 244). Utrwalony w kulturze obraz diabła i mocy piekielnych jest jednoznacznie negatywny, co znajduje swoje odbicie także w badanej warstwie frazeologicznej. Konsekwencją tego stanu, oprócz ludzkiej skłonności do porządkowania świata (por. Grodzka 2001: 39), może być niegdysiejsza próba implementacji starożytnych wierzeń irańskich opartych na dualizmie w kulturze dawnych Słowian. Jakkolwiek diabeł jawić się może jako istota zła i działająca na szkodę człowieka, to wskutek dążenia do binarnego postrzegania rzeczywistości zajmuje on pozycję niemalże równą Bogu. Ciekawą obserwacją pozostaje wymienność komponentu diabeł we frazeologizmach wariantywnych (por. połączenia z elementem kat), otwierając tym samym nowe pole badawcze. Podjęcie analizy w tym zakresie może przyczynić się do pogłębienia dotychczasowej wiedzy dotyczącej m.in. kulturowego obrazu przedstawicieli dawnej społeczności miejskiej. Oprócz tego warto zwrócić uwagę na to, że niektóre frazeologizmy funkcjonują w dialogach w odmiennych znaczeniach niż to, które odnotowują słowniki: rozszerzają, przejmują z innych konstrukcji bądź odwracają je, jeśli są wykorzystywane w celach ironicznych. Kolejny fragment został poświęcony opisowi wyrazowych połączeń zawierających element Bóg. 3.2.2. Frazeologizmy z komponentem Bóg Ta część wywodu koncentruje się na analizie frazeologizmów, w których występuje wyraz Bóg, znany, według ustaleń Tadeusza Lehra-Spławińskiego (zob. Klemensiewicz 1985: 27), polszczyźnie doby przedpiśmiennej 29 . Stanowi on składnik wielu polskich związków 28 Analizowane połączenie nie zostało odnotowane w NKJP, zob. (online: http://www.nkjp.uni.lodz.pl/index_adv.jsp?qfield=do%20stu%20parali%C5%BCy&dummystring=%C4%85%C 4%84%C4%87%C4%86%C4%99%C4%98%C5%82%C5%81%C5%84%C5%83%C3%B3%C3%93%C5%9B %C5%9A%C5%BA%C5%B9%C5%BC%C5%BB, dostęp: 3.06.2022),(online: http://www.nkjp.uni.lodz.pl/ind ex_meta.jsp?qfield=do%20stu%20parali%C5%BC%C3%B3w&dummystring=%C4%85%C4%84%C4%87%C4 %86%C4%99%C4%98%C5%82%C5%81%C5%84%C5%83%C3%B3%C3%93%C5%9B%C5%9A%C5%BA %C5%B9%C5%BC%C5%BB, dostęp: 3.06.2022). 29 Podobnie jak w przypadku diabła, na semantyczny kształt leksemu Bóg istotny wpływ wywarły religie scytyjskie, o czym świadczyć mogą analogie w kształcie i znaczeniu wyrazów określających najwyższą istotę w językach staroindyjskim (bhága-), staroperskim (baga-), prasłowiańskim (bogъ) czy polskim (Bóg), wskazujące 72 frazeologicznych, odnotowywanych zarówno przez słowniki dawne, jak i współczesne 30 . Spośród dziewiętnastu interiekcji cztery jednostki inwariantne zawierają w swym składzie element Bóg (BOŻE WIELKI!, BÓJ SIĘ BOGA!, BROŃ BOŻE!, PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM), a jedna (NA MIŁOŚĆ BOSKĄ!) pochodny od niego przymiotniki boska. Podobnie jak w przypadku połączeń zawierających w swoim składzie komponent diabeł, zaobserwować tu można wariantywność frazeologizmów. Dotyczy to pięciu z wymienionych inwariantów, tj. BOŻE WIELKI! (Miłosierny Boże!, Miły Boże!, Mocny Boże!, Mój Boże!), BÓJ SIĘ BOGA! (Bój się biedy!, Bój się Boga żywego!), BROŃ BOŻE! (Niech Bóg broni!, Niech Bóg zachowa!, Uchowaj Boże!, Zachowaj Boże!), PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM (Pójść sobie z Panem Bogiem), NA MIŁOŚĆ BOSKĄ! (Dla Boga!, Na Boga!, Na miły Bóg!, Na rany boskie!, Na zlitowanie boskie!). D. Adamiec w swoich badaniach nad polszczyzną barokową zauważa, że już wówczas „(…) wyraz Bóg funkcjonował w kilku znaczeniach i był elementem licznych frazeologizmów” (Adamiec 1996: 137). Podobne wnioski można wysunąć, obserwując zebrany materiał badawczy. Interiekcja BROŃ BOŻE! w poddanych ekscerpcji tekstach występuje również w wariantach: Niech Bóg broni!, Niech Bóg zachowa, Uchowaj Boże!, Zachowaj Boże!. Użycie trybu rozkazującego w celu wyrażenia prośby o ochronę (czasowniki: bronić, zachować, uchować) w rzeczywistości doczesnej może być wyrazem wiary w moc sprawczą bóstwa. Wykorzystanie połączeń w dramatach pokazuje, że pełnią one funkcję ostrzeżenia przed pewnym działaniem lub nakłonienia kogoś do zaprzestania wykonywanej czynności, a także zaprzeczenia, co jest zgodne z ich słownikowymi definicjami (por. Skorupka 1967: 109): LEONIA. (…) Panie Jerzy! wybadaj go pan, wykłóć się z nim niby od siebie; powiedz mu, że to niegodnie nie kochać tak ślicznej i dobrej istoty, (…) powiedz mu pan co chcesz... bylem była o Marynię spokojną... Pan się wahasz? – może pana trudzę niepotrzebnie? JERZY. Ale broń Boże! LEONIA. Tak i ja myślałam… (Jerzy – Leonia, PogZLosLub, akt II, scena V), LEONIA. Dla czego żartujesz teraz? MARYA. A dla czego ty żartujesz zawsze? LEONIA. (smutnie). Już teraz chyba nigdy się nie rozśmieję. na wykonawcę czynności o pierwotnym znaczeniu ‘ten, kto przydziela, dawca’ (Boryś 2005: 36), zob. także: Adamiec 1996: 137). 30 Zob. Zakończenie, Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie. 73 MARYA. Niech cię Bóg broni – twój śmiech to jedyna czysta nuta w tym domu (Marya – Leonia, PogZLosLub, akt II, scena II). Jednocześnie zaobserwowano, że frazeologizm ten wykorzystywany jest jako część zmodyfikowanej modlitwy (suplikacji), którą jedna z osób dramatu PięSioAJedDmu wplata w swoją wypowiedź: AMELIA. Czy Pan słyszysz? SPOKOYNICKI. (przestraszony) Cóż tam znowu? AMELIA. Muzyka woyskowa i bębny... parada, będą defilować, stańmy w oknie przypatrzyć się... SPOKOYNICKI. Parada... a zatem... bo... któraż godzina? AMELIA. W pół do iedenastey. SPOKOYNICKI. Właśnie o tey godzinie przyrzekłem odwiedzić Kasztelana... czeka na mnie, pozwolisz Pani że ią pożegnam. (do siebie) Od powietrza, głodu, ognia, woyny i od takiego roztrzepańca, zachoway Boże każdego spokoynego człowieka (Spokoynicki – Amelia, PięSioAJedDmu, scena VI). W żartobliwym tonie mężczyzna zwraca się do Boga z prośbą o wybawienie siebie (i podobnych sobie ludzi) od towarzystwa Amelii – ekstrawertycznej kobiety, której śmiałość oraz zapał wprawiają w zakłopotanie wycofanego Spokoynickiego. W związku z użyciem frazeologizmu jako części modlitwy, warto przywołać spostrzeżenia D. Adamiec, która zwraca uwagę na perspektywę transcendentną, stanowiącą tło codziennych działań człowieka (Adamiec 2007: 71–73). Według badaczki taki sposób przedstawienia pozwala na postrzeganie Boga jako postaci, której wpływ odczuwa się także w sferze profanum. Ciekawym przykładem pozostaje połączenie PÓJŚĆ (SOBIE) Z BOGIEM (wariantywnie: Pójść sobie z Panem Bogiem). Ograniczając się do płaszczyzny znaczeniowej konstrukcji, uznać ją można za wyraz życzenia komuś opatrzności np. w trakcie podróży. Warto jednak zwrócić uwagę na kontekst, w jakim zwrot ten występuje: (…) kazać zaprzęgać zaraz do powozu, a tej kobiecie wydać fartuch i chustkę, i niech sobie idzie z Bogiem (Ignacy – Grzempieleski, MarKawBli, scena II), a także dane słownikowe – według S. Skorupki jest to eufemistyczne określenie „odejścia precz” (Skorupka 1967: 109). Można zatem wysnuć wniosek, że jest to, po pierwsze, ewolucja znaczeniowa konstrukcji na skutek semantycznego i frazeologicznego rozwoju polszczyzny (por. Adamiec 1996: 137). W rezultacie funkcjonują w dialogach potocznych, zatraciwszy swoje pierwotne znaczenie na rzecz ironicznego wydźwięku. 80 zaabsorbowana przygotowaniami na przybycie swojego kochanka. Można zatem wysunąć wniosek, że frazeologizm BOGIEM A PRAWDĄ w dobie nowopolskiej uległ leksykalizacji. Połączenie WET ZA WET zbudowane jest z komponentów nacechowanych chronologicznie. Znaczenie dawnego rzeczownika wet wskazywało na odpłacenie lub odwzajemnienie czegoś, a zostało zbudowane na bazie średnio-wysoko-niemieckiego rzeczownika Wet(te) oznaczającego „wynagrodzenie sędziego po zakończeniu procesu” (Piela 2018b: 275). Podobnie jak w przypadku konstrukcji BOGIEM A PRAWDĄ, jednostka ta pojawia się jednokrotnie w badanym materiale (PanMężKorz). Jej funkcjonowanie w dialogu może świadczyć o tym, że choć poszczególne komponenty zleksykalizowały się, to znaczenie związku częściowo nawiązuje do pierwotnej treści wyrazu wet, a na pewno jest zgodne z definicjami słownikowymi: MAJOR. Co? oto to, że masz teraz wet za wet (…). Wodziłeś ją wtenczas, kiedy ci sprzyjała, teraz ona cię za nos wodzi; i bądź pewny, że cię wyprowadzi w pole. ADOLF. O! ba! ba! jeszcze czego! (Major – Adolf, PanMężKorz, akt II, scena I). Warto ponadto zauważyć, że Major, chcąc przekazać swojemu rozmówcy, iż ten będzie musiał „odpłacić pięknym za nadobne” (Skorupka 1968: 528), wymienia kolejno kilka utrwalonych w języku stałych połączeń wyrazowych, których znaczenie jest zbieżne z omawianym wyrażeniem. Nie stanowią one przedmiotu analizy, w związku z czym autorka jedynie sygnalizuje ich obecność, co otwiera nowe pole do przyszłych badań w tym zakresie. Archaizm leksykalny jest obecny również we frazeologizmie KRÓTKO I WĘZŁOWATO. W utworzonym na bazie przymiotnika węzłowaty przysłówku obserwuje się dryf semantyczny. Pierwotne znaczenie wskazuje na robienie czegoś „zwięźle, a ze znaczeniem, wyraziście” (SWil). W cytowanym słowniku odnotowana została również analizowana forma: „Krótko a węzłowato; nie rozszerzając się, bez korowodów” (SWil). Dawny przysłówek we współczesnej polszczyźnie występuje wyłącznie we frazeologii, gdyż został całkowicie zastąpiony przez inny przysłówek – zwięźle. Analizowany materiał wskazuje, że już w XIX w. wyraz ten nie funkcjonował w języku jako samodzielna część mowy, lecz ograniczał się do zleksykalizowanych połączeń wyrazowych, por. KRÓTKO I WĘZŁOWATO. Choć w składzie połączenia KONIEC KOŃCÓW nie ma dawnych zjawisk językowych, na uwagę zasługują elementy repetytywne, mianowicie podwojony leksem koniec. Według W. Chlebdy wyrażenie KONIEC KOŃCÓW jest przykładem zleksykalizowanych powtórzeń wyrazowych, a zatem takich, w których powielane komponenty stały się „(…) obligatoryjnymi 81 składowymi wielowyrazowych jednostek języka” (Chlebda 2020: 32). A zatem konieczność repetycji obowiązkowych elementów w tego rodzaju frazeologizmach pozwala postrzegać jednostki te jako trwałe formuły językowe, za sprawą których w tekście może manifestować się formuliczność. W badanych wypowiedziach połączenie to pojawia się raz i jest zgodne ze znaczeniem odnotowywanym przez słowniki, tj. ‘ostatecznie, wreszcie’ (Skorupka 1967: 340, WSF PWN: 177): FISZBINOWICZOWA. Ogromny uczyniłeś pan postęp – rozumiesz już teraz wszelkie aluzye. ROMAN. (zbliżając się i patrząc na nią). Nawet i tę, która ma znaczyć, żem wprzódy był tak ograniczony... FISZBINOWICZOWA. (śmiejąc się). Fe! któż tak komentuje! koniec końców, Eufemia gniewa się na pana decidement (Fiszbinowiczowa – Roman, PogZLosLub, akt IV, scena III). Kontekst wypowiedzi może ponadto wskazywać, że frazeologizmy chętnie przywoływane są w nieformalnych rozmowach, ubarwiając i wzbogacając codzienną komunikację. Wyrażenia ŚWIĘTY OBOWIĄZEK i ŚWIĘTA SPOKOJNOŚĆ, podobnie jak połączenia Dać święty spokój i Dać święty pokój, stanowią kontrast wobec dążeń do laicyzacji języka, co jest wynikiem obecności komponentów święty, święta w obu konstrukcjach. Za ich sprawą podkreśla się nie tylko znaczenie rzeczowników obowiązek i spokojność, ale także uwypukla się wydźwięk całej wypowiedzi, w której pojawiają się omawiane frazeologizmy. Poświadcza to kontekst użycia związków w dialogach: CZAICKI. Wszakże (nieodstępowanie pacjenta – A.R.) to święty obowiązek lekarza. FISZBINOWICZOWA. Gdy jest przy pacyentce – ale Marynia, Bogu dzięki, zdrowa. CZAICKI. Teraźniejsi lekarze chcą uzdrawiać i dusze (Czaicki – Fiszbinowiczowa, PogZLosLub, akt I, scena II). Rzeczownik obowiązek oznacza konieczność wykonywania pewnej czynności lub podejmowania działań, które wynikać mogą z określonej powinności bądź nakazu. Opatrzenie powyższego leksemu przydawką święty ma wskazywać na niemożność, a wręcz zakaz uchylania się od tych czynności (por. Skorupka 1967: 535, WSF PWN: 299), co w zasadzie zawiera się już w definicji obowiązku. Wydaje się zatem, że zastosowany zabieg jest nieuzasadniony semantycznie, gdyż nie wprowadza dodatkowej treści, która byłaby niezbędna do rozumienia konstrukcji. Ma on jednak uzasadnienie kulturowe – najpewniej archiwizuje dawną hierarchię wartości i ówczesny sposób postrzegania rzeczywistości. Odwołując się do funkcjonującego jeszcze w okresie baroku przekonania o oddziaływaniu tzw. „bożej 82 sprawiedliwości” na życie doczesne, użycie analizowanego wyrażenia ma z jednej strony wzbogacać wypowiedź, a z drugiej ostrzegać przed dotkliwą karą w przypadku próby uchylenia się od powinności. W przypadku konstrukcji ŚWIĘTA SPOKOJNOŚĆ użycie komponentu przymiotnikowego motywowane jest chęcią podkreślenia umiejętności zachowania stanu opanowania i wewnętrznej równowagi, która nie jest dostępna dla przeciętnego człowieka. Poświadcza to także kontekst użycia frazeologizmu: (…) Słyszałem przecież że Pani iesteś melancholiczną, że równie iak ia przekładasz świętą spokoyność nad wszelkie krzyki wielkiego świata (Spokoynicki – Amelia, PięSioAJedDmu, scena VI). Omawiane połączenie uznać można za synonimiczne dla innego związku, tj. anielska cierpliwość. W obu jednostkach zaobserwowano nawiązania do sfery sacrum, co z kolei świadczy o przywiązaniu do religii i odgrywaniu przez nią znaczącej roli w życiu codziennym dawnych Polaków. 3.4. Podsumowanie Znamienna dla potocznej odmiany polszczyzny formuliczność może uwydatniać się na płaszczyźnie frazeologicznej przez pryzmat językowych formuł etykietalnych oraz sformalizowanych interiekcji. Analiza zgromadzonych połączeń wyrazowych umożliwiła wyróżnienie skostniałych konstrukcji dziękczynnych, powitalnych i pozdrawiających, pożegnalnych, a także obietnic. Odnotowano również formuły w funkcji magicznej, których nadawca wypowiedzi używa, by wpływać na kształt zastanej rzeczywistości. Wśród sformalizowanych interiekcji najliczniej reprezentowane okazały się konstrukcje, w których składzie znajdował się komponent diabeł (czternaście połączeń, w tym dziesięć inwariantów) lub Bóg (szesnaście połączeń, w tym cztery inwarianty). W grupie pozostałych frazeologizmów w funkcji wykrzyknień znalazły się cztery połączenia – dwa spośród nich (MATKO BOŻA!, W IMIĘ OJCA I SYNA!) zawierają elementy nawiązujące do obszaru sacrum. Większość zgromadzonego materiału stanowią połączenia wyrazowe nacechowane religijnie, co pozwalałoby wysunąć wniosek, że sfera ta odgrywała znaczącą rolę w życiu dawnych Polaków – reprezentowane przez nich wierzenia, przekonania czy hierarchie wartości na stałe wpisały się w zasób polszczyzny i funkcjonują do dziś za sprawą zleksykalizowanych połączeń wyrazowych. Należy jednak podkreślić, że na skutek leksykalizacji zatraciły swój pierwotny wydźwięk – są przywoływane bezrefleksyjnie, w związku z czym stanowią wyłącznie ślad dawnej pobożności. Świadczyć mogą o tym w szczególności frazeologizmy zaklasyfikowane 83 jako formuły (por. rozdział 3.1.), np. NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS, NIECH BÓG MA W SWOJEJ OPIECE czy interiekcje (por. rozdział 3.2.), np. BÓJ SIĘ BOGA!, BOŻE WIELKI!. Obecność tego rodzaju konstrukcji stanowi ponadto kontrast dla działań mających na celu laicyzację języka i kultury, związanych ze zmianą światopoglądu społeczeństwa polskiego wraz z nastaniem epoki oświecenia. Obserwacja ta poświadcza zatem istotną rolę formuliczności w codziennej komunikacji. Zastygłe w języku zleksykalizowane schematy składniowe usprawniają proces porozumiewania się, w związku z czym chętnie są wykorzystywane przez uczestników dialogu. Towarzyszące ich odtwarzaniu bezrefleksyjność, a wręcz zautomatyzowanie mogą być zatem jednymi z głównych przyczyn stabilności w polszczyźnie konstrukcji zawierających religijne konotacje. O językowej trwałości i niezmienności mówić można w odniesieniu do związków zawierających także elementy podwojone lub nacechowane chronologicznie. Analiza materiału umożliwiła m.in. zaobserwowanie obecności jednostek archiwizujących dawne formy językowe, np. wyrugowane leksemy, które zastąpione zostały nowymi formacjami (por. węzłowato, KRÓTKO I WĘZŁOWATO). Ich niezmieniony kształt świadczy o stabilności w języku, o czym szerzej traktuje analiza materiału pod kątem jego stabilności w polszczyźnie. 84 Rozdział IV 4. Dosadność i obrazowość przekazu w komunikacji potocznej. Konkretność w nowopolskiej frazeologii Spostrzeżenia E. Umińskiej-Tytoń pozwalają stwierdzić, że „konkretność leksyki to cecha narzucająca się bardzo wyraźnie już przy pierwszej lekturze analizowanych tekstów” (Umińska-Tytoń 1992: 229). Swoje odbicie znajduje ona również na płaszczyźnie frazeologicznej, szczególnie jeśli mowa o jej właściwościach „oglądowo-zmysłowych” (Umińska-Tytoń 1992: 230), a zatem zorientowanych wokół człowieka i znanego mu świata. Przy analizie materiału brano zatem pod uwagę przede wszystkim wszelkie porównania, w których nadawca nie tylko nazywa, ale również wartościuje swoje otoczenie, postrzegając je z antropocentrycznej perspektywy. Nie jest to działanie przypadkowe. Jak wskazuje Anna Pajdzińska, język – twór ludzki – przechowuje obraz rzeczywistości percypowanej przez człowieka, za czym przemawia m.in. zasób frazeologiczny polszczyzny (Pajdzińska 1990: 61, 68) 35 . Skłonność do opartego na bezpośrednich skojarzeniach, obrazowego przedstawiania pojęć i czynności „oderwanych” (Machnicka 1999: 45) są jednymi z najbardziej charakterystycznych cech frazeologii i potoczności w ogóle. Archiwizowane w utrwalonych połączeniach wyrazowych dawne sposoby myślenia, obyczaje i przekonania pozwalają na rekonstrukcję obrazu przeszłej rzeczywistości i panujących w niej realiów, które wskutek przemian społecznych, kulturowych, politycznych itd., zatraciły swą czytelność dla przeciętnego użytkownika języka (por. Młynarczyk 2013: 7). Przyjęte podejście umotywowane jest również spostrzeżeniami poczynionymi przez E. Umińską-Tytoń, która zaobserwowała dużą elastyczność w doborze środków językowych na płaszczyźnie porównań odnoszących się do powszechnie znanych pojęć i zjawisk, co, jak twierdzi, wynika z dominującej w języku (a przejawiającej się w materiale) funkcji komunikatywnej (Umińska-Tytoń 1992: 229–230). Konkretność manifestuje się także we frazeologizmach, które zawierają czasowniki nazywające konkretne czynności człowieka oraz rzeczowniki konkretne desygnujące zjawiska związane z człowiekiem i jego otoczeniem (przede wszystkim zorientowane wokół przyrody, 35 Według A. Pajdzińskiej to właśnie frazeologia najdobitniej oddaje nastawienie człowieka wobec świata. O postawie antropocentrycznej świadczy skład konstrukcji frazeologicznych, w których to właśnie człowiek pozostaje miarą wszechrzeczy (Pajdzińska 1990: 61). 85 zwierząt i obyczajów ludzi). Zasadne wydaje się więc badanie konstrukcji tradycyjnie klasyfikowanych jako zwroty i wyrażenia, spełniających powyższe kryteria. Ze zgromadzonych stu czterdziestu ośmiu jednostek wyróżnić można sto trzynaście konstrukcji wyrazowych, w których manifestuje się konkretność. Na sumę tę składa się czterdzieści osiem porównań, piętnaście wyrazowych połączeń o charakterze nominalnym (imiennym) oraz pięćdziesiąt utrwalonych w języku konstrukcji werbalnych 36 . Ich analiza, poprzedzona prezentacją przykładów, przebiegać będzie według wymienionego układu w rozdziałach 4.1., 4.2. i 4.3. 4.1. Porównania – archiwum dawnych przekonań Jak sygnalizowano wyżej, płaszczyzna frazeologiczna może być traktowana jako źródło wiedzy o członkach danej społeczności i ich kulturze. Obecne w języku połączenia wyrazowe stanowią bowiem swoiste archiwum dawnych przekonań, zwyczajów czy wierzeń, a także funkcjonujących niegdyś stereotypów. Bodaj najsilniej uwidacznia się to w leksykalnych połączeniach o charakterze porównującym. Dzieje się to poprzez zestawianie przedmiotu rozmowy z obiektem, zjawiskiem lub sytuacją lepiej znanymi człowiekowi niż element porównywany. Proces ten jest jednym z podstawowych środków poznawania rzeczywistości – służy uwypukleniu pewnych wartości obiektów, ich pełniejszej charakterystyce (Wysoczański 2006: 21). Tego rodzaju działanie może ułatwiać ujmowanie zjawisk, które trudno jednoznacznie scharakteryzować (np. metafor) poprzez porównanie ich do obiektów, sytuacji czy zjawisk łatwiejszych w percepcji. W zgromadzonym materiale wyróżniono czterdzieści osiem konstrukcji porównujących, odnoszących się do trzech obszarów znaczeniowych: 1. człowiek, w obrębie którego znajdują się porównania odsyłające bezpośrednio do człowieka, a zatem takie, w których człon porównujący nawiązuje np. do pochodzenia narodowościowego, etnicznego, statusu społecznego, pełnionej funkcji lub wykonywanego zawodu czy prowadzonego stylu życia, np. MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI, TRUDNIEJ O POSŁUCHANIE NIŻ U MINISTRA, 2. przyroda – obszar ten podzielono na dwie podgrupy: a. pierwszą, zawierającą porównania, w których człon porównujący nawiązuje do elementów przyrody nieożywionej np. JĘZYKI LUDZKIE SĄ JAK KAMIENIE MŁYŃSKIE, 36 Dane dotyczą inwariantów frazeologicznych. 86 b. drugą, z zestawieniami, w których człon porównujący odnosi się do elementów przyrody ożywionej, a ponadto nawiązuje do: − świata roślin (flory), np. JĘDRNY JAK ZIARNKO ORZECHA PROSTO Z DRZEWA, − świata zwierząt (fauny), np. WALCZYĆ JAK LEW, 3. pozostałe porównania, np. SIEDZIEĆ JAK MUR. Wśród zebranych czterdziestu ośmiu omawianego rodzaju konstrukcji (inwariantów) do obszaru znaczeniowego związanego z człowiekiem odnosi się piętnaście form kanonicznych, które przedstawiono w rozdziale 4.1.1. 4.1.1. Porównania nawiązujące do człowieka Poniższy rozdział koncentruje się wokół analizy utrwalonych w języku porównań, które nawiązują do człowieka, w szczególności jego pochodzenia narodowościowego i etnicznego, zawodu, pełnionej funkcji lub zajmowanej pozycji społecznej, a także prowadzonego stylu życia (por. ŻYĆ JAK PUSTELNIK): 1. (ZDATNY) JAK ŻYD DO WIĄZKI SIANA, 2. CHYTRY JAK WŁOCH, 3. DZIECI JAK (KIEJ) U ŻYDA CZAPEK, 4. KOCHAĆ KOGOŚ JAK OJCA, 5. MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI, 6. SILNY JAK DZIESIĘCIU LUDZI, 7. SZCZERY JAK MAZUR, 8. TRUDNIEJ O POSŁUCHANIE NIŻ U MINISTRA, 9. UBIERAĆ SIĘ I CHODZIĆ JAK KSIĘŻNICZKA, 10. UCZYĆ SIĘ JAK STUDENCIK, 11. WAŻYĆ COŚ JAK APTEKARZ NA GRANA I SKRUPUŁY, 12. ZAKOCHAĆ SIĘ JAK WARIAT (Zakochany jak młodzik, Zakochany jak żak), 13. ŻYĆ JAK PUSTELNIK, 14. ŻYĆ JAK ŚWIĘTY, 15. ŻYĆ JAK ŚWIĘTY TURECKI. Można zauważyć, że jeden z wymienionych frazeologizmów – ZAKOCHAĆ SIĘ JAK WARIAT – zawiera swoją reprezentację wariantywną w tekście, tj. Zakochany jak młodzik, Zakochany jak żak. Analiza materiału badawczego pozwala na obserwację, że w pięciu konstrukcjach, mianowicie (ZDATNY) JAK ŻYD DO WIĄZKI SIANA, CHYTRY JAK WŁOCH, DZIECI JAK (KIEJ) 87 U ŻYDA CZAPEK, MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI, SZCZERY JAK MAZUR człony porównujące odnoszą się do pochodzenia narodowościowego oraz etnicznego. Nietrudno spostrzec, że frazeologizmy z komponentem Żyd posiadają pejoratywny wydźwięk. Być może jest to rezultatem braku akceptacji oraz dystansu do przedstawicieli ludności żydowskiej, która charakteryzowała się odmiennością narodowościową, etniczną i religijną, a ponadto nie dążyła do asymilacji, pielęgnując tym samym swoją odrębność. Jarosław Pacuła zwraca uwagę, że choć trudno o doszukanie się dokładnych danych statystycznych, to wspomniana społeczność stanowiła znaczący procent polskiej ludności już w średniowieczu (Pacuła 2016: 177), co z kolei pokazuje, że tendencje separacyjne były wśród tej grupy powszechne. Pośrednim znakiem tego stały się porównania oddające niechęć do semitów 37 przede wszystkim na płaszczyźnie religijnej – według J. Pacuły językowy obraz Żyda w języku polskim powstał na bazie konotacji semantycznych „nazwy narodowości i wyznania” (Pacuła 2012: 144). Polacy postrzegali judaizm i jego wyznawców w kategoriach inności (m.in. za sprawą charakterystycznego wyglądu czy odmiennych zwyczajów), co znalazło swoje potwierdzenie w porównaniach: DZIECI JAK (KIEJ) U ŻYDA CZAPEK, MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI. Niechęć społeczeństwa polskiego do ludności żydowskiej wiązała się także ze zdystansowaniem przybyszów do pracy na roli (Grodzka 2001: 43). Przekonanie to utrwaliło się w zestawieniu o ironicznym wydźwięku (ZDATNY) JAK ŻYD DO WIĄZKI SIANA, co może znaczyć ‘nienadający się do pracy rolniczej’. Poświadczeniem tego jest kontekst, w jakim analizowane połączenie zostało wykorzystane: HELJODOR. Bierze mnie ochota pocałować cię. PAWŁOWA. Niech ino pan da pokój... to nie ładnie na takiego pana. HELJODOR. Cóż to nie ładnego? PAWŁOWA. (patrząc nań z politowaniem) Boże kochany, pan też zdatny do umizgów... HELJODOR. (na stronie) Cóż u djabła we mnie takiego... chyba się umówili... PAWŁOWA. (jak wyżej) Rychtyg jak Żyd do wiązki siana. HELJODOR. A to porównanie oryginalne... i dla czegóż to? PAWŁOWA. Taki pan biedny, bledziuchny (Pawłowa – Heljodor, MarKawBli, scena V). Warto zwrócić uwagę, że użyte przez Pawłową porównanie ma nieco bardziej złożoną motywację – kobieta sięga po nie, by podkreślić bladość swojego rozmówcy, wskazującą na słabość, mizerność, także chorowitość. Wykorzystując przywołane zestawienie, odwołuje się 37 Kwestię stereotypu Żyda w polskiej paremiologii porusza Sylwia Grodzka (Grodzka 2001). 88 do wyglądu osób pracujących na roli – na skutek wykonywania ciężkiej pracy fizycznej były one umięśnione, a przez wystawianie się na promienie słoneczne – mocno opalone, czego nie można, jeśli wierzyć słowom kobiety, powiedzieć o Heljodorze. Wydaje się zatem, że ten ciąg skojarzeń stał się podstawą porównania gospodyni. Podstawy etymologii połączeń DZIECI JAK (KIEJ) U ŻYDA CZAPEK oraz MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI poszukiwać można w obserwacji obyczajowości, rutyny i wyglądu przedstawicieli społeczności żydowskiej w Polsce. Pierwsza jednostka odwołuje się najprawdopodobniej do zróżnicowania nakryć głowy noszonych przez mężczyzn wyznania mojżeszowego. W badanym materiale analizowana konstrukcja pojawia się w wypowiedzi Pawłowej – gospodyni (MarKawBli, scena V). Dla niewykształconej kobiety już sam widok jarmułki czy sztrajmla mógł sprawiać wrażenie egzotycznego, a różnorodność nakryć głowy, których noszenie warunkowały m.in. odłam wyznania, pełniona w społeczności funkcja czy status majątkowy Żydów – przytłaczać. Być może zatem powyższy obraz przyczynił się do określania wielodzietności przez odniesienie do garderoby żydowskich mężczyzn. Z kolei motywacją drugiego z wymienionych związków, MODLIĆ SIĘ JAK ŻYD DO MIESIĄCA W PEŁNI, stało się najpewniej Rosz Chodesz, czyli święto nowiu (!) księżyca, jeden z najważniejszych dni w żydowskim kalendarzu. Wyznaczał on bowiem początek miesiąca, który Bóg nakazał Mojżeszowi uroczyście obchodzić – składając ofiary i gorliwie modląc się. Obserwacja obyczajów mogła przełożyć się zatem na powstanie omawianego połączenia. Należy jednak mieć na uwadze, że wskutek potocznej percepcji świata oraz niechęci Polaków do społeczności żydowskiej spostrzega się znacznie zmodyfikowaną postać porównania w stosunku do rzeczywistych obchodów Rosz Chodesz. W przypadku omawianej konstrukcji obiektem modlitw ma być księżyc (miesiąc) w pełni, nie zaś, jak nakazywałby tego obyczaj, w nowiu. Niewykluczone, że motywacji porównania upatrywać można w utrwalonym m.in. w kulturze ludowej przekonaniu o negatywnym wpływie pełni księżyca na organizm i zdrowie człowieka. Pogląd o rzekomym związku wyznawców judaizmu z siłami nieczystymi, którym sprzyjała pełnia (por. Wójtowicz online) mógł znaleźć swoje odzwierciedlenie w badanej konstrukcji, skądinąd podkreślającej antypatię Polaków do Żydów. Towarzyszący połączeniu kontekst pokazuje ponadto, że ma ono wydźwięk pejoratywny: (…) To, co (mężczyźni – A.R.) uważają za wadę w pannie, mają za powab w mężatce. Panna kokietka jest w ich oczach prostą kokietką, od której stronią; mężatkę kokietującą z rozumem nazywają une femme charmante, délicieuse, i modlą się do niej, jak żydzi do miesiąca w pełni (Cecylia – Półkownikowa, PanMężKorz, akt I, scena I). Na podstawie kontekstu, w jakim występuje konstrukcja można 89 wysunąć wniosek, że oznacza ona bezwolne wpatrywanie się w obiekt kultu przy jednoczesnym sprawianiu wrażenia zatracania kontaktu z rzeczywistością. Analizując polski stereotyp Włocha, Elżbieta Wierzbicka-Piotrowska zauważa, że ulegał on zmianom na przestrzeni dziejów. Oprócz skojarzeń z uczonością, muzykalnością, żywą gestykulacją czy pogodą ducha, w pewnym momencie Polacy postrzegali mieszkańców Półwyspu Apenińskiego w kategoriach „sprytu i przebiegłości” (Wierzbicka-Piotrowska 2015: 138). Perspektywa ta przełożyć się mogła na odnotowane w materiale porównanie: CHYTRY JAK WŁOCH. Inną konstrukcją, o której warto w tym momencie wspomnieć ze względu na zaobserwowane nawiązania do pochodzenia (etnicznego) jest jednostka SZCZERY JAK MAZUR. Badania Jurija Sileckiego oraz Iriny Lappo wskazują, że określenie Mazur stosowane było dawniej przez ludność ukraińską i białoruską w odniesieniu do polskich kolonistów (zob. Silecki 2008, Lappo 2005). W odróżnieniu jednak od znienawidzonego Lacha, który kojarzony był z panem, miano Mazura zyskali chłopi polskiego pochodzenia, posiadający ten sam status społeczny, co większość Ukraińców w XVIII i XIX w. (por. Silecki 2008: 141). Ta równość stanowa, a co za tym mogło iść – wzajemne zaufanie, szczerość i sympatia, znalazły zatem swoje językowe poświadczenie w analizowanym połączeniu. W tym miejscu warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że choć analizowana jednostka nie jest wypowiadana przez ukraińskiego bądź białoruskiego chłopa, mogła ona funkcjonować w codziennej mowie przedstawicieli innych warstw społecznych, także wykształconych. Za przypuszczeniami tymi przemawia miejsce wydania dramatu – Wilno, w którym w XVIII i XIX w. funkcjonowały języki lokalne (nieurzędowe): białoruski, litewski, ukraiński, a początkowo także i polski (Bednarczuk 2016: 29). Tym samym może poświadczać to obecność użytkowników wyżej wymienionych języków na terenie miasta. Domniemywać zatem można, że wskutek wzajemnych kontaktów porównanie to przeniknęło do codziennej polszczyzny przedstawicieli wyższych warstw społecznych, także innojęzycznych (w tym przypadku: użytkowników polszczyzny). W badanym materiale oba porównania pojawiają się w obrębie jednej wypowiedzi, która kończy dramat PanMężKorz: Los, chytry jak Włoch, najczęściej mistyfikuje człowieka; ale kiedy komu da rękę i serce rozumnej i dobrej kobiety, wtenczas jest szczerym, jak Mazur (Adolf – Cecylia – Major – Półkownikowa, akt III, scena II). Wypowiada je Adolf – mężczyzna, któremu po przezwyciężeniu wielu zawiłości i przeszkód, finalnie udało się doprowadzić do swoich zaręczyn z Cecylią. Przywołany kontekst pokazuje zatem, że analizowane jednostki archiwizują przekonania dawnych Polaków odnoszące się zarówno do sposobu postrzegania Mazura, jak i Włocha. 96 konstrukcje: COŚ JEST JAK GROCH NA ŚCIANĘ, JĘDRNY JAK ZIARNKO ORZECHA PROSTO Z DRZEWA, SERCE JAK LIŚĆ ZAMKNIĘTE. W żywieniu dawnych Polaków znaczącą rolę odgrywał groch, na bazie którego przygotowywano różnego rodzaju zupy, a także dodawano go do wielu potraw (Nowakowska 2005: 110). Genezy analizowanego porównania (COŚ JEST JAK GROCH NA ŚCIANĘ) doszukiwać się można w obserwacji świata przez człowieka. Utrwalona w podobnym połączeniu (Rzucać grochem o ścianę) czynność rzucania rośliną o płaską powierzchnię nie skutkowała żadnymi zmianami. Najprawdopodobniej zjawisko to przełożyło się na metaforyczne znaczenie obu konstrukcji, co potwierdza kontekst użycia: Wies Marysiu, byłem dziś u księdza probosca, obiecał ojcom dobrze nakłaść w usy; ale to wszyćko będzie jak groch na ścianę (Marcin – Marysia, ChłoAryAncz, scena II). Używając połączenia, Marcin chce podkreślić daremność prób rozmowy ze swoimi rodzicami, podobnie jak ma to miejsce w przypadku ciskania ziarnami grochu w ścianę, gdzie trudno o doczekanie się jakichkolwiek odkształceń lub wgnieceń w powierzchni. Podstawy powstania innego połączenia, tj. JĘDRNY JAK ZIARNKO ORZECHA PROSTO Z DRZEWA również upatrywać można w obserwacji świata. A. Nowakowska wiąże niektóre zleksykalizowane porównania oraz związki frazeologiczne, w których występuje leksem orzech z urodą (tj. wyglądem dojrzałych owoców) oraz wynikającymi z niej zdrowiem (Nowakowska 2005: 74). Kontekst wypowiedzi każe jednak zwrócić uwagę na znaczenie przymiotnika jędrny: Często pod łupiną rubasznych jego wyrażeń jest prawda tak jędrna, jak ziarnko orzecha prosto z drzewa (Półkownikowa – Cecylia, PanMężKorz, akt I, scena I). Z dużym prawdopodobieństwem funkcjonuje on tu w swoim przenośnym znaczeniu, jakie podaje SJPDor ‘język przekładu jędrny (wyróżnienie – A.R.), tłumacz sięga często do gwary ludowej, nie cofa się przed wyrażeniami dosadnymi’. Porównując zatem „jędrność prawdy” do ziarnka orzecha, wskazuje się na cechy takie jak prostota, dobitność czy rześkość. Z podobnymi cechami, bo z kwitnięciem, ochroną, niewinnością czy miłością wiąże się w kulturze obraz liścia. Widok zwiniętego go w pąk symbolizuje narodziny oraz młodość (Kopaliński 1990: 204–205). Przekonanie to znalazło swój językowy wyraz w porównaniu SERCE JAK LIŚĆ ZAMKNIĘTE. Świadczy o tym kontekst użycia analizowanej jednostki: (…) serce młodych panien jest jak liść zamknięte – i trzeba dopiero promieni słońca, ażeby się rozwarło (Senzi – Marya, PogZLosLub, akt II, scena I). Tekst, z którego została ona wyekscerpowana pokazuje, że wykorzystywana jest w odniesieniu do młodych panien, które najprawdopodobniej nie doświadczyły jeszcze uczucia pierwszej miłości. 97 Grupa porównań powiązanych ze światem fauny reprezentowana jest z kolei przez dziewięć konstrukcji: KAŻDY WDOWIEC TO JAK PIES DO OWIEC, ŁAGODNY JAK BARANEK, PATRZEĆ JAK GAPA W GNAT, PRACOWAĆ JAK WÓŁ, STAĆ W KUPCE JAK OWIECZKI CZEKAJĄCE NA WILKA, SZCZEBIOTAĆ/ŚMIAĆ SIĘ JAK PTASZEK, WALCZYĆ JAK LEW, WPAŚĆ JAK SZCZUR W ŁAPKĘ, ZWIJAĆ SIĘ JAK MUCHA W UKROPIE. W składzie trzech z nich obecny jest element, który nawiązuje do obrazu owcy bądź baranka. Dotyczy to połączeń: KAŻDY WDOWIEC TO JAK PIES DO OWIEC, ŁAGODNY JAK BARANEK oraz STAĆ W KUPCE JAK OWIECZKI CZEKAJĄCE NA WILKA. W. Kopaliński wskazuje, że owca kulturowo kojarzona jest m.in. z ofiarą, łagodnością, posłuszeństwem, ale także z uporem, głupotą, biernością i naśladownictwem (Kopaliński 1990: 291). W celu zachowania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa owce pilnowane są przez psy pasterskie, nierzadko zmuszone zaganiać zbłąkane zwierzęta. Konotacje te uwidaczniają się w pierwszym połączeniu, w którym wdowca przyrównano właśnie do psa pasterskiego, biegającego za owcami – młodymi, niezamężnymi kobietami. Potwierdzają to także wypowiedzi jednej z osób dramatu, z którego analizowana konstrukcja została wyekscerpowana: (…) jakem się w karczmie zeszli, to hulsztyki takie wyprawiał, że się każdy nie mógł napatrzeć... oj! asystował mi, oj, asystował, oj, szeptał do onego ucha... ale ojciec z matulą i wszyscy ludzie, jak mi zaczęli brechtać, kłaść na głowę: a to, żeń się z Pawłem, niczego przy nim nie ułakniesz, będziesz chodzić w samych niedwabiach... tak mię też i przerobili na swoje (…) Bogać to człowiek przenikniący, żeby naprzód wiedział co źle a co dobrze... chociaż to powiadają, że każdy wdowiec, to jak pies do owiec (…) miał (on – A.R.) trzy córki, tyle już prawie co ja; jedna była najstarsza, druga wej średnia, a trzecia najmłodsza (Pawłowa – Heljdor, MarKawBli, scena V). Można zatem zauważyć, że relacje matrymonialne, w których mężczyzna był dużo starszy od młodej panny, a ponadto posiadał często dorosłe dzieci (!), były w dziewiętnastowiecznym środowisku wiejskim nie tylko akceptowane, ale także pożądane. Tego rodzaju aranżowane małżeństwa zapewniały bowiem stabilizację materialną nie tylko młodej kobiecie, lecz również jej rodzinie. Z kolei porównanie STAĆ W KUPCE JAK OWIECZKI CZEKAJĄCE NA WILKA ma znaczenie dosłowne. Opiera się ono na obserwacji zachowania zwierząt w sytuacji zagrożenia (wilka) – paradoksalnie owce nie rozpraszają się, lecz formułują w stado, by zapewnić sobie bezpieczeństwo i zwiększyć szanse przetrwania. W ciekawy sposób połączenie to zostaje wykorzystane przez Majora z utworu PanMężKorz: Biedne panienki same jedne, stoją po kątach w kupce, jak owieczki czekające wilka. A wilki gdzie? – hultaje, wszystkie co do jednego 98 koło mężatek. Tam widzą wszystkie smaki i doskonałości… (Major – Adolf, akt II, scena I). Choć użyte porównanie oraz kontekst sytuacyjny wskazywać by mogły na zwiększone szanse zainteresowania obecnych kawalerów młodymi dziewczętami, rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Przykład ten pokazuje zatem, że porównania towarzyszą polszczyźnie potocznej w celu obrazowego przedstawienia danej sytuacji, próby jej ukonkretnienia, aby stała się łatwiejsza w percepcji. O podobnym, dosłownym sensie konstrukcji można mówić w odniesieniu do zestawienia ŁAGODNY JAK BARANEK. Realizuje się tu utrwalony w świadomości społecznej sposób postrzegania baranka jako emblematu łagodności, delikatności, niewinności i potulności, o czym wspominają W. Kopaliński (Kopaliński 1990: 291, 293) oraz W. Wysoczański (Wysoczański 2006: 146–147), a co także wiąże się z tradycją biblijną – to właśnie baranka przedstawiano jako symbol ofiary. W opisanym wyżej znaczeniu zestawienie funkcjonuje w wypowiedzi Spokoynickiego z dramatu PięSioAJedDmu: Ja chciałem żony łagodney iak baranek, a to Dragan – oy tem gorzey – (głośno) pozwól Pani otwarcie powiedzieć, iż zamiast tych burzliwych zabaw, byłbym nierównie szczęśliwszy, gdybyśmy czas trawili spokoyniey, naprzykład czytanie... (Spokoynicki – Amelia, PięSioAJedDmu, scena VI). Mężczyzna, rozmawiając z potencjalną kandydatką na żonę, orientuje się, że jej usposobienie jest zupełnie odmienne od stylu życia do jakiego sam przywykł. Konstatuje wówczas, że potrzebuje kobiety spokojniejszej, a zatem łagodnej jak baranek. O zbliżonych konotacjach można mówić w odniesieniu do ptaka, który obok oczywistych skojarzeń z chmurami czy wolnością, wiązany jest też z przyjemnością. Wśród odnotowanych konstrukcji dwie zawierają element nawiązujący do świata skrzydlatych stworzeń: SZCZEBIOTAĆ/ŚMIAĆ SIĘ JAK PTASZEK oraz PATRZEĆ SIĘ JAK GAPA W GNAT. Wizja ptaka jako emblematu przyjemności manifestuje się w pierwszym z porównań, w którym podkreśla się jego beztroskę czy radość. Znajduje to uzasadnienie w analizowanych dialogach: SĘDZINA. (…) Pani przechodziła koło naszego domu i szczebiotała i śmiała się jak ptaszek... Z kim pani szła? MARYA. (cicho, niewyraźnie) Z panem Jurkiewiczem (Sędzina – Marya, WMałDomRitt, akt II, scena X). Zaskakujące uradowanie Maryi, które zwraca uwagę Sędziny wywołane jest towarzystwem Jurkiewicza – nowego lokatora młodej kobiety, z którym nawiązała romans. 99 Powyższy fragment pokazuje zatem żywotność obrazu ptaka jako symbolu przyjemności, którego trwałość poświadcza także omawiane porównanie. Drugie z połączeń składa się z kolei z elementów nacechowanych gwarowo i potocznie, odpowiednio gapa ‘wrona, gawron’ (SJPDor) oraz gnat ‘kość’. Beata Burska-Ratajczyk (Burska-Ratajczyk 2021: 5) oraz J. Bartmiński (Bartmiński 2020: 43) wskazują, że postać tej konstrukcji jest najprawdopodobniej wynikiem obserwacji ptaków z rodziny krukowatych w kontekście ich zintensyfikowanej potrzeby postrzegania. Mogło stać się to podstawą do porównania wpatrywania się zwierzęcia w kość (gnat), jeśli była ona elementem wyróżniającym się w obrębie pola jego widzenia. Samo wykorzystanie elementów nacechowanych dialektalnie oraz potocznie może być natomiast motywowane statusem społecznym osoby, która posługuje się porównaniem: HELJODOR. (…) więc powiadacie, że tak wam te pasierbice dokuczały... PAWŁOWA. Bogać nie, a najbardziej najstarsza... nic, ino owe grajatyki, owe tańce, ostatni grosz czasem wyniesła do karczmy — choć ciała urznąć, a duszę posilić; a mnie nie wolno było do niczego; i co miałam chodzić w niedwabiach, to na wszystko musiałam ino patrzeć z daleka , jak ona gapa w gnat. HELJODOR. (zapisując z admiracją) Jak gapa w gnat! co to za dosadność! (Pawłowa – Heljodor, MarKawBli, scena V). Połączenie pojawia się w wypowiedzi Pawłowej, sprawującej obowiązki gospodyni właściciela wsi – Ignacego. Język, którego używa kobieta, a także znajomość kontekstu kulturowego pozwalają stwierdzić, że ma ona pochodzenie chłopskie. W związku z powyższym nie powinna dziwić obecność licznych ekspresywizmów oraz dosadność wypowiedzi, która przykuwa również uwagę Heljodora – rozmówcy młodej wdowy. Inne konotacje niesie ze sobą porównanie PRACOWAĆ JAK WÓŁ. W minionych wiekach zwierzęta te traktowano jako siłę pociągową (Wtorkowska 2014: 406). Wół zatem kojarzony był przede wszystkim jako jedno z narzędzi (sic!) wykorzystywanych w celach związanych z wykonywaniem ciężkich zadań fizycznych. Zajęcie to stało się podstawą powstania przywołanego porównania, za sprawą którego zwierzę to do dziś kojarzone jest z pracą wymagającą znacznego wysiłku. Jak sygnalizowano rozdziale 4.1.1., połączenie to zawiera swoją reprezentację wariantywną: Pracować jak chłop. Co ciekawe, oba porównania pojawiają się w obrębie jednej wypowiedzi, następując po sobie: JERZY. (spokojnie). Potem, otrzymawszy nadspodziewanie pomoc, dokupiłem trzecią wioskę, liczącą się kiedyś do rodzinnego mego gniazda. 100 SLIZGAWSKI. Ależ ty chyba z nas żartujesz? Trzydzieści sześć tysięcy! pracując jak chłop, a może jak wół... (Slizgawski – Jerzy, PogZLosLub, akt III, scena II). Zastosowany zabieg pozwala zaobserwować, kto w dawniejszych czasach stanowił siłę roboczą oraz umożliwia wyobrażenie jej rzeczywistego funkcjonowania. Chłop był tym, który ze względu na niewspółmierny zysk w stosunku do wykonywanej pracy, zajmował najniższą pozycję w społecznej hierarchii. Dużo gorzej jednak prezentował się los wołu. Zwierzę zmuszane było do wykonywania najcięższych robót, przerastających możliwości człowieka. Sposób jego postrzegania i wartościowania mógł być zatem wynikiem z jednej strony zaprzęganiem do prac, których nie był w stanie podjąć się nawet chłop, z drugiej – antropocentryczną perspektywą. Ta ostatnia powodowała, że zwierzęta w ogóle widziane (i traktowane) były jako istoty gorsze, podległe człowiekowi. Zupełnie inne konotacje posiada natomiast lew – utożsamiany jest przede wszystkim z odwagą, zwycięstwem czy siłą (Kopaliński 1990: 194). Poświadczeniem tych najbardziej oczywistych powiązań stało się zawarte w analizowanym materiale porównanie: WALCZYĆ JAK LEW: FISZBINOWICZ. Szkoda, że cię tu nie było – walczyliśmy jak lwy. SLIZGAWSKI. O zasady, w których, jak wiesz, jesteśmy nieugięci (Fiszbinowicz – Slizgawski – Kazimierz, PogZLosLub, akt III, scena III). Opowiadając przybyłemu Kazimierzowi o domknięciu interesu, Fiszbinowicz ucieka się do zastosowania przywołanego wyżej porównania w celu pokazania swojej wytrwałej i zdecydowanej postawy. Potwierdza to Slizgawski, który doprecyzowując wypowiedź, wskazuje, że w trakcie rozmów pozostawali „nieugięci”. Z kolei opozycję znaczeniową dla powyższej konstrukcji stanowić może połączenie WPAŚĆ JAK SZCZUR W ŁAPKĘ. Wskazuje ono bowiem na znalezienie się w sytuacji bez wyjścia. Genezy porównania poszukiwać należy w obserwacji codziennych realiów. Tekst, z którego analizowane zestawienie zostało wyekscerpowane (KobJakMałNaŚwiBoń: Gierycht – Doras – Lotary, akt III, scena XII) pochodzi z XVIII w., a zatem z czasów, kiedy rozstawione w domostwach, w szczególności w spiżarniach, pułapki na gryzonie stanowiły dość powszechny widok. Tym samym można podejrzewać, że analizowana konstrukcja jest odbiciem osiemnastowiecznej codzienności. 101 W tym miejscu warto wspomnieć o ostatnim z porównań, które nawiązuje do świata fauny, tj. ZWIJAĆ SIĘ JAK MUCHA W UKROPIE. Konstrukcja wskazująca na pospieszne wykonywanie jakiejś czynności utrwaliła się na płaszczyźnie frazeologicznej najprawdopodobniej na skutek obserwacji owadów walczących o życie (por. Maciołek 2012: 228–229), czego przyczyną stać mógł się niefortunny upadek do rozgrzanej cieczy – ukropu. W badanym materiale związek ten pojawia się w dramacie PanMężKorz: IGNACY. (…) Oś pękła. ADOLF. Otoż go macie. IGNACY. To nic – skoczę do majstra. ADOLF. Przynajmniej idź, bez skakania obejdzie się. IGNACY. (wychodząc) Gdzie tam obejdzie się? Trzeba się zwijać, jak mucha w ukropie (Ignacy – Adolf, PanMężKorz, akt III, scena I). Zaobserwować zatem można, że funkcjonuje on w znaczeniu tożsamym do utrwalonego w kulturze obrazu, na co wskazuje wypowiedź Ignacego. Przy użyciu omawianego połączenia mężczyzna informuje bowiem, że należy działać pospiesznie, niemalże w podskokach. Na koniec warto wspomnieć o dwóch porównaniach, które choć nie wpisują się w granice żadnej z wyróżnionych grup (tj. flory lub fauny), to związane są z szeroko rozumianą przyrodą. Mowa o połączeniach PATRZEĆ JAK W TĘCZĘ oraz STARY JAK (KIEJ) ŚWIAT. Tęcza postrzegana bywa jako symbol przymierza, mostu, nadziei czy wreszcie – rzeczy nieosiągalnej (Kopaliński 1990: 424). Taki sposób ujmowania zjawiska widoczny jest także w analizowanym zestawieniu, w którym komponent ten traktowany jest jako obiekt godzien nie tylko uwagi, ale również uwielbienia (por. Wysoczański 2006: 100). Poświadcza to kontekst użycia: CECYLIA. Niedawno chodził za mną − patrzył jak w tęczę − wczoraj tu, w tem samem miejscu! O! to chytrość bez przykładu. PÓŁKOWNIKOWA. Nie chcę go usprawiedliwiać, że ci prawił dusery, ale że się żeni, temu się wcale nie dziwię (Cecylia – Półkownikowa, PanMężKorz, akt III, scena II). Porównanie okazywania zainteresowania przez mężczyzny, który jest tematem rozmowy kobiet, do patrzenia w tęczę ma na celu podkreślenie natężenia tej czynności. Przemawia za tym również odpowiedź drugiej z kobiet, Półkownikowej, zwracającej uwagę na wypowiedziane komplementy i pochlebstwa. 102 W przypadku drugiego z porównań, STARY JAK (KIEJ) ŚWIAT, mówić można o wykorzystaniu znaczenia dosłownego, celem uwypuklenia wieku przedmiotu rozmowy. Związane jest to potoczną percepcją rzeczywistości, w której świat jawi się jako obiekt najbardziej pierwotny spośród wszystkich dostępnych człowiekowi. Zaprezentowany sposób postrzegania znajduje swoje uzasadnienie w realizacji tekstowej: PAWŁOWA. Powiedział do tego pana co tu siedzi: a tobym się opatrzył! babsko stare kiej świat! EULALJA. Kto, babsko stare? PAWŁOWA. A juścić ta gubernantka... a do mnie rzekł: nie bój się, abo mi to z tobą źle, żebym się miał żenić (Pawłowa – Eulalja, MarKawBli, scena XI). Przytaczając powyższe porównanie, Pawłowa przekazuje swojej rozmówczyni, że Ignacy użył go w odniesieniu do pewnej guwernantki. Według opowieści gospodyni chciał okazać tym samym brak zainteresowania kobietą dążącą do zawarcia małżeństwa – mężczyzna miał uzasadniać to wiekiem kandydatki, która była dla niego zbyt leciwa. 4.1.3. Pozostałe porównania Grupa porównań określonych jako pozostałe reprezentowana jest przez siedemnaście konstrukcji, które analizować można w odniesieniu do kulinariów (np. NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM) czy sfery związanej z religią i wierzeniami (np. SIEDZIEĆ JAK NA NIEMIECKIM KAZANIU), a także innymi obszarami znaczeniowymi, które wyróżniono poniżej na potrzeby analizy zebranego materiału, np. przestrzenią codzienności, kultury, a nawet militariami (BOLEŚĆ SERDECZNA JEST JAK KULA ARMATNIA). Do pierwszego obszaru znaczeniowego, a zatem związanego z kuchnią zaklasyfikować można cztery jednostki: NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM, (OBCHODZIĆ SIĘ) JAK Z JAJKIEM, ODBYT JAK (KIEJ) ŚLEDZIOWA GŁÓWKA W WIELKĄ NIEDZIELĘ, ŚLICZNY JAK Z CUKRU. Wspólną właściwością dla wszystkich połączeń jest porównywanie obiektu (członu porównywanego) do cech najbardziej charakterystycznych (z perspektywy antropocentrycznej) dla wykorzystanych elementów. Tym sposobem w pierwszym zestawieniu uwaga jest zwracana na zapach i smak potrawy, które mogły wywoływać mdłości i nudności. Rozszerzenie znaczenia leksemu nudny 103 na uczucie wywołane bezczynnością 39 przyczyniło się do wykorzystywania porównania w celu podkreślenia czyjejś niezmienności, stałości w negatywnym sensie: IGNACY. (…) Jak cię życiem kocham, nudny jesteś, jak flaki z olejem. HELJODOR. (…) Flaki z olejem! czy to przysłowie używane tu jest przez lud... nie uważałeś? (Ignacy – Heljodor, MarKawBli, scena I). Odpowiedź Heljodora może wskazywać, że genezy omawianego połączenia należałoby poszukiwać w tradycji ludowej. Być może skojarzenie to wywołała dosadność porównania, jakim posługuje się Ignacy. Trudno jednak o jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii, bowiem problematyka ta domaga się podjęcia gruntownych badań. Warto także zwrócić uwagę, że omawiane porównanie zostaje powtórzone przez Heljodora, jednak w skróconej formie: flaki z olejem. Być może świadczy to o możliwej wariantywnej, krótszej postaci połączenia. Z całą pewnością przyszła, pogłębiona w tym zakresie analiza przyczyni się do uzyskania pełniejszej wiedzy o proweniencji i wariantywności wybranych frazeologizmów, przede wszystkim zaś tych, które wiązać można z folklorem. Konstrukcja (OBCHODZIĆ SIĘ) Z KIMŚ JAK Z JAJKIEM poświadcza z kolei powszechne wyobrażenie i postrzeganie jajka jako produktu delikatnego, kruchego, który łatwo zbić, w związku z czym należy traktować go z dużą ostrożnością. Poświadcza to także wykorzystanie porównania w dialogu prowadzonym między Ignacym a Heljodorem (MarKawBli): IGNACY. Aha! (po chwili) Urządzisz z nią wszystko, wydasz dyspozycje, żeby było dobrze i z szykiem... (oglądając się) bo to widzisz, z nią trzeba jak z jajkiem. HELJODOR. Z panią Klotyldą? IGNACY. Nie dowcipkuj, mój Heljodoreczku... HELJODOR. Więc z Pawłową?... (Ignacy rusza ramionami) dla czegóż z nią trzeba jak z jajkiem? kazać i kwita (Ignacy – Heljodor, MarKawBli, scena I). Pierwszy z mężczyzn wskazuje, że zlecanie obowiązków jego gospodyni wymaga zachowania taktu i wykazania się dużą delikatnością, co powodowane jest jej skłonnością do gwałtownych zachowań. Za sprawą odpowiedzi Heljodora, w sytuacji tej dostrzec można element komiczny – właściciel wsi w obawie o zdenerwowanie swojej pracownicy nie ośmiela się wydawać jej rozkazów. Uwzględniwszy ówczesny kontekst obyczajowy, spostrzec można, 39 Wcześniejsze znaczenie leksemu na gruncie polszczyzny odnosi się do uczucia obrzydzenia, złego samopoczucia (por. nuda, SPXVI). 104 że była to sytuacja absurdalna. Zauważyć ponadto można, że osoby dramatu pomijają w porównaniu element czasownikowy (obchodzić się). Zabieg ten – stosowanie konstrukcji eliptycznych – jest znamienny dla potocznej odmiany języka polskiego (zob. rozdział 1.1.). Źródłosłowu niektórych połączeń poszukiwać należy w tradycji ludowej – folklorze (por. NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM) 40 . Jeden z ludowych obyczajów nakazywał odprawianie w Wielką Niedzielę tzw. „pogrzebu śledzia”. Zwyczaj ten polegał na biczowaniu ryby, którą musiano spożywać jako zamiennik mięsa w okresie Wielkiego Postu. Od momentu uczynienia tej praktyki można było jeść już produkty mięsne, symbolizujące dostatek i świętowanie związane ze zmartwychwstaniem Chrystusa. W tym kontekście śledź postrzegany był jako element niechciany, zbędny – taki, który nie powinien znaleźć miejsca na wielkanocnym stole. Tradycja ta utrwaliła się w licznych paremiach i frazeologizmach, np. Ma szczęście jak śledziowa główka na Wielką Niedzielę, Ubiegają się jak o śledziową główkę na Wielkanoc (Skorupska-Raczyńska 2013: 306), które wskazują odpowiednio na brak szczęścia oraz znikome zainteresowanie. W badanym materiale odnotowano porównanie ODBYT JAK (KIEJ) ŚLEDZIOWA GŁÓWKA W WIELKĄ NIEDZIELĘ – zwraca się w nim uwagę na podobieństwo nieatrakcyjności pośladków (synekdocha kobiety) z brakiem zainteresowania śledziem w trakcie świąt wielkanocnych: A bo nikt jej nie chciał wziąść w taniec; miała odbyt rychtyg, kiej śledziowa główka w wielgą niedzielę (Pawłowa – Heljodor, MarKawBli, scena V). Porównanie ŚLICZNY JAK Z CUKRU nawiązuje z kolei do długo funkcjonującego sposobu postrzegania cukru. Był to towar z jednej strony trudno dostępny, z drugiej zaś pożądany ze względu na swoje walory smakowe 41 . Wyjątkowość przyprawy przełożyła się tym samym na nadanie jej wysokiej rangi, a nawet wywyższenie w stosunku do pozostałych dodatków, co widoczne jest także w analizowanym połączeniu: LASKOWSKA. Julo, popatrz się, jakiś kostyum na maskaradę, ale śliczny (ogląda, podnosi suknie). STERNBALDOWA. Śliczny jak z cukru! Pewnie na dziś? (Sternbaldowa – Laskowska, CyrMańNeu). Używając powyższego zestawienia w odniesieniu do kostiumu, Sternbaldowa chce uwydatnić z jednej strony natężenie opisującej go cechy (śliczności), z drugiej wskazać na 40 Sygnalizowana problematyka pozostaje w kręgu zainteresowań badawczych, o czym świadczyć mogą powstałe dotychczas publikacje, m.in. Czesak 1998, Rak 2008, Treder 2009, Przymuszała 2011, Tyrpa 2016, Rak, Sikora 2016, Kucharzyk 2017. 41 Barbara Mitrenga zwraca uwagę, że o ile jeszcze w okresie staropolskim słodki smak łączono z innymi smakami, np. ostrym i kwaśnym, to na przełomie XVII i XVIII w. był on już autonomiczny, powszechnie stosowany w cukiernictwie, farmacji, a nawet przemyśle ozdobniczym. Fascynacja przyprawą przekładała się tym samym na przygotowywanie potraw z samego cukru, łagodzenie smaku produktów leczniczych, a także przygotowywanie cukrowych ozdób itp. (zob. Mitrenga 2014: 116–119). 105 wyjątkowość i niecodzienność opisywanego obiektu. Warto przy tym zauważyć, że interpretowane w wypowiedzi przenośne znaczenie substancji słodzącej niesie pozytywny ładunek emocjonalny, a tym samym jest odmienne od tego, jakie mogło funkcjonować w dawniejszych wiekach. Dane słownikowe pokazują bowiem, że cukier, począwszy od XVI aż do drugiej połowy XIX stulecia wartościowany był przede wszystkim ujemnie – odnosił się bowiem do cech takich jak fałszywość czy obłudność (por. Mitrenga 2014: 144–145, 147). Choć SWil notuje przenośne znaczenie leksemu cukrowny, tj. ‘słodki, miły, przyjemny’ (Mitrenga 2014: 147), fakt ten ma charakter incydentalny. Późniejsze opracowania leksykograficzne pokazują stopniowy zanik przenośnego znaczenia wyrazu jako synonimu obłudy, fałszu czy dwulicowości na rzecz postrzegania obiektu w kategoriach czułostkowości i sentymentalności (por. Mitrenga 2014: 147). Warto jednak zauważyć, że wciąż nie jest to znaczenie analogiczne do tego, które może nieść ze sobą zastosowane w tekście porównanie ŚLICZNY JAK Z CUKRU, na co wskazuje sposób funkcjonowania konstrukcji w przytoczonym dialogu. O nawiązywaniu do kolejnego z wymienionych obszarów znaczeniowych, tj. religii i wierzeń można mówić w przypadku czterech konstrukcji, tj. BRZYDZIĆ SIĘ JAK PSI DZIADEM, MILCZEĆ JAK GRÓB, SIEDZIEĆ JAK NA NIEMIECKIM KAZANIU, SKUSIĆ KOGOŚ JAK (KIEBY) EWĘ WĄŻ. Na terenach wiejskich dziadem określano kościelnego oraz kukłę ze słomy przygotowaną na wigilię św. Jana (por. SJPDor). Pies z kolei był jedną z synonimicznych nazw diabła. Warto także zwrócić uwagę na nieodnotowane w badanym materiale wyrażenia dziad kalwaryjski ‘żebrak chodzący po odpustach’ (Skorupka 1967: 202) oraz dziad kościelny ‘żebrak siedzący pod kościołem’ (Skorupka 1967: 202). Niewykluczone, w analizowanym porównaniu desygnatem komponentu dziad jest żebrak. Można zatem sądzić, że konotacje te zostały wykorzystane w połączeniu BRZYDZIĆ SIĘ JAK PSI DZIADEM, za czym przemawiałby kontekst biblijny – niechęć diabła do obiektów religijnych – oraz społeczny. Porównanie zostało bowiem wyekscerpowane z tekstu ChłoAryAncz (Jędrzejowa – Marysia, scena I), w którym występują przedstawiciele niskiej warstwy społecznej, z pochodzenia chłopi. Warto również zwrócić uwagę na archaiczną postać M. lm. rzeczownika psi, która jest kontynuantem formy poprzedzającej proces kształtowania się kategorii męskoosobowości/niemęskoosobowości w polszczyźnie po XVI w., a tym samym stanowi swoiste archiwum językowe. W obszar religii i innych wierzeń włączyć można również konstrukcje, w których występują konotacje związane z grobem. W kulturze utrwaliło się kojarzenie miejsca spoczynku osób zmarłych z ciszą i spokojem, a także brakiem możliwości uzyskania odpowiedzi. Postrzeganie takie odnaleźć można także w porównaniu MILCZEĆ JAK GRÓB, 112 4.2.1. Wyrazowe połączenia imienne – nawiązania do przyrody Prezentowany materiał pokazuje, że najliczniej reprezentowane są konstrukcje, w których składzie znajdują się elementy związane ze światem przyrody (8). Z grupy tej wydzielić można dwa obszary znaczeniowe, skoncentrowane wokół przyrody nieożywionej (SERCE Z KAMIENIA) oraz ożywionej. W obrębie tego ostatniego wyróżnić można ponadto frazeologizmy, które zawierają elementy związane z florą (WIENIEC LAUROWY) i fauną (WIEJSKA GĄSKA, LEW SALONOWY, ORLI NOS, KUTY NA CZTERY NOGI, NA JEDNO KOPYTO, SERCE ZAJĘCZE). Inwariant WIEJSKA GĄSKA, który zawiera elementy nawiązujące do fauny, archiwizuje funkcjonujący w kulturze polskiej stereotyp gęsi jako ptaka mało rozumnego. Szczególnym tego przejawem może być interiekcja głupia gęś!, kierowana zwykle do kobiety w celu obrażenia jej, przede wszystkim na płaszczyźnie intelektualnej 42 . Potwierdza to kontekst użycia połączenia: Czyli, że mnie pan uważasz za wiejską gąskę, z którą poważnie mówić niepodobna? Bardzo dziękuję! (Leonia – Jerzy, PogZLosLub, akt II, scena V). W przytoczonej wypowiedzi można zaobserwować utrwalenie przekonania, że konsekwencją porównania kobiety do WIEJSKIEJ GĄSKI jest nieliczenie się z jej zdaniem, nietraktowanie jej poważnie. S. Skorupka odnotowuje leksem gąska w połączeniach analogicznych do analizowanego, tj. naiwna, parafialna, pospolita gąska, których desygnatem jest kobieta łatwowierna, zamknięta na świat kultury i nauki (Skorupka 1967: 233). Całkowitym przeciwieństwem WIEJSKIEJ GĄSKI jest LEW SALONOWY, a zatem typ mężczyzny brylującego na salonach, światowca (Skorupka 1967: 383). Badania E. UmińskiejTytoń pokazują, że obok salonowej lalki i takiegoż bywalca, mógł on wpisywać się w stały krajobraz dziewiętnastowiecznych spotkań towarzyskich (Umińska-Tytoń 2011: 220–230). Językoznawczyni zwraca uwagę, że płaszczyzna frazeologiczna, jaką posługiwano się w polskich salonach była zdominowana przez francuskie kalki strukturalne. Na tle tym wyróżnia się jednak analizowana konstrukcja, która należy do rodzimych związków wyrazowych (Umińska-Tytoń 2011: 227). Powyższy kontekst daje zatem podstawy do wysunięcia tezy, że pierwotnie frazeologizm ten miał charakter elitarny, a tym samym ograniczony zasięg użycia – posługiwały się nim osoby wysoko sytuowane w hierarchii społecznej. Potwierdza to wykorzystanie jednostki w dialogu. Pojawia się ona w dramacie 42 Podobny obraz oddaje potoczne rozumienie słów Mikołaja Reja: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, / Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!. Przeciętny użytkownik polszczyzny, wbrew postulatom językoznawców (gęsi jako przymiotnik) upatrywać może w nim porównania, że Polacy nie są jak gęsi (Smereczniak 2018: 20), a zatem zaliczają się do narodów niezależnych i wysoko rozwiniętych kulturowo. 113 PogZLosLub, w wypowiedzi Leoni: Starzeję się widocznie, bo mnie taniec już nie nęci, a rozmowy danserów przypominają elementarz. „Czy pani lubi tańczyć? Czy pani pierwszy raz tańczy w tym karnawale? Czy pani woli mazura, czy kontredansa?” Czasami dla odmiany, jeden ze lwów salonowych, wypytuje się mnie o wieś, murawy zielone, bydełko ryczące, i odchodzi najpewniejszy, że mnie zachwycił, i olśnił (PogZLosLub, Leonia – Jerzy, akt IV, scena VI). Zarówno kobieta, jak i jej rozmówca (Jerzy) reprezentują wyższy stan społeczny – Leonia należy do rodziny ministerskiej, zaś mężczyzna jest ziemianinem. Weryfikację powyższego stanowiska mogą przynieść przyszłe badania zorientowane wokół socjopragmatycznego aspektu użycia związków frazeologicznych w dialogach. Antropocentryczny charakter frazeologii, o którym wspominano w rozdziale 4., uwidacznia się także w połączeniu ORLI NOS, odnoszącym się do cech zewnętrznych – cielesnych (Burska-Ratajczyk 2021: 3) – człowieka. Przymiotnikowy komponent wskazuje na lekko zakrzywiony kształt nosa, przypominający ptasi dziób. Konstrukcja ta, w odróżnieniu od WIEJSKIEJ GĄSKI, nie posiada pejoratywnego wydźwięku. Uzasadnia to wypowiedź Antoniego z PrzeŚluZal: ANTONI. (…) Malowanie portretów nie jest pracą niewdzięczną o tyle o ile w modelu znaleźć można, choćby najmniejszy ślad, odbłysk czegoś wyższego: wyraz oczu, czoło wyniosłe, nos orli, choćby wargi zaciśnięte, lub dumne obwisłe. Ale kiedy w twarzy nie ma nic, nic prócz głupoty... AUGUST. Wtedy się robi portret głupca i rzecz skończona (Antoni – August, PrzeŚluZal, akt III, obraz I, scena IV). Charakteryzując sztukę portretowania, mężczyzna postrzega ORLI NOS jako zaletę, bowiem jest to cecha wyróżniająca, a wręcz wywyższająca – dzięki niej artysta może uchwycić wyjątkowość swojego modela. Za pozytywnym wydźwiękiem konstrukcji przemawiają także dalsza część komunikatu mężczyzny oraz odpowiedź jego rozmówcy. Przytoczony fragment pokazuje ponadto, że z perspektywy malarza niepożądaną cechą ludzką jest głupota (rozumiana tu jako brak bystrości), ponieważ trudno o jej trafną, malarską interpretację. O SERCU ZAJĘCZYM mówi się z kolei w odniesieniu do osoby o tchórzliwym, bojaźliwym usposobieniu (Skorupka 1968: 740, WSF PWN: 470). Motywacją frazeologizmu są znaczeniowe konotacje, jakie wiążą się w polszczyźnie z zającem. Wyraz ten, szczególnie w środowisku myśliwskim, jest nacechowany pejoratywnie, czego podstawą są m.in. dawne obyczaje łowieckie. W kulturze polskiej gratyfikowano polowania na tzw. zwierzynę grubą – 114 dzika, łosia czy sarnę 43 . W tej swego rodzaju „hierarchii” jednocześnie degradowano zająca jako stworzenie chude, mizerne, bezbronne i tchórzliwe. Potwierdzają to z jednej strony pseudonimy funkcjonujące wśród łowczych – określenie kogoś mianem zajączkarza lub zajęcarza jest wyrazem pogardy, lekceważenia (Malczewska 2018: 103–105) – z drugiej kontekst użycia połączenia w badanym materiale. Pojawia się ono w wypowiedzi Prostakiewcza z PodBoh, który obawia się wyrazić swoją frustrację i złość wobec domniemanego kochanka żony: Ah iakiż ze mnie tchórz! Serce zaięcze! Czemuż się nie rozgniewam? (Prostakiewicz – Gaszkiewicz, PodBoh, akt III, scena IV). A zatem utrwalony w kulturze obraz zająca jako zwierzęcia płochego, uciekającego znajduje swoje uzasadnienie w sposobie mówienia, o czym świadczy nie tylko profesjolekt myśliwski, ale również przytoczona wypowiedź. Według E. Jędrzejko etymologię inwariantu KUTY NA CZTERY NOGI wiązać należy z koniem (Jędrzejko 2002: 610). Przemawia za tym, po pierwsze, leksem kuty powstały na bazie czasownika kuć, wskazującego na m.in. czynność przybijania podkowy do kopyta. Co więcej, zestawienie cztery nogi odzwierciedlać ma wygląd zwierzęcia, które było powszechnym widokiem w dawnej Polsce 44 – obserwuje się to także w połączeniu koń ma cztery nogi a też się potknie (Jędrzejko 2002: 609–610). Z drugiej jednak strony zauważyć można, że przymiotnikowy komponent konstrukcji jest bliskoznacznikiem dla leksemu przebiegły. Zależność tę widać już u S.B. Lindego, który w swojej definicji uwzględnia wspomniany przymiotnik: „Bardzo biegły, chytry, kuty, szczwany, ćwik” (SL, za: Krótki 2016: 85). Kuty w tym kontekście jawi się zatem jako jednostka o negatywnym odcieniu znaczeniowym, co, wydawałoby się, nie przystaje do utrwalonego w polskiej kulturze obrazu konia. Ze zwierzęciem tym wiązać można także połączenie NA JEDNO KOPYTO, a zatem ‘jednakowo, według tego samego wzoru’. Marta Błaszczyk, badając frazeologizmy zawierające leksem koń, konstatuje, że „językowy obraz konia jest raczej pozytywny” (Błaszczyk 2013: 23), co wynika zarówno ze skojarzeń ze zwierzęciem, jak i samego miejsca w kulturze, jakie ono zajmuje. Zaznacza ponadto, że odnotowane negatywne konotacje ograniczają się do linii koń – człowiek (Błaszczyk 2013: 23). Przejawia się to częściowo w badanym materiale – analizowane konstrukcje mają wydźwięk neutralny lub pejoratywny, bo ukazują podległość zwierzęcia w stosunku do człowieka: E, co ja tam mam, do tysiąc djabłów, uważać? Ja to uważam, żeście 43 Inaczej wygląda to w kulturze włoskiej. Pasją łowiecką mieszkańców Półwyspu Apenińskiego obok ptactwa są właśnie zające, które docenia się z uwagi na ich zwinność, szybkość i doskonały słuch (Malczewska 2018: 103). 44 Poświadczać może to definicja zwierzęcia w Nowych Atenach… Benedykta Chmielowskiego: „Koń, jaki jest każdy widzi” (Chmielowski 1968: 278). 115 wy wszyscy na jedno kopyto... (Major – Adolf, PanMężKorz, akt III, scena I). Przyczyną tego stanu jest silnie zakorzeniony antropocentryzm, przejawiający się także, o czym sygnalizowano, na płaszczyźnie frazeologicznej (por. rozdziały 1.1, 4.). Powyższy kontekst daje ponadto podstawy, by sądzić, że analizowane wyrażenie uległo leksykalizacji, a sam nadawca wypowiedzi nie dostrzega już pierwotnego powiązania wyrażenia z koniem. Nawiązaniem do obszaru flory jest głęboko zakorzeniona w kulturze konstrukcja WIENIEC LAUROWY. Etymologia obiektu sięga czasów ateńskich, gdy wieniec pełnił funkcję wyróżnienia zwycięzcy starożytnych igrzysk sportowych. Nagrodzenie wieńcem było równoznaczne z oddaniem laureata pod opiekę bogów (Słapek 2010: 203–205). Tym samym utrwalony we frazeologii przedmiot stał się symbolem triumfu i chwały. W badanych utworach połączenie to pojawia się raz: Nie przerywaj. Otóż nasz artysta, albo wyjeżdża za granicę, lub żyje w nędzy (…) No, za to na grób ciskają mu wieńce laurowe (Drecki – August, PogZLosLub, akt I, scena III). Kontekstowi kulturowemu (wieńcem laurowym wyróżniano także starożytnych artystów) towarzyszy ironiczny wydźwięk całej wypowiedzi – m.in. za sprawą ekspresywizmu ciskać. Analizowana konstrukcja w połączeniu ze wspomnianym czasownikiem zatraca tym samym swój pierwotny wymiar symboliczny – autor wypowiedzi nie gloryfikuje, ale raczej umniejsza roli artysty. Działanie to, jak również sama obecność elementów ekspresywnych wpisują się w granice wypowiedzi potocznych. Analiza tej płaszczyzny może stać się podstawą odrębnego studium, w związku z czym autorka poprzestaje jedynie na zasygnalizowaniu jej potrzeby (zob. Mitrenga 2020, Rejter 2006, Zgółkowa 1991). Jak sygnalizowano w rozdziale 4.1.2., obszar znaczeniowy związany z przyrodą nieożywioną jest formalny. W jego granice wpisuje się wyrażenie SERCE Z KAMIENIA. Podobnie jak w przypadku porównania BYĆ NA SERCU JAK KAMIEŃ (zob. rozdział 4.1.2.) ostatni z komponentów jest tu symbolem nieczułości i ciężaru; jego specyfika przekłada się na możliwość zadawania cierpienia. Ta kulturowa interpretacja znajduje swoje odbicie w analizowanym połączeniu, które wskazuje, że osoba posiadająca SERCE Z KAMIENIA pozostaje niewrażliwa zwłaszcza na cudze nieszczęście. W dramacie DamIHuzFre jedna z postaci używa przywołanego związku wyrazowego w kontekście charakterystyki żołnierzy: Serca żołnierzy z kamieni (Aniela – Rotmistrz, DamIHuzFre, akt II, scena XVII). To zestawienie wydaje się trafne w potocznym rozumieniu świata. Osoba mówiąca bowiem pośrednio wyraża przekonanie, że żołnierz jest zobojętniały, niejako „znieczulony społecznie”, a wskutek tego niezdolny do miłości. 116 4.2.2. Wyrazowe połączenia imienne – nawiązania do człowieka W zebranym materiale wskazać można trzy frazeologizmy związane z wyglądem, usposobieniem i działalnością człowieka – dwa inwarianty (BABSKIE GADANIE, POCZCIWY Z KOŚCIAMI) oraz jedno połączenie występujące w tekście jako wariant konstrukcji LEW SALONOWY, tj. Rozbójnik salonowy. Pierwsze z wyrażeń, BABSKIE GADANIE, powiela zakorzeniony w kulturze (przede wszystkim ludowej) stereotyp kobiety. Roma Łobodzińska zwraca uwagę, że obraz ten jest niejednorodny, bowiem składa się zarówno z cech pozytywnych, jak i negatywnych (Łobodzińska 1994: 182–186). Wśród tych drugich badaczka wymienia m.in. gadulstwo i plotkarstwo, których językowe odbicie odnajduje przede wszystkim w połączeniach zawierających leksem baba. W WSJP PAN opatrzono go kwalifikatorem wskazującym na nacechowanie potoczne, zwracając również uwagę na lekceważący stosunek mówiącego do kobiety. Magdalena Majewska, analizując językowokulturowy obraz męskości w felietonach Tomasza Raczka, zwraca uwagę na dyskryminujący mechanizm przeciwstawiania BABSKIEGO GADANIA męskiej rozmowie (Majewska 2019). O ile pierwszy rodzaj komunikatów można określić jako próżne, pozbawione sensu, nacechowane emocjonalnie czy wreszcie – z semantyczną nadwyżką, drugie klasyfikowane są jako teksty o charakterze czysto informacyjnym, nie posiadającym wyżej wymienionych cech. BABSKIE GADANIE powiela ponadto, co pokazują badania Renaty Przybylskiej, pejoratywne myślenie o kobietach, w szczególności starszych. Jak wskazuje językoznawczyni w poświadczanych kontekstach przymiotnik babski najczęściej jest odpowiednikiem określeń głupi, niegodny uwagi (Przybylska 2016: 546). Analizowane połączenie badaczka proponuje rozumieć w kategoriach zagrożenia – BABSKIE GADANIE zaprzecza bowiem zdroworozsądkowemu myśleniu, podaje w wątpliwość ustalony porządek świata i rządzące nim prawa (Przybylska 2016: 546). Odbicie tej tezy dostrzec można w rozmowie Wojciecha z Mośkiem (ChłoAryAncz): Mośku, Mośku! Co tam zwazas na babskie gadanie, tylko widzis trza powiedzieć: na co ci pieniądze, na co ci dziewucha? (Wojciech – Mosiek, ChłoAryAncz, scena V). Zauważyć można zatem, że mężczyzna usiłuje przekazać żydowskiemu karczmarzowi, aby nie przykładał zbyt dużej wagi do zdania kobiet, gdyż, w jego opinii, jest ono bezwartościowe. Połączenie POCZCIWY Z KOŚCIAMI jest z kolei w języku wartościowane pozytywnie. Przemawia za tym przede wszystkim kontekst, który towarzyszy wykorzystaniu frazeologizmu w tekście: Trzeba ci wiedzieć, że to jest kobiecisko poczciwe z kościami, gospodyni idealna, a przywiązana do mnie, że nie idzie dalej... (Ignacy – Heljodor, MarKawBli, scena I). A zatem 117 kobieta, o której mowa w wypowiedzi jest przedstawiana jako osoba ‘niezwykle dobra, poczciwa’ (USJP). A. Piela (2016: 49–50, 2018c: 291) zwraca uwagę, że jest to przykład „tradycjonalizmu z archaizmem fleksyjnym” 45 . Leksem kość występuje tu bowiem w dawnej formie narzędnika liczby mnogiej rodzaju żeńskiego – kościami. Forma ta, niepoprawna z punktu widzenia współczesnej normy językowej (por. kośćmi), pozostaje jednak akceptowalna w sfrazeologizowanych połączeniach: POCZCIWY Z KOŚCIAMI czy dobry z kościami, uczciwy z kościami (NCKa). Za pozytywnym wydźwiękiem konstrukcji w polszczyźnie przemawia również aspekt glottodydaktyczny – M. Kita i A. Skudrzyk w swoim podręczniku do nauczania cudzoziemców na płaszczyźnie kulturowo-literackiej zwracają uwagę m.in. na frazeologię. Analizowane połączenie klasyfikują jako „frazeologizm nazywający”, sytuując je między jednostkami określającymi „dobrego człowieka” (Kita, Skudrzyk 2009: 85). Konstrukcja Rozbójnik salonowy jest wariantywną formą LWA SALONOWEGO (zob. rozdział 4.2.1.). W WSJP PAN pod hasłem rozbójnik wskazano trzy znaczenia leksemu: ‘rabuś, niegodziwiec, zwierzę’ – ich cechą wspólną jest skłonność do agresywnych działań, a w przypadku dwóch pierwszych – nieprzestrzeganie prawa. Ostatnie ze znaczeń można uznać za swoistą „nić” łączącą obie konstrukcje. Jurij Łotman podkreśla, że rozbójnik jako postać wypreparowana ze stabilnych więzi społecznych dysponował znaczną swobodą czynów i dlatego mógł z łatwością (odgrywać – A.R.) fabularną rolę burzyciela wyjściowej równowagi (…). (Jest on – A.R.) również osobą „poza prawem”, ponieważ podstawą jego zachowania jest epatowanie społeczeństwa (Łotman 1991: 279). Charakteryzując dziewiętnastowieczną powieść rosyjską, badacz zwraca także uwagę na istnienie „bohatera podwójnego”, to znaczy skonstruowanego na bazie przeciwstawnych cech, np. rozbójnika i dżentelmena. Literacka kategoria znajduje swoje odbicie we frazeologii – Rozbójnik salonowy jest zatem określeniem dandysa, mężczyzny, który świadomie wyróżnia się w towarzystwie (szczególnie w kontekście dawnych salonów literackich), także uwodzi kobiety. Takie zachowanie mogło wykraczać poza obowiązujące wówczas normy i przyjęte konwencje, wskutek czego osobę o podobnym usposobieniu zaczęto określać mianem Rozbójnika salonowego. 45 A. Piela proponuje następujące rozumienie tradycjonalizmu: „funkcjonująca we współczesnej polszczyźnie konstrukcja złożona z dwu lub więcej wyrazów (frazeologizm, przysłowie, zestawienie, termin) mieszcząca w swoim składzie jakikolwiek archaiczny element języka będący pozostałością po wcześniejszych etapach rozwojowych polszczyzny, np. archaizm fonetyczny, fleksyjny, leksykalny czy semantyczny (w opozycji do konstrukcji słownych niezawierających elementu archaicznego” (Piela 2018c: 289). 118 4.2.3. Pozostałe wyrazowe połączenia imienne Wśród pozostałych frazeologizmów o charakterze nominalnym wyróżnić można dwa obszary semantyczne – związany z kolorami (CZARNO NA BIAŁYM, CZARNE MYŚLI) oraz kulinariami (MASŁO MAŚLANE, MUSZTARDA PO OBIEDZIE, LEKKI CHLEB). W obrębie pierwszego zbioru należy zwrócić uwagę na kulturową funkcję występujących kolorów – czerni i bieli. Ryszard Tokarski zauważa, że w potocznym rozumieniu świata żadna z tych barw nie jest traktowana jako kolor (Tokarski 1995: 35), w związku z czym określa się je często mianem achromatycznych (Orłoś 2005: 28). Spośród wielu symbolicznych znaczeń wspomnianych barw, w kontekście poruszanych rozważań warto wymienić kojarzoną z bielą czystość oraz zagrożenie, zło, grzech, jak również przesądy towarzyszące czerni. Symbolika pierwszego z kolorów znajduje swój wyraz w inwariancie CZARNO NA BIAŁYM, gdzie oznacza swego rodzaju przejrzystość czy wspomnianą „czystość”. Potwierdza to użycie frazeologizmu w jednym z dramatów: MAJOR. Kogoż u djabła więcej kochałem i kocham, jak Panią? i dla tego zdaje mi się, że jeżeli tak co postrzegam, coby bydź nie powinno, to mogę powiedzieć, choćbym się wydał cokolwiek niegrzecznym. W cudze sprawy, Pani Dobr., ja się wtrącać nie lubię; ale co się Pani tycze, tego nie uważam za cudze (…) CECYLIA. Ach! mój BOŻE! musiałam bardzo pobłądzić, kiedy P. Major bierzesz to tak serio. Prędzej, prędzej czarno na białem, drogi Majorze!... (Cecylia – Major, PanMężKorz, akt II, scena I). Czerń w tym kontekście raczej nie posiada treści naddanej, lecz stanowi kontrast dla klarownej bieli, w efekcie czego przekazywany w ten sposób komunikat (CZARNO NA BIAŁYM) jest jasny, oczywisty, niezmącony. Wyłania się z tego rodzaj opozycji antynomicznej. Należy jednak pamiętać, co podkreśla R. Tokarski, że semantyka tych odcieni „nie układa się w klarowne opozycje oparte na antonimicznych przeciwstawieniach” (Tokarski 1995: 60). Z kolei w wyrażeniu CZARNE MYŚLI upatrywać można znaczeń symbolicznych koloru – niebezpieczeństwa, postępowania wbrew obowiązującym regułom i przyjętym konwencjom, zabobonu. Kulturową trwałość tego sposobu postrzegania barwy i myślenia o niej stanowi m.in. analizowane połączenie – słownikowa definicja podaje, że jest to myślenie pesymistyczne, ponure i złowróżbne (WSF PWN: 263). Znajduje to swoje uzasadnienie także w analizowanym materiale: ROMAN. Przyszłość – oni mi także mówili to samo. Ale jaką? konkurować o brzydką pannę, albo wycierać się po przedpokojach. 119 FISZBINOWICZOWA. Odpędź pan te czarne myśli... A moje współczucie, moja gorąca sympatya, nie osłodzą panu życia? (Fiszbinowiczowa – Roman, PogZLosLub, akt IV, scena III). Melancholijne i posępne wizje Romana Fiszbinowiczowa postrzega przez pryzmat symboliki przywołanej barwy, czarnowidztwa. Pokazuje to zatem, że zakorzeniony w kulturze obraz czerni jako koloru kojarzonego z pesymizmem, frustracją czy zniechęceniem znajduje swoje odbicie także w polszczyźnie potocznej. Drugi z wyróżnionych obszarów, kulinaria, L. Przymuszała proponuje rozumieć jako „(…) wszystko to, co związane jest z przyrządzaniem, gotowaniem i spożywaniem posiłków” (Przymuszała 2017: 248). Analizując ten aspekt na podstawie śląskiej płaszczyzny frazeologicznej, badaczka zauważa cechujący ją antropocentryzm. Podobne wnioski wysunąć można z obserwacji konstrukcji MASŁO MAŚLANE, MUSZTARDA PO OBIEDZIE czy LEKKI CHLEB. Odnoszą się one bowiem odpowiednio do sytuacji komunikacyjnych (w przypadku dwóch pierwszych połączeń) oraz pracy zarobkowej – lekkiej i opłacalnej (LEKKI CHLEB), a zatem wiążą się z funkcjonowaniem człowieka w społeczeństwie. Pierwszy z wymienionych frazeologizmów, MASŁO MAŚLANE, funkcjonuje jako utrwalony w polszczyźnie, potoczny przykład terminu pleonazm. Komponenty: masło oraz pochodny od niego przymiotnik maślany są świadectwem odgrywanej przez tłuszcz roli w Europie oraz w samej Polsce, począwszy od XVII wieku. Wówczas w kuchni francuskiej doceniono walory smakowe masła, sytuując je w roli przypraw. Tym samym przestało być traktowane jako przaśny tłuszcz, kojarzony głównie z kuchnią prostą i wiejską (Kleśta-Nawrocka 2015). Inaczej wyglądało to na gruncie rodzimym, gdzie masło już wcześniej uważano za produkt wykwintny. Zmiana jego statusu w kuchni zachodnioeuropejskiej poskutkowała, wzorem mody francuskiej, początkiem postrzegania tłuszczu jako luksusowego dodatku do dań, nie zaś ich podstawy. Z drugiej jednak strony warto mieć na uwadze, że w dawnej Rzeczpospolitej tłuste jedzenie stanowiło miernik zasobności, w związku z czym różnego rodzaju olejów, smalcu, słoniny itp. starano się używać jak najwięcej (Kuchowicz 1975: 19). W rezultacie, chcąc naśladować kuchnię francuską, niewykształceni w tym zakresie polscy kucharze posiłkowali się masłem zbutwiałym, wręcz zzieleniałym „(…) albowiem takie było sporsze, dając więcej czucia swego, choć w mniejszej kwocie użyte niż młode; do tego każdy zbytek w początkach swoich ogląda się na dawniejszą oszczędność, z której występuje” (Kitowicz 1985: 227). Wobec tego można domniemywać, że masło i pochodny od niego przymiotnik maślany stały się skostniałą zbitką wyrazową na skutek 120 długoletniej tradycji w kulturze 46 , jak również docenienia walorów smakowych i estetycznych tłuszczu przez siedemnastoi osiemnastowiecznych praktyków kulinarnych. O leksykalizacji wyrażenia można mówić już w odniesieniu do XIX stulecia, o czym świadczy jego funkcjonowanie w poniższym dialogu: MAJOR. (…) Któż jest ten Pan Maliński? PÓŁKOWNIKOWA. Obywatel Białoruski. MAJOR. Młody? stary? PÓŁKOWNIKOWA. Lat czterdziestu trzech. MAJOR. A widzisz, niewiele nawet starszy od ciebie. PÓŁKOWNIKOWA. Majętny. MAJOR. No. PÓŁKOWNIKOWA. Uczony. MAJOR. Eh! PÓŁKOWNIKOWA. Z charakterem. MAJOR. A widzisz? – A Waszmość co? – masło maślane, bez decyzyi. – A jak Pani uważałaś, czy szczęśliwa? (Major – Półkownikowa – Adolf, PanMężKorz, akt I, scena I). Adresatem wyrażenia jest Adolf – pretendent do ręki Cecylii. Młoda kobieta usnuła intrygę, w którą zaangażowała ciotkę – Półkownikową – i przyjaciela rodziny – Majora. Celem mistyfikacji jest wzbudzenie zazdrości, a tym samym zainteresowania w niczego nieświadomym Adolfie. Podczas gdy Półkownikowa wymienia zalety domniemanego męża Cecylii, Major konstatuje, że Adolf wypada przy nim miernie, niczym MASŁO MAŚLANE, m.in. z braku swojej decyzyjności. Przy analizie konstrukcji wskazującej na rzecz spóźnioną, nieaktualną, tj. MUSZTARDA PO OBIEDZIE warto pochylić się nad jednym z jej komponentów – rzeczownikiem musztarda. Potoczna etymologia frazeologizmu, bliska legendzie lub ludowemu podaniu, upatruje jego początku w czasach napoleońskich. Musztarda miała wówczas trafić na polskie stoły szlacheckie, gdzie jedzono ją łyżkami, traktując jako deser. Według legendarnej opowieści postępowanie to wywołało oburzenie samego Napoleona Bonapartego, który miał wydać okrzyk oburzenia „Ależ to jest musztarda po obiedzie!” (Okiem Filolożki 2017). Wyjaśnienie to nie znajduje uzasadnienia w historii, o czym świadczyć może odnotowany przez Stanisława Czernieckiego przepis na musztardę w jego Compendium ferculorum (Czerniecki 1682: 95). Autor podaje, że jest to dodatek adekwatny do jakichkolwiek potraw mięsnych lub rybnych, 46 Na gruncie polszczyzny wyraz ten notowany jest od XV w. (Boryś 2005: 316), natomiast początków rzemieślniczej produkcji tłuszczu upatruje się już w czasach starożytnych (Górska 2012). 121 zarówno gotowanych, jak i pieczonych (Czerniecki 1682: 95), jednocześnie go zachwalając. Mięsa i ryby stanowiły wówczas podstawę dań obiadowych, w związku z czym sądzić można, że etymologii frazeologizmu upatrywać można w dawnej obyczajowości 47 . Analiza odnotowanego wyrażenia w dialogach pozwoliła zauważyć, że jego znaczenie jest tożsame ze słownikowymi definicjami: ADOLF. (…) ale stało się. Nie miałem w swoję porę decyzyi, teraz przynajmniej będę miał rezygnacyą. MAJOR. Musztarda po obiedzie. Ty będziesz miał rezygnacyą, a P. Maliński ma Cecylią… (Major – Adolf, PanMężKorz, akt I, scena I). Posługując się powyższym określeniem, Major chce wykazać Adolfowi jego brak decyzyjności. Skutkiem tego jest stracenie przez młodszego z mężczyzn szans na oświadczenie się pannie Cecylii. Kulturę polską charakteryzuje ponadto niezwykłe przywiązanie do chleba, do którego odnosi się z szacunkiem, o czym świadczyć mogą pielęgnowane jeszcze zwyczaje całowania wypieku czy rysowania na nim znaku krzyża. Przejawem poszanowania obiektu jest także głęboko zakorzenione przekonanie, że nie należy go wyrzucać. Wyrastać ono może z historyczno-kulturowych uwarunkowań charakterystycznych dla ziem polskich (podstawa codziennego pożywienia, także: mieszanie wypieku z perzem lub lebiodą w okresach głodu, por. Stypa 2018: 208). Hanna Stypa w swoim studium poświęconym motywowi chleba w kulturze i języku polskim zwraca także uwagę na postrzeganie wypieku jako symbolu pracy i wynagrodzenia za nią (Stypa 2018: 214). Zwyczaju płacenia chlebem za wykonaną usługę doszukiwać się można już w czasach nowotestamentowych, co poświadcza List do Koryntian „dobry robotnik z ochotą przyjmuje chleb za pracę swoją” (Zwoliński 2013: 37). Potwierdza to Renata Dźwigoł, która zwraca również uwagę na stałą zależność między jedzeniem (chlebem) a pracą, bowiem tę ostatnią wykonuje się po to, by zaspokoić głód (Dźwigoł 2013: 64). Utrwalone w kulturze przekonania przechowuje wyrażenie LEKKI CHLEB, w którym, zgodnie ze znaczeniem całej konstrukcji, chleb jest emblematem pracy. Obrazuje to sposób wykorzystania wyrażenia w jednym z dialogów dramatu MarKawBli: HELJODOR. (jak wyżej) Więc to był nie zły jakiś człowieczyna... 47 W staropolszczyźnie przed upowszechnieniem się analizowanego frazeologizmu funkcjonowało połączenie po obiedzie łyżka (NCKb). Podobna forma zachowana została w języku rosyjskim: Doroga łóżka k obiedu (Grosbart 1975: 138). 128 oraz: PÓŁKOWNIKOWA. Ale, ale, jak imię twego mniemanego męża? CECYLIA. Doprawdy, że mi to jeszcze nie przyszło do głowy. A cóż, niech będzie także Adolf (Cecylia – Półkownikowa, PanMężKorz, akt I, scena I). Warto także zauważyć, że w pierwszym przykładzie (MIEĆ OLEJ W GŁOWIE) głowa ma jednocześnie odnosić się do postrzegania jej jako symbolu rozumu i niezależności. Z wypowiedzi Cecylii można zatem wywnioskować, że mądra kobieta powinna potrafić kierować działaniami mężczyzn. Mirosław Bańko sugeruje, że podstawą pierwszej konstrukcji mogło stać się także metaforyczne postrzeganie głowy jako mechanizmu, którego sprawne działanie jest uzależnione od regularnego naoliwiania. Podkreśla jednak, że swoją opinię opiera na podstawie danych słownikowych w SJPDor, gdzie jako egzemplifikację podano jedną z komedii Franciszka Zabłockiego z końca XVIII w. (Bańko 2014). Jednostki PALIĆ SIĘ WE ŁBIE oraz PRZEWRACAĆ SIĘ WE ŁBIE również odnoszą się do głowy ludzkiej, o czym świadczy m.in. towarzszący ich użyciu kontekst (zob. ChłoAryAncz, scena II, scena XII). Komponent głowa został jednak wymieniony na łeb, który według słownikowych poświadczeń jest określeniem ekspresywnym (WSJP PAN) – pogardliwym, potocznym i rubasznym (SJPDor). Motywacji wymiany elementów upatrywać można na płaszczyźnie społecznej. Osoba, w której wypowiedziach pojawiają się obie konstrukcje jest młodym mężczyzną o pochodzeniu chłopskim, a zatem reprezentuje niższe warstwy polskiego społeczeństwa. Odmiana gwarowa polszczyzny w stosunku do jej wariantu ogólnego jest dużo bardziej ekspresywna, w związku z czym można sądzić, że przyczyniło się to do posługiwania się leksemem identyfikowanym z potocznym rejestrem językowym. Sam język z kolei, pojmowany jako część ludzkiego ciała, kulturowo wiązany jest m.in. z kłamstwem, plotką, obmową, o czym świadczyć może funkcjonujący w polszczyźnie zwrot być na językach. Narząd ten jest jednak również symbolem wymowy (Kopaliński 1990: 130–131). Śladem tego może być frazeologizm WPAŚĆ NA JĘZYK, którego współczesnym odpowiednikiem jest zwrot wpaść na myśl ‘powziąć myśl, pomyśleć co’ (Skorupka 1968: 608). Powiązanie między językiem a wymową na płaszczyźnie symbolicznej potwierdza kontekst użycia połączenia: SLIZGAWSKI. Ho, ho! w twoich ustach taki wyszukany wyraz! ROMAN. Wpadł mi na język, gdym popatrzał na was (PogZLosLub, akt III, scena II). 129 Związki PRZYWIĄZAĆ KAMIEŃ MŁYŃSKI DO SZYI (por. JĘZYKI LUDZKIE SĄ JAK KAMIENIE MŁYŃSKIE, 4.1.2.), LECIEĆ NA ZŁAMANIE KARKU i jego neutralny wariant – Iść na złamanie szyi rozpatrywane są w kontekście symboliki szyi i sposobu jej postrzegania przez człowieka. Badania Darii Mycan wykazały, że wspomniana część ciała odgrywa niebagatelną rolę w życiu, co poświadcza polski materiał frazeologiczny (Mycan 2008: 255). Połączenia LECIEĆ NA ZŁAMANIE KARKU oraz Iść na złamanie szyi na płaszczyźnie metaforycznej oznaczają wystawienie się na pewną śmierć. Druga z konstrukcji może ponadto stanowić kulturowe odbicie wykonywania dawnej kary śmierci tj. ścięcie głowy za pomocą gilotyny. Temat ten wymaga jednak gruntownej i pogłębionej analizy. Współczesne rozumienie jednostki LECIEĆ NA ZŁAMANIE KARKU różni się znacznie od tego, jakie odnotowuje S. Skorupka (por. Skorupka 1967: 318), a które znajduje swoje uzasadnienie w tekście. W WSF PWN frazeologizm ten odnotowany został w formie interiekcji Idź, leć itp. na złamanie karku ‘pot. wynoś się, nie chcę cię widzieć’ (WSF PWN: 160). Zarówno S. Skorupka, jak i kontekst wypowiedzi w jednym z dramatów (CyrMańNeu) wskazują na wykonywanie czegoś w pośpiechu, bez zważania na niebezpieczne okoliczności: O, tak, ja zaraz domyśliłam się, to ładna, o ładna, ślicznie zbudowana kobieta, co za biusta, co za prześliczne biusta, co za biodra! mówię ci Jula, że doprawdy nie ma się co dziwić mężczyznom, że tak lecą na nią na złamanie karku (CyrMańNeu). Pochodzenie związku PRZYWIĄZAĆ KAMIEŃ MŁYŃSKI DO SZYI, podobnie jak genezę porównania JĘZYKI LUDZKIE SĄ JAK KAMIENIE MŁYŃSKIE, wiązać należy z tradycją biblijną, co sygnalizowano w rozdziale 4.1.2. Tu również występuje późniejsza w stosunku do poświadczanej przez źródła staropolskie forma komponentu przymiotnikowego, tj. młyński (zamiast: młynny). Wśród związków o charakterze werbalnym odnotowano jedną konstrukcję zawierającą komponent kość. W połączeniu ZGRUCHOTAĆ WSZYSTKIE KOŚCI kość zachowała swój pierwotny sens – jest jednym z elementów budujących ludzki organizm. Na elementarność znaczenia komponentu zwraca także uwagę Grzegorz Szpila, badając dolnołużycką frazeologię somatyczną (Szpila 2017: 144). Analizowany związek najczęściej jest przywoływany w funkcji groźby dotkliwego pobicia, wskutek którego ofierze zostałyby połamane wszystkie kości: (…) ia mówię w moiey krzywdzie tak okrutney, będę stał ręce złożywszy? Będę milcząc poglądał na moię sromotę? Ah do stu katów, co ludzie na to powiedzą? Idę, idę wszystkie mu kości na drobne kawałki zgruchotam. Nauczę ia ciebie zdrayco, co to iest uczciwym ludziom rogi przypinać. Idę... (Prostakiewicz, PodBoh, akt II, scena IX). Wzmocnieniem dosłownego znaczenia konstrukcji jest wykorzystany czasownik – gruchotać ‘niszczyć coś z hałasem, miażdżąc, zgniatając lub rozbijając na drobne kawałki’ (WSJP PAN). 130 Nogę natomiast zwykło wiązać się na płaszczyźnie symbolicznej m.in. z człowiekiem, przewagą, siłą, więzią społeczną czy niezależnością (Kopaliński 1990: 256). W zgromadzonym materiale znajdują się dwa połączenia (tradycyjnie klasyfikowane jako zwroty) z elementem noga: BYĆ KULĄ U NOGI oraz NOGA SIĘ KOMUŚ POŚLIZNĘŁA. Pierwsza z konstrukcji stanowi odbicie obrazu przyczepionej do nogi więźnia kuli obciążającej, uniemożliwiającej mu swobodne ruchy. Podobnie zatem jak w przypadku frazeologizmu ZGRUCHOTAĆ WSZYSTKIE KOŚCI, zachowany został tu pierwotny sens związku – pozostawanie dla kogoś ciężarem, zawadą (Skorupka 1967: 515). Fakt ten powiązać można z postrzeganiem nogi jako symbolu niezależności, która została naruszona. Potwierdza to wypowiedź Sędziny z utworu WMałDomRitt: (…) Ale zdawało mi się, że on sam nie zechce, bo przecież Pan Bóg dał mu nie na to zdolności, żeby tu siedział, co? Jak długo żyła ona, to musiał... była jego nieszczęściem... kulą u nogi! (Sędzina – Sielski, WMałDomRitt, akt III, scena II). Kobieta próbuje w ten sposób usprawiedliwić postępowanie swego bliskiego przyjaciela, który w akcie złości zamordował własną żonę. Wskazuje swojemu rozmówcy, że zmarła unieszczęśliwiała męża, a ich związek ograniczał i rzutował na niezależność Doktóra. Analizując połączenie NOGA SIĘ KOMUŚ POŚLIZNĘŁA, warto spojrzeć na nogę jako symbol siły i przewagi. Jednostka przywołująca na myśl obraz upadku człowieka podobne znaczenie ma na płaszczyźnie metaforycznej, wskazując na nieoczekiwane niepowodzenie, degradację moralną (Skorupka 1967: 518). Potwierdza to także użycie frazeologizmu w wypowiedzi jednej z osób dramatu: Ha, ha! i zwlec skórę, którą się nosiło lat tyle, i udawać świętoszka, dla tego że się noga pośliznęła?! A jeszcze kto wie, czy się pośliznęła!... Nie żono, – byłem niegdyś lepszym, potem... złym zostałem i złym jestem; ale tchórzem nikczemnym nie ujrzysz mnie nigdy! (Kazimierz – Marya, PogZLosLub, akt V, scena II), w której nadawca komunikatu podkreśla możliwość chwilowego kryzysu, niepowodzenia. Nos jest z kolei postrzegany w kulturze jako ważna część ludzkiego ciała – jego lokalizacja (twarz), a czasem i kształt (por. ORLI NOS, rozdział 4.2.2.) sprawiają, że jest to element „łatwo zauważalny i skupiający uwagę” (Szpila 2017: 148). Ten sposób obrazowania znajduje swoje uzasadnienie we frazeologizmach SPRZĄTNĄĆ COŚ/KOGOŚ KOMUŚ SPRZED NOSA (wariantywnie: Wziąć coś/kogoś komuś sprzed nosa) oraz WTYKAĆ NOS MIĘDZY KOGOŚ. W pierwszym połączeniu uwagę zwracać może także stopień odległości, w jakiej pozostają osoby, do których się ono odnosi – podkreślana jest bowiem znacząca bliskość (zob. także Bugajski 2004: 96). SPRZĄTNĄĆ COŚ/KOGOŚ KOMUŚ SPRZED NOSA oznacza zatem odebrać komuś przedmiot jego wielkiego zainteresowania, którego zdobycia był tak bliski, że niemal wszedł w jego posiadanie. Poświadcza to wypowiedź jednej z osób dramatu PogZLosLub: 131 Gapiu, gapiu przeklęty – paliłeś kadzidła, deklamowałeś wiersze, – nie śmiejąc być natrętnym, a teraz... sprzątną ci ją z przed nosa!... (Senzi – Kazimierz, PogZLosLub, akt IV, scena VIII). Mężczyzna wyśmiewa w ten sposób postępowanie swojego rozmówcy. Według niego Kazimierz nie potrafi podjąć zdecydowanych działań w celu wzbudzenia w Maryi – obiekcie swoich westchnień – zainteresowania. Konsekwencją tej bierności, jak twierdzi Senzi, ma być ubiegnięcie mężczyzny przez innych kandydatów – owo sprzątnięcie Maryi sprzed nosa. Drugie z połączeń w sposób pośredni odwołuje się zmysłu węchu. WTYKAĆ NOS MIĘDZY KOGOŚ oznacza zbędne zajmowanie się sprawami, w które nie jest się zamieszanym, czego najczęstszą motywacją jest ciekawość, a wręcz wścibstwo (por. Bugajski 2004: 98) Za związkiem analizowanego frazeologizmu ze wskazanym procesem zmysłowym przemawiać może potocyzm węszyć ‘próbować dowiedzieć się czegoś o kimś lub o czymś’ (SJP PWN), który uznać można za hiponim przywołanego połączenia. Marian Bugajski w swym leksykalno-semantycznym studium poświęconym zmysłowi węchu zwraca uwagę na przenośne znaczenie czasowników pokrewnych formie węszyć, tj. wąchać, powąchać, zwąchać, które zostało odnotowane już w SL (Bugajski 2004: 100). Zaproponowaną tezę uzasadnia także wykorzystanie zwrotu w wypowiedzi Pawłowej z MarKawBli: PAWŁOWA. (…) Czego pan będzie nos między nas wtykał... pogniewamy się, to się pogodziemy i kwita... a panu zasię od tego! HELJODOR. (osłupiały) A to kapitalne, wiecie państwo... tego rysu mi brakowało... (zapisuje) (Pawłowa – Heljodor, MarKawBli, scena XV). Oburzenie kobiety wywołane jest nagłym włączeniem się Heljodora w emocjonalną dyskusję między nią a jej pracodawcą Ignacym. Trafnie interpretuje zachowanie mężczyzny – jego zachowaniem kieruje ciekawość. Komizm sytuacji polega jednak na tym, że Heljodora interesuje nie przedmiot kłótni, lecz imponujący zasób frazeologiczno-paremiologiczny gospodyni. Usytuowane niedaleko nosa oko jest narządem odpowiedzialnym za wzrokową percepcję bodźców z otoczenia. Symbolizuje m.in. czujność, wiedzę, umysł, przewidywanie (Kopaliński 1990: 271–272). Czasem bywa wiązane z wyrażeniem okno na świat – umożliwia kontakt z otaczającą rzeczywistością. Analizowany materiał zawiera cztery konstrukcje inwariantne z leksemem oko: MYDLIĆ KOMUŚ OCZY, PATRZEĆ NA KOGOŚ/COŚ SPOD OKA, ROBIĆ COŚ W OKA MGNIENIU, MIEĆ KOGOŚ/COŚ NA OKU. W pierwszym z wymienionych połączeń oko postrzegane jest jako symbol wiedzy (zob. także Pajdzińska 1996: 117). Mydlenie oczu (por. MYDLIĆ 132 KOMUŚ OCZY), którego skutkiem jest chwilowy brak możliwości poprawnego widzenia, przekłada się tu zatem na próbę zwiedzenia kogoś, stworzenia pozorów, by odwieść go od prawdy, co znajduje swoje uzasadnienie w badanym materiale: Nie potrafisz mi oczu zamydlić. Mam w ręku dowód twoiey bezbożności (Prostakiewicz – Żona, PodBoh, akt I, scena VI). Rozjuszony Prostakiewicz wytyka w ten sposób swojej żonie próbę okłamania go, celem zatajenia rzekomej zdrady, o którą podejrzewa kobietę. Frazeologizm PATRZEĆ NA KOGOŚ/COŚ SPOD OKA wiąże się z dosłowną czynnością spoglądania na kogoś nie wprost, bokiem. Analizowany materiał wskazuje, że związek ten nie posiada pejoratywnych konotacji, jest neutralny: Patrzałem dobrze na was z pod oka, jakeście przed chwilą z sobą szeptali... oj! ta Pawłowa... (Heljodor – Ignacy, MarKawBli, scena IV). Za jego pomocą Heljodor komunikuje swojemu rozmówcy, że z zaciekawieniem przypatrywał się jego dyskusji z gospodynią Pawłową. Z kolei związek ROBIĆ COŚ W OKA MGNIENIU odnosi się do czynności mrugania. Leksem mgnienie obecny jest w polszczyźnie od XV w. Równolegle wzmiankowano o formie okamgnienie ‘czas potrzebny na mrugnięcie okiem, chwilka’, utworzonej na bazie przywołanego rzeczownika (Boryś 2005: 320). W analizowanej konstrukcji ujawnia się zatem dosłowne znaczenie oka i powiązanej z nim czynności pomrugiwania. Odzwierciedlają to badane wypowiedzi, w których zwraca się uwagę na szybkość trwania danej czynności bądź procesu, np. pokonywania drogi: ADOLF. (…) żeby przynajmniej za kilka godzin było wszystko gotowe do drogi. IGNACY. W oka mgnieniu. A dokąd pojedziemy? (Ignacy – Adolf, PanMężKorz, akt III, scena I). W ostatniej konstrukcji związanej z wyróżnionym obszarem – MIEĆ KOGOŚ/COŚ NA OKU – zaobserwować można zjawisko metonimii. Oko jest tu bowiem utożsamiane ze zmysłem wzroku, dzięki czemu znaczenia połączenia (‘strzec, obserwować, czuwać, uważać na kogoś’, por. Skorupka 196: 590, WSF PWN: 315) odnoszą się do stanu posiadania kogoś w zasięgu wzroku: LOTARY. (drugi bilet rozwija) (czyta) „Albert Kalen bywszy Chorąży Gwardyi, prosi o bilet za Miasto, a choć to nie iest w czasie przyzwoitym, jednak nie odmówiłbym mu tego dla przyjaźni, którą mam z WPanem, ale, że ma minę barzo niespokoyną, i do tego prosił, żebym bilet adressowany do Pani d’Artur iutro przesłał, zatym umysliłem uwiadomić” (mówi) bardzo za to dziękuię Panu Sekretarzowi, i proszę, ażeby mu biletu nie dawać, a jeżeliby wyszedł gdzie z Kantoru, chciey go mieć móy Bracie na oku, i miey pilność na każde jego ruszenie się, a bądź pewnym nadgrody. 133 BRYFFTYGIER. Bardzo dobrze… (Lotary – Bryfftygier, KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena XIII). Pułkownik Lotary, prosząc Bryfftygiera, aby ten śledził każde posunięcie swego wychowanka Alberta, wykorzystuje frazeologizm MIEĆ KOGOŚ/COŚ NA OKU. Wskazuje to zatem, że opisany wyżej sposób funkcjonowania połączenia w polszczyźnie znajduje poświadczenie także w ówczesnym zwyczaju językowym. Wśród zgromadzonych frazeologizmów odnotowano siedem jednostek zawierających leksem serce: BRAĆ COŚ DO SERCA, ODMIENIAĆ SWE SERCE KU KOMUŚ, PATRZEĆ W CZYJEŚ SERCE, PRZESZYWAĆ SERCE, PRZYJĄĆ KOGOŚ OTWARTYM SERCEM, SERCE SIĘ KOMUŚ KRAJE, SERCE KOMUŚ PĘKNIE. W żadnej z nich serce nie występuje w swoim dosłownym znaczeniu – mięśnia odpowiedzialnego za pompowanie krwi 49 . Kulturowo utożsamia się je z kolei m.in. z miłością, uczuciem, życiem, dobrocią oraz życzliwością i uprzejmością (Kopaliński 1990: 371). W początkowych stadiach cywilizacji postrzegano serce jako „siedzibę duszy” (Kopaliński 1990: 371), a w związku z tym ośrodek wszelkich emocji, w szczególności skrajnych. Odzwierciedla to badany materiał, w którym zaobserwować można nawiązanie m.in. do stanów psychicznych związanych z cierpieniem i innymi negatywnymi przeżyciami. Wymienione konotacje zaobserwowano we frazeologizmach BRAĆ COŚ DO SERCA, PRZESZYWAĆ SERCE, SERCE SIĘ KOMUŚ KRAJE i SERCE KOMUŚ PĘKNIE, z których najmniejszym ładunkiem emocjonalnym charakteryzuje się pierwsze z połączeń. Na podstawie użycia połączeń w badanych wypowiedziach zaobserwować można, że wykorzystywane są przede wszystkim w celu podkreślenia swoich zmartwień, wyrażenia emocji towarzyszących trapiącym chwilom (por. przykłady realizacji w tekstach dramatycznych, Aneks, Tabela 3). Jak sygnalizowano, serce rozumiane bywa również jako ludzkie życie. Potwierdzają to pozostałe z wymienionych jednostek, w których wykorzystane zostały czasowniki takie jak: przeszywać, krajać, pęknąć. To za ich sprawą powyższe wypowiedzenia wiążą się z utrwalonym w kulturze obrazem emocjonalnego bólu, krzywdy, a nawet śmierci na skutek nieodwzajemnionych uczuć. Z postrzeganiem serca jako ośrodka uczuć, w szczególności miłości, związane są konstrukcje ODMIENIĆ SWE SERCE KU KOMUŚ, a zatem ‘przestać kogoś kochać’ oraz PATRZEĆ W CZYJEŚ SERCE, to jest ‘obserwować, znać czyjeś uczucia’ (por. Skorupka 1967: 655). Kontekst użycia jednostek poświadcza, że w dialogach funkcjonują one w swym słownikowym znaczeniu: 49 Do podobnych wniosków dochodzi G. Szpila, analizując dolnołużycką płaszczyznę frazeologiczną (Szpila 2017: 153). 134 AGATKA. Ale bo to też to y Pan Gaszkiewicz iest śmieszny: włóczyć się po drogach w ten czas, kiedy go tu naybardziey potrzeba. Kto wie, czy on z nas nie żartuie! Ta długa iego niebytność, czy nie pochodzi czasem z odmiany iego serca? ROZALIA. Ah nie rokuyże mi tego nieszczęścia! Dość iestem y tak zmartwiona. Nie, nie podobna, żeby on miał odmienić swe serce ku mnie… (Rozalia – Agatka, PodBoh, akt I, scena II), SIELSKI. (...) Ludzie sądzą prędko, nie patrzą w serce. A jeżeli go zasądzili, czy mają go sądzić całe życie? Ah! ja wiem, że pan w duszy czuje tak jak ja. Jakiś głos wewnętrzny mówi mi zawsze, że pan wyższy ponad to, co mówią ludzie. DOKTÓR. Nie wdawaj się pan z tym głosem wewnętrznym w konwersacyę, a słuchaj pan przecie tego, co mówią ludzie, bo to jest zazwyczaj rozsądne i zdrowe... (Sielski – Doktór, WMałDomRit, akt I, scena X). Drugi z przykładów potwierdza ponadto spostrzeżenie W. Kopalińskiego dotyczące postrzegania serca jako „siedziby duszy”, co sygnalizowano powyżej. O pozytywnym wydźwięku frazeologizmu z tej grupy można mówić w odniesieniu do jednostki PRZYJĄĆ KOGOŚ OTWARTYM SERCEM, która jest poświadczeniem percypowania serca jako symbolu szczerości, serdeczności i życzliwości: (…) Któż to kiedy słyszał, płakać dla tego, że iey męża ofiaruią? Oh gdyby mnie tak miły prezent ofiarowano, przyiełabym go sercem otwartym… (Agatka – Rozalia, PodBoh, akt I, scena II). Można ponadto zauważyć, że jedną z funkcji analizowanego frazeologizmu jest także możliwość okazywania wdzięczności. Podobnej konotacji nie odnotowuje W. Kopaliński, w związku z czym warta jest ona pogłębionej analizy w przyszłych badaniach. W analizowanym materiale odnotowano także jedną konstrukcję, w której składzie znajduje się komponent ucho – SIEDZIEĆ W DŁUGACH PO USZY. Odwrotnie niż w przypadku połączeń zawierających element serce, w analizowanej jednostce ucho występuje w znaczeniu dosłownym – jest częścią ludzkiego ciała na wysokości twarzy. Wydźwięk całego zwrotu ma zatem podkreślić wysokość zadłużenia, o którym mowa. Za uzasadnienie może posłużyć kontekst użycia: W miesiąc byłem bez grosza, w dwa siedziałem w długach po uszy, a w kwartał naczelnik mego wydziału przedstawił mnie do dymissyi. (Drecki – August, PrzeŚluZal, akt I, scena II). Badana konstrukcja poprzedzona została innym zwrotem (BYĆ BEZ GROSZA), którego pełniejsza analiza zostanie przedstawiona w dalszej części pracy. Zestawienie jej jednak z SIEDZENIEM W DŁUGACH PO USZY jest ciekawym zabiegiem, bowiem pokazuje kolejne etapy 135 „degradacji” finansowej (bankructwo i zadłużenie) oraz związanej z tym utraty zajmowanej dotychczas pozycji bądź stanowiska. W obrębie grupy frazeologizmów związanych z działalnością człowieka na polu społeczno-kulturowym wyróżnić można pięć obszarów znaczeniowych: waluta: BYĆ BEZ GROSZA, NIE DAĆ ZA COŚ TRZECH GROSZY, WŚCIUBIAĆ SWOJE TRZY KOPIEJKI MIĘDZY DRZWI, śmierć: WPĘDZIĆ KOGOŚ DO GROBU, OBEDRZEĆ KOGOŚ ZE SKÓRY, instytucje: CAPNĄĆ DO KOZY, akcesoria: PROWADZIĆ KOGOŚ NA PASKU, praca: KUĆ ŻELAZO PÓKI GORĄCE, NAWARZYĆ PIWA. Konstrukcje BYĆ BEZ GROSZA, NIE DAĆ ZA COŚ TRZECH GROSZY, WŚCIUBIAĆ SWOJE TRZY KOPIEJKI MIĘDZY DRZWI zaklasyfikowano do grupy frazeologizmów związanych z walutą, ponieważ każda z jednostek zawiera w swoim składzie leksem będący nazwą jednostki monetarnej obowiązującej niegdyś na ziemiach polskich. W dwóch pierwszych połączeniach wykorzystano grosz – najniższy obowiązujący nominał w polskim systemie pieniężnym, a w trzecim kopiejkę – odpowiednik polskiego grosza w walucie rosyjskiej. Ich użycie ma wskazywać na odpowiednio biedę lub bankructwo (nadawca chce podkreślić w ten sposób, że nie jest go na nic stać) oraz niską wartość przedmiotu lub przedsięwzięcia, która powoduje brak wiary w jej skuteczność: (…) W miesiąc byłem bez grosza (…) Zbudziłem się, otrząsnąłem i przysiągłem sobie że się więcej nie dam złapać… (Drecki – Uszyński, PrzeŚluZal, akt I, scena II), (…) gdyby jakim cudem Cecylia została wolną, nie dałbym za to i trzech groszy, żebyś znowu zaczął rozbierać, kunktować... (Major – Adolf, PanMężKorz, akt III, scena I). Warto w tym miejscu powtórzyć o stosowaniu zabiegu, na który zwracano uwagę przy okazji analizy połączenia SIEDZIEĆ W DŁUGACH PO USZY, mianowicie zestawieniu go z konstrukcją BYĆ BEZ GROSZA w celu zobrazowania postępu bankructwa. Jak można zauważyć, BYCIE BEZ GROSZA bezpośrednio poprzedza SIEDZENIE W DŁUGACH PO USZY, które wiąże się z koniecznością zapożyczania się u innych ludzi bądź instytucji. Przyczyny pojawienia się obcej waluty w związku WŚCIUBIAĆ SWOJE TRZY KOPIEJKI MIĘDZY DRZWI (wobec notowanego przez słowniki wściubiać/wtrącać swoje trzy grosze między drzwi, por. Skorupka 1967: 264, WSF PWN: 131) upatrywać można w zniesieniu odrębnej monety w Królestwie Polskim w połowie XIX w. i zastąpieniu jej rosyjskim rublem, który dzielił się na sto kopiejek (Kalwat 2011). Warto również zauważyć, że zarówno w analizowanym frazeologizmie, jak i połączeniu NIE DAĆ ZA COŚ TRZECH GROSZY znajduje się komponent liczebnikowy – trzy. Magdalena Wójtowicz zwraca uwagę, że trójka jest „najczęściej eksponowaną liczbą w polskiej kulturze ludowej” (Wójtowicz 2013: 366). Może być to rezultat przypisywania jej mistycznych właściwości w różnych kulturach – W. Kopaliński wskazuje, że uważano ją za liczbę „szczęśliwą, mitologiczną (…), magiczną, 136 podstawową we wszystkich dziedzinach życia (…) od głębokiej starożytności” (Kopaliński 1990: 434). Także u dawnych Słowian odgrywała niebagatelną rolę, czego poświadczeniem jest ich literatura oralna (Moszyński 1967: 660). Może być to zatem przyczyna wykorzystywania liczby we frazeologii języków słowiańskich, w tym polskiego 50 . Samo znaczenie związku jest zbliżone do treści zwrotu WTYKAĆ NOS MIĘDZY KOGOŚ, o czym świadczą słownikowe definicje (por. Skorupka 1967: 264, WSF PWN 131) oraz funkcjonowanie jednostki w wypowiedzi: COLONNA. Mais oui… więc… jakby to wam powiedzieć. Otóż szczególnie ty Maniusia (…) pójdziesz… ze starym Thugutem… co? MAŃKOWSKA. (…) Jak? Co?… Nic nie rozumiem… SCHOLZÓWNA. (objaśniająco) Niektórych niektórzy puszczają kantem… czy tak?… COLONNA. (nie kontent) Mais non… Panna Scholz zawsze wściubia swoje trzy kopiejki między drzwi…(Colonna – Scholzówna – Mańkowska, CyrManNeu) Omawiany frazeologizm Colonna wykorzystuje, będąc niezadowolonym z powodu zabrania głosu przez Scholzównę. Mężczyzna uważa, że młoda kobieta nie powinna interesować się sprawami, które jej bezpośrednio nie dotyczą. WŚCIUBIAĆ SWOJE TRZY KOPIEJKI MIĘDZY DRZWI znaczy zatem ‘odzywać się, zabierać głos, nie będąc pytanym’. Warto ponadto zwrócić uwagę, że w stosunku do współczesnej postaci kanonicznej omawiane połączenie różni się nie tylko komponentem rzeczownikowym (kopiejka), ale także czasownikowym (por. wtrącać swoje trzy grosze). Wykorzystanie ekspresywnego elementu werbalnego nadaje całej wypowiedzi potoczny wydźwięk. Związek WPĘDZIĆ KOGOŚ DO GROBU (zob. także MILCZEĆ JAK GRÓB, 4.1.3.) można rozpatrywać w kategoriach śmierci. Poświadczona w analizowanym połączeniu czynność wpędzania kogoś do grobu wiąże się z dosłownym znaczeniem rzeczownikowego komponentu, tj. ‘miejscem pochówku osób zmarłych’. W badanym materiale frazeologizm ten pełni często funkcję napomnienia kogoś do zaprzestania postępowania, które przyczynić się może do utraty zdrowia, a tym samym rychłej śmierci: Ależ dla Boga (…) chceszże WPanna w grob wpędzić biednego Ludwika (Baronowa – Fani, KobJakMałNaŚwiBoń, akt I, scena VII). W obrębie omawianej kategorii należy również wspomnieć o połączeniu OBEDRZEĆ KOGOŚ ZE SKÓRY. J. Kitowicz, poświęcając fragment swojego Opisu obyczajów… zarysowi tortur stosowanych w dawnej Polsce, wskazuje, że wykorzystywane były, by wymusić na 50 Więcej uwagi o wykorzystaniu trójki w polszczyźnie poświęcają m.in. Głowacka-Warchoł 2004, Wójtowicz 2013, Hampl 2011, Głowicka 2009. 137 oskarżonym przyznanie się do winy (Kitowicz 1985: 134). W średniowiecznej Europie za typowe sposoby weryfikowania winy uznawano m.in. próbę ognia i wody (Tokarczyk 2000: 89). W tamtym czasie zabieg tortur został rozciągnięty także na przestępców, którzy już nie żyli, ale sędziowie mogli dopatrzyć się „celowości pohańbienia zwłok” (Tokarczyk 2000: 89). Robert Tokarczyk wskazuje, że wśród rozmaitych praktyk stosowano również obdzieranie zwłok ze skóry, które następnie wystawiane były na widok publiczny (Tokarczyk 2000: 89). Początków procederu upatrywać można już w czasach starożytnych, za czym przemawia apokryficzna historia św. Bartłomieja Apostoła, którego przed śmiercią skazano na obdarcie ze skóry 51 . Postrzeganie powyższej czynności w kategoriach tortur znajduje swoje uzasadnienie w płaszczyźnie frazeologicznej – S. Skorupka w definicji związku OBEDRZEĆ KOGOŚ ZE SKÓRY podaje wyłącznie czasownik torturować. Również badany materiał potwierdza tę tezę. Gierycht, jedna z osób dramatu KobJakMałNaŚwiBoń, odwołuje się do użycia omawianego połączenia w chwili irytacji. Sam kontekst wypowiedzi wskazuje, że mężczyzna może mieć wówczas na myśli chęć torturowania swoich współtowarzyszy, co jest wynikiem zdenerwowania i narastającej frustracji (por. KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena XI). W obszarze znaczeniowym związanym z funkcjonowaniem instytucji, rozumianej jako organizacja publiczna, która zajmuje się określonym zakresem spraw (SJP PWN), umiejscowić można połączenie CAPNĄĆ DO KOZY. Rzeczownikowy komponent powinien w tym kontekście być rozumiany jako synonim wyrazu więzienie, który wariantywnie występuje w formie kluza (SWil). Jest ona kontynuantem klozy (z łac. clausa), którą notuje już SPXVI, oznaczającej zamknięte pomieszczenie, także – więzienie. W opracowaniu tym pod hasłem koza nie znajduje się powiązania z klozą bądź więzieniem. Podejrzewać zatem można, że za rozszerzeniem znaczenia leksemu koza, a z czasem zanikiem formy kloza stać może podobieństwo obu wyrazów na płaszczyźnie brzmieniowej. Na związek kozy (klozy) z więzieniem wskazuje także wypowiedź Macieya z tekstu KobJakMałNaŚwi: (…) Mieszkali oni, nie pamiętam, w jakimści Mieście, i trzymali oberże; O! kto tylko do nich zaiechał, tak mu zaraz nożem po gardle, a pieniądze do kieszeni, otoż to tym sposobem przyszli do tak wielkich pieniędzy, potym sprzykrzywszy sobie z Mężem życie, otruła go... Już to Zwierzchność była dowiedziała się o jey sprawkach, i chcieli capnąć do kozy, aż ona dwóma dniami pierwey zemknęła, i już półtora roku, jak się błąka po świecie, boi się, azeby ją nie schwytano (Maciey – Gierycht, KobJakMałNaŚwiBoń, akt II, scena XXVI). W swojej opowieści mężczyzna wskazuje, że tajemnicza kobieta, która otruła własnego męża, wciąż ucieka przed karą – zadecydowano 51 Zdarzenie to upamiętnił Francisco Camilo w obrazie Męczeństwo św. Bartłomieja. 144 związku, pozbawiając go pierwotnego sensu skoncentrowanego wokół rozmyślania i zastanawiania się nad wyborem właściwej decyzji. Według interpretacji kobiety bycie na rozdrożu między stanem kawalerskim a małżeńskim powinno być postrzegane w kategoriach przejścia w kolejny etap. 4.4. Podsumowanie Warto raz jeszcze przytoczyć słowa E. Umińskiej-Tytoń, która wskazywała, że „konkretność (…) to cecha narzucająca się bardzo wyraźnie już przy pierwszej lekturze” (Umińska-Tytoń 1992: 229). Teza badaczki znajduje uzasadnienie w zgromadzonym materiale. Spośród stu wyekscerpowanych związków frazeologicznych i czterdziestu ośmiu porównań, aż w stu trzynastu jednostkach uwydatnia się konkretność – cecha bodaj najbardziej znamienna dla potocznej odmiany polszczyzny. W ramach podejmowanych rozważań zgromadzone konstrukcje podzielono na trzy grupy formalne – porównania, a także wyrazowe połączenia: imienne oraz werbalne. W obrębie tych kategorii wydzielono podgrupy frazeologizmów nawiązujących do świata przyrody i człowieka, jak również innych, nie wpisujących się w powyższe kategorie połączeń. Podejście to nie było przypadkowe, ponieważ poczyniona analiza w kontekście przywołanego wyznacznika pozwoliła zaobserwować liczne odniesienia właśnie do wymienionych obszarów. Ciekawym spostrzeżeniem pozostają różnice ilościowe w tym zakresie. O ile bowiem można mówić o zrównoważonej reprezentacji frazeologizmów odnoszących się do przywołanych kategorii w przypadku porównań i połączeń imiennych (tradycyjnie: wyrażeń), o tyle nie znajduje to uzasadnienia w konstrukcjach werbalnych (zwrotach). W obrębie ostatniej z grup aż czterdzieści dwie jednostki z pięćdziesięciu pozycji zawierających komponent czasownikowy nawiązują do człowieka, przede wszystkim zaś do elementów odnoszących się do ludzkiego ciała, np. MIEĆ KOGOŚ/COŚ NA OKU, BYĆ KULĄ U NOGI, SIEDZIEĆ W DŁUGACH PO USZY. Dane te poświadczają znamienną dla potoczności perspektywę antropocentryczną, która, jak można zauważyć, zasadniczo uwydatnia się na płaszczyźnie polskiej frazeologii. W tym miejscu warto dodać, że w trakcie przeglądu zgromadzonego materiału zauważono tendencję do odwoływania się do elementów świata przyrody w celu dokładniejszego określenia cech bądź zachowań człowieka – poświadczają to m.in. połączenia: STAĆ W KUPCE JAK OWIECZKI CZEKAJĄCE NA WILKA, PATRZEĆ JAK GAPA W GNAT czy nawet ORLI NOS. Bardzo często perspektywa ta pojawia się w porównaniach będących jednym z najprostszych sposobów definiowania zjawisk lub obiektów trudniejszych 145 w percepcji, dzięki możliwości zestawiania ich z tym, co znane i bliskie człowiekowi. Zauważono także, że po konstrukcje tego rodzaju chętnie sięgają nie tylko osoby o niskim statusie społecznym – por. Pawłowa (MarKawBli), Katarzyna, Marcin, Marysia, Jędrzejowa (ChłoAryAncz), ale także reprezentanci wyższych sfer, np. Major z PanMężKorz. Weryfikację tych spostrzeżeń przynieść mogą jednak dopiero przyszłe, gruntowne badania przeprowadzone z socjopragmatycznej perspektywy. Analiza płaszczyzny frazeologicznej przyczynia się ponadto do poznawania utrwalonych w języku dawnych zwyczajów, a także sposobów postrzegania rzeczywistości i opisywania jej. Zaobserwowano, że niektóre połączenia archiwizują elementy, które dla dawniejszych Polaków stanowiły stały element codzienności, a obecnie zyskały status nacechowanych chronologicznie lub w ogóle wyszły z użycia. Wspomnieć wystarczy o połączeniu POCZCIWY Z KOŚCIAMI, które przechowuje archaiczną formę narzędnika liczby mnogiej (kościami), a zasięgiem występowania ogranicza się już wyłącznie do wspomnianego wyrażenia. Widać to także na przykładzie zwrotu WŚCIUBIAĆ SWOJE TRZY KOPIEJKI MIĘDZY DRZWI, gdzie zachowała się nazwa obcej waluty – kopiejki, obowiązującej niegdyś na ziemiach polskich. Ciekawe wnioski można wyciągnąć także przez obserwację dynamiki znaczeń niektórych konstrukcji frazeologicznych. Okazuje się bowiem, że badane jednostki nie zawsze występują w znaczeniu, które proponują słownikowe eksplikacje, co w głównej mierze warunkowane jest kontekstem użycia. Tym sposobem spostrzec można m.in. zabieg polegający na swoistym rozszerzaniu treści połączenia wyrazowego w stosunku do tej, którą sugerują definicje. Przykładowo, porównanie ŻYĆ JAK PUSTELNIK wykorzystywane jest nie w celu podkreślenia izolowania się, odosobnienia, ale utraty majątku. Powszechnie cechy tej nie uznaje się raczej za pierwszorzędne konotacje z pustelnikiem. O podobnych spostrzeżeniach można mówić w odniesieniu do zwrotu MIEĆ OLEJ W GŁOWIE – kontekst wypowiedzi dowodzi, że jej nadawca nie ma na myśli wyłącznie zdroworozsądkowego myślenia, ale także niezależności kobiet względem mężczyzn. Wartą uwagi jest również zauważona rozbieżność znaczeń frazeologizmów – definicje słownikowe nie zawsze znajdują uzasadnienie w tekstowej realizacji. Za przykład posłużyć może zwrot MIEĆ COŚ/KOGOŚ W RĘKU. Choć według poświadczeń leksykograficznych odnosi się on do sprawowania nad kimś władzy, uzależniania go od siebie, to w dialogach użyto go w celu zobrazowania demaskacji intrygi. O dynamice znaczeń można mówić również dzięki możliwości porównywania definicji ekscerpowanych ze współczesnych i historycznych źródeł leksykograficznych, a następnie ich weryfikacji ze sposobem funkcjonowania frazeologizmów w dialogach. Tym samym zauważono, że na przestrzeni lat zmieniło się znaczenie związku CHODZIĆ NA PALCACH. 146 W definicji pochodzącej z WSF PWN położono nacisk na cechy takie jak opiekuńczość, troskliwość, czego nie znajduje się w propozycji S. Skorupki i wydźwięku wypowiedzi zawierającej omawiane połączenie. Wspomnieć wreszcie warto, że przyczyny różnic między słownikowymi definicjami analizowanych konstrukcji a sposobem ich funkcjonowania w dialogach upatrywać należy przede wszystkim w chęci uzyskania ironicznego wydźwięku komunikatu. Jak się okazuje, niektóre z omawianych połączeń przywoływano w celach ośmieszenia postaw, zachowań, cech itp. związanych z człowiekiem. Przykładowo, kontekst użycia wyrażenia WIENIEC LAUROWY całkowicie zaprzecza jego utrwalonemu w kulturze i słownikach znaczeniu, do czego przyczyniło się wykorzystanie czasownika ciskać. Celem tego zabiegu była chęć wykazania bezsensowności pośmiertnego honorowania artystów, jeśli za życia są skazani na skrajną biedę lub konieczność emigracji. Mimo swej językowo-kulturowej skostniałości, frazeologizmy w dialogach mogą nabywać nowe znaczenia. Jest to wynikiem dość swobodnego odwoływania się do cech obiektów stanowiących komponenty wykorzystywanych połączeń. Działanie to zaobserwowano w porównaniu JĘZYKI LUDZKIE SĄ JAK KAMIENIE MŁYŃSKIE. Kontekst użycia pozwala stwierdzić, że posługujący się powyższym połączeniem nadawca nie nawiązuje do masy obiektu, jak zostało to utrwalone w tradycji biblijnej, ale do jego funkcji – mielenia ziaren. Konkretność, a wręcz dosadność, jedna z bardziej charakterystycznych cech potocznej odmiany języka, najwyraźniej uwidacznia się w połączeniach o schemacie porównawczym, ale znacząco manifestuje się także w skostniałych konstrukcjach werbalnych i nominalnych. Przyczyny tego stanu upatrywać można w silnie zakorzenionej tendencji do percepcji świata z perspektywy antropocentrycznej, ujawniającej się w częstych odwołaniach do człowieka. Co ciekawe, równie liczne nawiązania do świata przyrody także zdają się potwierdzać ten sposób postrzegania. Wynika to z wyłaniającego się z badanych jednostek obrazu zwierząt oraz roślin jako obiektów podporządkowanych człowiekowi, jak również przez niego wykorzystywanych – por. PRACOWAĆ JAK WÓŁ, OBWIJAĆ W BAWEŁNĘ. Temat ten jest jednak niezwykle szeroki i domaga się pogłębionych analiz, które z pewnością przyczynią się w przyszłości do uzupełnienia wiedzy na temat kształtowania się płaszczyzny frazeologicznej. 147 Zakończenie Rekonstrukcja języka, jakim dawni Polacy posługiwali się w kontaktach codziennych (tzw. dawna potoczność) jest jednym z ważniejszych pól badawczych, które jak dotąd nie znajdowało szerszego zainteresowania historyków języka. Dotyczy to zwłaszcza analiz skoncentrowanych wokół płaszczyzny frazeologicznej – studia poświęcone tej tematyce wciąż są niszowe, co wynika przede wszystkim z niedostępności materiału rejestrującego dawne dialogi potoczne, a także braku kompetencji do badań nad nimi. Czynniki te, jak również intensywny rozwój lingwistyki (szerzej: humanistyki) cyfrowej w ostatnim dziesięcioleciu dały asumpt do powstania powyższej rozprawy. W celu zbadania udziału frazeologii w badaniach nad dawną potocznością, zwłaszcza z wykorzystaniem nowoczesnych technologii oferowanych przez językoznawstwo cyfrowe, skoncentrowano się na analizie materiału wyekscerpowanego z wybranych dwunastu utworów wchodzących w skład powstającego Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939). Opracowywane narzędzie może przyczynić się do intensyfikacji rozwoju badań, w których istotną rolę odgrywają nie tylko podstawowe kategorie językowe, ale także socjologiczne, dzięki zastosowaniu systemu dwupoziomowej anotacji. Z całą pewnością działanie to przełoży się na dalszy rozwój lingwistyki cyfrowej, która pozostaje w centrum zainteresowań językoznawczych. Wyekscerpowane połączenia wyrazowe zostały wyselekcjonowane – analizie poddano jednostki (sto frazeologizmów i czterdzieści osiem porównań), które wskazują na dwa wyróżniki potoczności, tj. formuliczność i konkretność. Zgromadzone konstrukcje każdorazowo rozpatrywano w kontekście rozmów, a zatem uwzględniając sytuacyjność – cechę, którą uważa się za jeden z ważniejszych determinantów potoczności. Składające się na nią czynniki pozasystemowe, a zatem kontekst historyczno-geograficzny lub cechy kulturowe i socjologiczne uczestników dialogu umożliwiają postrzeganie potoczności jako kategorii podlegającej historycznej ewolucji. Za stanowiskiem tym przemawia badany materiał – zaobserwowano bowiem, że w analizowanych dialogach znaczenie frazeologizmów nie zawsze jest tożsame z tym, które notują opracowania frazeologiczne. Dzieje się to za sprawą m.in. ironicznego kontekstu wypowiedzi, gdy dany związek zyskuje odwrotne znaczenie w stosunku do tego, które zostało utrwalone w kulturze i słownikach. Za przykład może posłużyć użycie wyrażenia WIENIEC LAUROWY w połączeniu z czasownikiem ciskać (por. Drecki – August, PogZLosLub, akt I, scena III). Zarówno niezgodność stylistyczna, jak i kontekst dialogu pozwalają spostrzec, że nadawca wypowiedzi w rzeczywistości chce 148 umniejszyć roli artysty, co stoi w kontrze do utrwalonych w kulturze symbolice i funkcji wieńca laurowego. Dynamikę znaczeń zaobserwowano również, analizując zwrot CHODZIĆ NA PALCACH. Definicje odnotowywane przez współczesne opracowania frazeoi leksykograficzne odbiegają od tych, które można by skonstruować na podstawie kontekstu wypowiedzi (Wanda – Marya, WMałDomRitt, akt II, scena VI, zob. także rozdział 4.3.1.), co z kolei świadczyć może o recesywności jednostki. Warto zaznaczyć także, że w przypadku porównań zauważono stosowanie zabiegu polegającego na rozszerzaniu znaczenia jednostki, m.in. na skutek myślenia skojarzeniami. Przykładowo, połączenie ŻYĆ JAK PUSTELNIK w analizowanych dialogach wykorzystano, by podkreślić utratę majątku przez kogoś, nie zaś życie w odosobnieniu – faktem jednak jest, że niedostatek finansowy kulturowo postrzegany jest raczej jako następstwo wyboru ascetycznego trybu życia, nie zaś jego przyczyna. Problematyce stabilności znaczeń frazeologizmów poświęcono kolejny fragment rozprawy (zob. Zakończenie, Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie), w którym skoncentrowano się na bardziej szczegółowym opisie zagadnienia. Omawiając konstrukcje wskazujące na formuliczność zwrócono uwagę na trzydzieści pięć frazeologizmów, z których większość (20) stanowiły zleksykalizowane interiekcje. Dziesięć 52 konstrukcji zakwalifikowano do grupy językowe formuły etykietalne, które uznać można za rodzaj sformalizowanych zachowań grzecznościowych. Pozostałe połączenia rozpatrywano w kontekście odrębnej grupy, zwracając uwagę m.in. na elementy repetytywne czy nacechowane chronologicznie (zob. rozdział 3.3.). Analiza dialogów pozwoliła zaobserwować tendencję do zautomatyzowanego, bezrefleksyjnego przywoływania obu typów frazeologizmów jako, po pierwsze, zleksykalizowanych schematów składniowych usprawniających codzienną komunikację oraz, po drugie, sposobów językowego wyrazu stanów emocjonalnych mówiącego. Za stanowiskiem tym przemawia m.in. leksykalizacja pierwotnych znaczeń jednostek i wynikające z tego używanie ich w kontekście codziennych rozmów, nierzadko o ironicznym czy żartobliwym odcieniu: ORGONOWA. Chwilę tylko cierpliwości; ożenienie ożenieniu nie równe. MAJOR. (na stronie) Zawsze diabła warte (Major – Orgonowa, DamIHuzFre, akt I, scena IX), GRZEGORZ. Niech się Pan za mną wstawi. KAPELAN. Do kogo? 52 Konstrukcję W IMIĘ OJCA I SYNA! rozpatrywano zarówno w kontekście językowych formuł etykietalnych, jak i interiekcji, z kolei połączenie NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS zakwalifikowano do dwóch grup językowych formuł etykietalnych, tj. powitania/pozdrowienia oraz formuły w funkcji magicznej. 149 GRZEGORZ. Do Pana Majora. KAPELAN. I owszem; względem czego? GRZEGORZ. Chcę się żenić (…) GRZEGORZ. Z Fruzią, pokojówką Pani Orgonowej (…) KAPELAN. Chcesz się żenić? GRZEGORZ. Choćby i dzisiaj. KAPELAN. A, tego już nie mogę... (odchodząc) Niech was Bóg ma w swojej opiece. (Kapelan – Grzegorz, DamIHuzFre, akt III, scena XV). Ciekawe obserwacje przyniosła analiza materiału w kontekście ówczesnych dążeń do laicyzacji języka. Choć wiele frazeologizmów jest pozostałością po dawnych zwrotach (szczególnie o charakterze dziękczynnym lub błagalnym) do Boga (por. BÓG ZAPŁAĆ!, W IMIĘ OJCA I SYNA!) czy zawołaniach przeklinających, złorzeczących, skierowanych do diabła (NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ!, IŚĆ DO DIABŁA), a zatem postaci wiązanych ze sferą metafizyczną, sakralną, to w analizowanych dialogach przywoływane są bezrefleksyjnie, jako utarte i sformalizowane schematy składniowe. Doskonale oddaje to przytoczony niżej przykład, w którym nacechowane niegdyś religijnie powitanie spotyka się z nieformalną odpowiedzią: JERZY. (stając we drzwiach). Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! KAZIMIERZ. (zbliżając się). Witaj bracie! (Jerzy – Kazimierz, PogZLosLub, akt I, scena VIII). Można zatem spostrzec przenikanie się wzorców różnych modeli językowych, co jawi się jako ciekawe, kontrastujące zjawisko, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ówczesne dążenia do zeświecczenia języka. Ponadto fakt ten pokazuje, jak silną rolę w codziennych kontaktach odgrywała warstwa frazeologiczna, co z kolei potwierdza tezę o jej użyteczności w kontekście usprawniania codziennej, a więc potocznej, komunikacji. Wśród połączeń eksponujących konkretność znalazło się czterdzieści osiem porównań oraz sześćdziesiąt pięć frazeologizmów, w których zaobserwowano nawiązania przede wszystkim do dwóch obszarów znaczeniowych: człowieka i jego otoczenia oraz przyrody. Co ciekawe, o ile odniesienia do drugiego pola mają liczniejsze reprezentacje w przypadku porównań oraz konstrukcji imiennych (wyrażeń), o tyle zgromadzone połączenia werbalne (zwroty) wskazujące na konkretność częściej nawiązują do obszaru znaczeniowego związanego z człowiekiem i jego działalnością. Charakter ostatnich danych poświadcza zatem antropocentryczny profil polskiej frazeologii. Warto przy tym zauważyć, że odwołania do świata roślin i zwierząt nie są przypadkowe – zauważono, że wykorzystuje się je w celu 150 sprecyzowania ludzkich cech lub zachowań, co odzwierciedlają połączenia ORLI NOS, STAĆ W KUPCE JAK OWIECZKI CZEKAJĄCE NA WILKA, ZAJĘCZE SERCE czy PATRZEĆ JAK GAPA W GNAT. Charakterystyczna dla tych konstrukcji obrazowość, a wręcz dosadność przekazu jest jednym z najprostszych (szczególnie w przypadku porównań) sposobów określania i opisywania, a także definiowania różnego rodzaju zjawisk i obiektów. Co jednak ciekawe, to nie wśród porównań zaobserwowano najliczniejszą reprezentację konkretności, ale wśród frazeologizmów, w szczególności zaś w grupie zwrotów. Z całą pewnością jest to ciekawy wniosek, jaki można wysunąć w badaniach nad dawną potocznością z perspektywy frazeologii. Warto tym samym zwrócić uwagę na powyższy aspekt w przyszłych dociekaniach lingwistycznych. Należy także zaznaczyć, że analiza płaszczyzny frazeologicznej umożliwia rekonstruowanie, a tym samym poznawanie utrwalonych w języku niegdysiejszych zachowań, dawnych tradycji, jak również wyobrażeń o świecie. Warto także podkreślić, że frazeologia pełni nie tylko funkcję archiwum kulturowego, ale także stricte językowego – przechowuje formy gramatyczne, leksykalne bądź składniowe, które zyskały status nacechowanych chronologicznie lub zostały w ogóle wyrugowane z polszczyzny. Za przykład posłużyć może wyrażenie POCZCIWY Z KOŚCIAMI, które archiwizuje dawną formę narzędnika liczby mnogiej. Postać ta jest nieakceptowalna z punktu widzenia współczesnej normy gramatycznej, w związku z czym zasięgiem użycia ogranicza się już wyłącznie do omawianego frazeologizmu. Podjęta próba badawcza była możliwa dzięki wypracowanym przez innych lingwistów, w szczególności zaś frazeologów, podstawom teoretycznym, jakie omówiono w rozdziale 2. Zwrócono w nim uwagę przede wszystkim na problemy terminologiczne, które wynikają z m.in. różnych sposobów postrzegania i opisywania materiału frazeologicznego, np. w kontekście tradycyjnego rozumienia frazeologii bądź nieco nowszej dziedziny, jaką jest frazematyka – frazeologia nadawcy (zob. rozdział 2.1.). Pochylono się także nad zagadnieniem wariantywności skostniałych związków wyrazowych, które wciąż pozostaje w kręgu zainteresowań językoznawczych (zob. rozdział 2.3.). Kwestią niezwykle istotną okazało się wypracowanie teoretycznych podstaw do analizy porównań, plasujących się na pograniczu frazeologii. Nie wszystkie tego rodzaju konstrukcje uległy pełnej leksykalizacji, w związku z czym nie są odnotowywane przez opracowania frazeoi leksykograficzne. Wydaje się jednak, że połączenia te mogą zostać uznane za związki łączliwe (por. Skorupka 1967: 7, zob. rozdział 2.3.), wobec czego znalazły się w zebranym materiale. Mając na uwadze specyficzny status opisywanych porównań w kontekście podjętych rozważań, zdecydowano się wyróżnić dla nich 151 odrębną grupę (porównania swobodne) w końcowej analizie zorientowanej na stabilność frazeologizmów w polszczyźnie, o której traktuje poniższy fragment. Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie Zgodnie z sygnalizowaną we wprowadzaniu potrzebą analizy zgromadzonego materiału pod kątem jego stabilności w polszczyźnie (zob. Wprowadzenie, Cele analizy i postępowanie badawcze), poniższy fragment poświęcony jest problematyce stałości, recesywności oraz ekspansywności zebranych połączeń frazeologicznych oraz konstrukcji porównawczych. W tym celu posłużono się terminologią zaproponowaną przez S. Bąbę, a stosowaną w późniejszych opracowaniach frazeograficznych (por. Fliciński 2008: 107), dzieląc związki na stabilne, recesywne i ekspansywne (zob. Bąba 1986: 13–14). Warto w tym miejscu zasygnalizować, że podstawę analizy stanowi materiał historyczny, w związku z czym może on nastręczać pewnych trudności w próbach klasyfikacji zebranych jednostek, w szczególności w odniesieniu do jednostek ekspansywnych, które S. Bąba rozumie jako „przedostające się z uzusu nowe frazeologizmy” (Bąba 1986: 13). Mając zatem na uwadze specyfikę analizowanych frazeologizmów, poniżej przedstawia się rozumienie wymienionych kategorii, dostosowane do potrzeb badania wyekscerpowanego materiału: 1. jednostki stabilne: „trwające w polszczyźnie od bardzo dawna w niezmienionej postaci i w niezmienionym znaczeniu” (Bąba 1986: 13). Za jednostki stabilne uważane są zatem takie frazeologizmy lub porównania, które rejestruje zarówno słownik frazeologiczny S. Skorupki, jak i współczesne opracowania słownikarskie (WSF PWN lub WSJP PAN). Znaczenie połączeń zaliczanych do tej kategorii nie uległo modyfikacji na przestrzeni wieków, a struktura nie zmieniła się bądź została zmodyfikowana w nieznaczny, niewpływający na rozumienie i płaszczyznę wyrażeniową sposób, 2. jednostki recesywne: „wycofujące się z użycia, przestarzałe” (Bąba 1986: 13) frazeologizmy lub porównania, których znaczenie i struktura: uległy modyfikacjom lub nie są rejestrowane przez współczesne opracowania leksykograficzne, a jeśli są, opatrzono je kwalifikatorem wskazującym na nacechowanie chronologiczne, 3. jednostki ekspansywne: „innowacje językowe, które przeszły proces aklimatyzacji” (Fliciński 2008: 107); przez jednostki tego rodzaju rozumie się wszystkie frazeologizmy i porównania, które nie są rejestrowane przez S. Skorupkę, autor słownika wskazuje na 152 ich nacechowanie chronologiczne bądź podaje inny skład konstrukcji w odniesieniu do postaci inwariantnej oraz współczesnej, nie opatrzonej kwalifikatorem dawny lub przestarzały. Zastosowanie powyższych kryteriów w odniesieniu do zgromadzonego materiału umożliwiło opracowanie zamieszczonego niżej wykresu, w którym przedstawiono procentowy udział wszystkich jednostek, jakie wyekscerpowano z dwunastu dramatów wchodzących w skład Korpusu dawnych polskich tekstów dramatycznych (1772–1939): Wykres 1: Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie Źródło: opracowanie własne. Na podstawie: Bąba 1986: 13–14. Przedstawiony wykres pozwala zauważyć, że w analizowanym materiale najliczniej reprezentowane są jednostki stabilne – stanowią bowiem 56% wszystkich połączeń wyrazowych. W obrębie osiemdziesięciu trzech konstrukcji, których znaczenie nie uległo zmianie, a ich skład formalny nie został zmodyfikowany (lub podlegał nieznacznym, niewpływającym na rozumienie bądź kształt jednostki przemianom) wyróżnić można sześćdziesiąt osiem frazeologizmów oraz piętnaście porównań. Są to następujące związki: 1. OBWIJAĆ W BAWEŁNĘ, 2. BOGIEM A PRAWDĄ, 3. BOGU DZIĘKI!, 4. BOŻE WIELKI!, 5. BÓG ZAPŁAĆ!, 6. BÓJ SIĘ BOGA!, 56% 26% 2% 16% Stałość, recesywność oraz ekspansywność analizowanych frazeologizmów w polszczyźnie jednostki stabilne jednostki recesywne jednostki ekspansywne porównania swobodne 153 7. BROŃ BOŻE!, 8. NA MIŁOŚĆ BOSKĄ!, 9. NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!, 10. CAŁOWAĆ PSA W NOS, 11. LEKKI CHLEB, 12. CZARNE MYŚLI, 13. CZARNO NA BIAŁYM, 14. DIABLI NADALI, 15. DIABLI PRZYNIEŚLI, 16. DIABLI WIEDZĄ, 17. DIABŁA WARTE, 18. DO DIABŁA!, 19. NIECH DIABLI KOGOŚ/COŚ WEZMĄ!, 20. WYSTRYCHNĄĆ KOGOŚ NA DUDKA, 21. MIEĆ FIGĘ, 22. MIEĆ OLEJ W GŁOWIE, 23. PRZYJŚĆ KOMUŚ DO GŁOWY, 24. ZAWRÓCIĆ KOMUŚ GŁOWĘ, 25. PRZEWRACAĆ SIĘ WE ŁBIE, 26. BYĆ BEZ GROSZA, 27. NIE DAĆ ZA COŚ TRZECH GROSZY 28. WPĘDZIĆ KOGOŚ DO GROBU, 29. W IMIĘ OJCA I SYNA!, 30. LECIEĆ NA ZŁAMANIE KARKU, 31. PRZYWIĄZAĆ KAMIEŃ MŁYŃSKI DO SZYI, 32. KONIEC KOŃCÓW, 33. NA JEDNO KOPYTO, 34. ZGRUCHOTAĆ WSZYSTKIE KOŚCI, 35. KRÓTKO I WĘZŁOWATO, 36. LEW SALONOWY, 37. MASŁO MAŚLANE, 38. MUSZTARDA PO OBIEDZIE, 39. BYĆ KULĄ U NOGI, 40. KUTY NA CZTERY NOGI, 41. NOGA SIĘ KOMUŚ POŚLIZNĘŁA, 42. ORLI NOS, 43. SPRZĄTNĄĆ COŚ/KOGOŚ KOMUŚ SPRZED NOSA, 44. WTYKAĆ NOS MIĘDZY KOGOŚ, 45. MIEĆ KOGOŚ/COŚ NA OKU, 46. MYDLIĆ KOMUŚ OCZY, 47. MIEĆ COŚ W MAŁYM PALCU, 48. WYTYKAĆ KOGOŚ PALCEM, 49. PROWADZIĆ KOGOŚ NA PASKU, 50. NAWARZYĆ PIWA, 51. NIECH ODPOCZYWA W POKOJU, 52. WYWIEŚĆ KOGOŚ W POLE, 53. MIEĆ SILNĄ RĘKĘ, 54. RZUCAĆ CIĘŻAR NA CZYJEŚ BARKI, 55. PRZYPIĄĆ KOMUŚ ROGI 56. BYĆ NA ROZDROŻU, 57. BRAĆ COŚ DO SERCA, 58. PRZYJĄĆ KOGOŚ OTWARTYM SERCEM, 59. SERCE KOMUŚ PĘKNIE,